Marcin Harasimowicz od najmłodszych lat interesował się sztuką i filmem. Początkowo próbował swoich sił w dziennikarstwie i pracy publicystycznej, lecz z czasem postanowił przenieść się za ocean, aby realizować marzenia o aktorstwie. Wyjazd do Stanów Zjednoczonych nie był łatwy, lecz właśnie tam zaczął budować swoją pozycję w środowisku filmowym. Używając pseudonimu Martin Harris, stopniowo zdobywał role epizodyczne w serialach i filmach, co pozwalało mu coraz śmielej rozwijać karierę.
Harris przez lata grywał w amerykańskich produkcjach telewizyjnych i filmowych, często w rolach drugoplanowych lub krótkich epizodach. Widzowie mogli zobaczyć go m.in. w serialach takich jak "Agenci NCIS", "Castle" czy "Czarna lista". To właśnie te występy otworzyły mu drzwi do coraz większych projektów i pozwoliły nawiązać kontakty w środowisku, które zdominowane było przez największe hollywoodzkie nazwiska. Jego akcent i charakterystyczna aparycja sprawiały, że często obsadzano go w rolach o wschodnioeuropejskim rodowodzie, co również okazało się jego atutem.
"Czerwona nota": droga klapa czy rasowy akcyjniak?
Kiedy Netflix ogłosił prace nad "Czerwoną notą", wiadomo było, że będzie to gigantyczna produkcja. Budżet sięgający ponad 200 milionów dolarów sprawił, że film od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie. Obok Dwayne'a Johnsona, Gal Gadot i Ryana Reynoldsa w obsadzie pojawił się również Martin Harris. Choć jego rola była epizodyczna, dla polskiego aktora był to niezwykle ważny moment w karierze, ponieważ stanął na planie obok największych gwiazd kina akcji i komedii. Sam Harris przyznał w wywiadach, że doświadczenie pracy przy tak ogromnym przedsięwzięciu było dla niego bezcenne i pozwoliło mu zobaczyć kulisy produkcji na najwyższym poziomie.
Plan zdjęciowy umiejscowiono w Atlancie, choć akcja filmu osadzona była w wielu egzotycznych lokalizacjach. Dla Harrisa udział w takim przedsięwzięciu był nie tylko spełnieniem marzeń, ale i dowodem, że droga z Polski do Hollywood może być możliwa, choć wymaga ogromnego wysiłku i cierpliwości. Aktor wspominał, że na planie panowała profesjonalna atmosfera, a współpraca z gwiazdami była inspirująca. Szczególnie podkreślał otwartość Ryana Reynoldsa, który swoim poczuciem humoru potrafił rozładować napięcie nawet podczas najbardziej wymagających scen.
Wielki krok w karierze
Mamy dowód na to, że Polak potrafi odnaleźć się w światowej produkcji i odnosić sukcesy poza granicami kraju. Harris od lat konsekwentnie budował swoją pozycję w Hollywood, a "Czerwona nota" stała się jednym z jego największych osiągnięć. Po premierze filmu aktor zaczął być częściej zapraszany do rozmów i paneli dyskusyjnych, w których dzielił się swoimi doświadczeniami i wskazywał młodym artystom, że warto próbować sił także poza Polską.









