Szybko odkryła aktorski talent. Sławę zyskała u boku Bonda
Gemma Arterton dość szybko zwróciła na siebie uwagę w świecie filmowym i teatralnym. Swoją przygodę z występami scenicznymi zaczęła jako nastolatka. Później ukończyła prestiżową Królewską Akademię Sztuki Dramatycznej i została uznana największą aktorską nadzieją kina przez Brytyjską Akademię Sztuk Filmowych i Telewizyjnych.
Miała 21 lat, gdy po raz pierwszy pojawiła się na wielkim ekranie. W "Dziewczynach z St. Trinian" wcieliła się w przewodniczącą klasy w prywatnej szkole dla dziewcząt. Wystąpiła tam u boku Colina Firtha. Nie musiała długo czekać na "swoje 5 minut". W 2007 roku zwyciężyła casting na dziewczynę Bonda do filmu "Quantum of Solace", pokonując aż 1500 kandydatek!
Reżyser Marc Foster uznał ją za niezwykle błyskotliwą i dowcipną, dlatego powierzył jej rolę Strawberry Fields. Jako agentka MI6, pracująca w brytyjskim konsulacie w Boliwii, musiała powstrzymać działania Daniela Craiga i wsadzić go do pierwszego samolotu do Londynu. Po premierze filmu aktorka była bardzo zadowolona ze swojej niewielkiej, ale ważnej roli w filmie. Po latach stwierdziła jednak, że teraz nie przyjęłaby takiej propozycji ze względu na to, jak przedstawiane są kobiece bohaterki w filmach o Bondzie.

"Wciąż jestem krytykowana za to, że przyjęłam rolę Strawberry Fields. Ale miałam wtedy 21 lat, byłam biedna jak mysz kościelna, miałam studencką pożyczkę do spłacenia, a to był film o Bondzie. Im jestem starsza, tym bardziej oczywiste staje się dla mnie, że kobiety Bonda to poważny problem" - powiedziała Arterton.
Była scenarzystką, łowczynią wiedźm i wampirem
Nie da się ukryć, że "Quantum of Solace" był dla niej prawdziwą trampoliną do kariery. Po roli agentki MI6 posypały się kolejne propozycje.
W 2010 roku pojawiła się w bazującym na greckiej mitologii "Starciu tytanów" oraz adaptacji gry wideo "Książę Persji - Piaski czasu". W "Uprowadzonej Alice Creed" (2010) wcieliła się w tytułową bohaterkę. Arterton przyznała, że praca nad tym filmem była najcięższą w jej karierze.
W 2011 roku Gemma Arterton oraz będący akurat u szczytu popularności Jeremy Renner, wcielili się w Jasia i Małgosię w filmowej kontynuacji przygód bohaterów popularnej baśni. Film nie został dobrze przyjęty przez krytyków, ale w kinach zrobił furorę! Zarobił zawrotne 220 mln dolarów. Jej kolejnym filmem było "Byzantium" (2012) Neila Jordana, w którym wraz z Soairse Ronan wykreowała duet wampirycznej matki i córki.
W kolejnych latach pojawiała się w mniej znanych produkcjach. 2016 rok ponownie przyniósł jej premierę, która wywarła większy wpływ na jej karierę. W "Zwyczajnej dziewczynie" zagrała początkującą scenarzystkę, zatrudnioną do napisania patriotycznego i podnoszącego na duchu filmu w szczytowej fazie nalotów niemieckich w czasie II wojny światowej.

Gemma Arterton kończy 40 lat. Ostatnio wystąpiła w serialu
W 2019 roku pojawiła się u boku Adama Sandersa i Jennifer Aniston w "Zabójczym rejsie" Netfliksa. Z kolei dwa lata później swoją premierę miała kolejna odsłona głośnej serii "King's Man". W "Pierwszej misji" Arterton wcieliła się w Polly, asystentkę głównego bohatera granego przez Ralpha Fiennesa.
W ostatnim czasie aktorkę mogliśmy oglądać w osadzonym w latch 60. serialu "Funny Woman", gdzie główna bohaterka walczy o sukces w zdominowanym przez mężczyzn świecie stand-upu.
"Trudno mi właściwie podać jedną czy dwie główne cechy mojej twórczej pracy. Wydaje mi się jednak, że podobnie jak w życiu, także na planie jestem bardzo zmienna, nieprzewidywalna i kapryśna. Zmieniam się codziennie. Jednego dnia chodzę cała w skowronkach, wesolutka i otwarta, by za chwilę wpaść w stan lekko depresyjny. Być może więc to są te trzy słowa, które mnie najlepiej określają. Chociaż znając moją naturę, za moment może to być coś zupełnie innego" - mówiła w rozmowie z "Aktivist".
Zobacz też: On kochał ją do szaleństwa. Ona złamała mu serce. Co poszło nie tak?










