Reklama

Reklama

"Plac zabaw": Szokujące obrazy przemocy

- Jeśli myślicie, że sceny przemocy nie robią już w kinie wrażenia, że wszystko już widzieliśmy, po projekcji "Placu zabaw" przekonacie się, że jesteście w błędzie - pisał o filmie recenzent Interii Artur Zaborski. 18 listopada mija pięć lat od premiery kontrowersyjnej produkcji Bartosza M. Kowalskiego, przeznaczonej wyłącznie dla widzów dorosłych.

Nicolas Przygoda, Michalina Świstuń i Przemek Baliński w scenie z "Placu zabaw"

Gorące dyskusje, wzburzenie, a nawet groźby wobec twórców filmu - wszystko to towarzyszyło "Placowi zabaw" od pierwszych pokazów na festiwalach w San Sebastian i Gdyni. Debiut fabularny Bartosza M. Kowalskiego, który szokował realistycznymi obrazami przemocy, był nazywany przez krytyków horrorem społecznym.

"Plac zabaw" opowiadał o dniu z życia nastolatków, którzy właśnie kończą szkołę podstawową. Niewinnie zapowiadające się spotkanie trójki bohaterów, prowadzi do nieoczekiwanego, przerażającego finału - skatowania małego dziecka.

Reklama

Na ekranie oglądaliśmy trójkę młodych debiutantów: Michalinę Świstuń, Nicolasa PrzygodęPrzemka Balińskiego. Ich kreacje na długo po seansie nie pozwalały o sobie zapomnieć.

"Plac zabaw" jeszcze przed premierą był szeroko dyskutowany przez krytyków i widzów, którzy wzięli udział w pokazach specjalnych. Szokująca historia młodych bohaterów filmu (inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które w 1993 roku wstrząsnęły Wielką Brytanią i całym światem) nie pozostawiła nikogo obojętnym.

- Naszym absolutnym priorytetem była wiarygodność opowiadania tej historii - mówił Bartosz M. Kowalski. - Taki też był zamysł na pokazanie przemocy w filmie: żeby nie pokazywać jej poza kadrem, nie pokazywać jej metaforycznie, tylko pokazać ją w taki sposób, jaka przemoc faktycznie jest w prawdziwym życiu. Ona nie ma nic wspólnego z metaforą.

- Były momenty, kiedy miałem wrażenie, że wszystko sprzysięga się przeciwko nam: aktor ma problemy żołądkowe, pies grający w scenie zwariował, miało być słonecznie, a leje deszcz... To były bardzo stresujące momenty, w których myślałem: "Trzeba było napisać coś prostszego". Ale od początku zamysł był taki, by tę poprzeczkę ustawić sobie jak najwyżej. Żeby debiutem zaryzykować - opowiadał Kowalski, który był również współautorem scenariusza.

- Horror. Tak można określić ten film. Jeśli myślicie, że sceny przemocy nie robią już w kinie wrażenie, że wszystko już widzieliśmy, po projekcji "Placu zabaw" przekonacie się, że jesteście w błędzie. Podczas pokazu na Festiwalu Filmowym w Gdyni ostatni rozdział wprawił w widzów w osłupienie. Reagowano werbalnie. Był pisk i płacz - pisał o filmie recenzent Interii, Artur Zaborski.

"Plac zabaw" był debiutem fabularnym Kowalskiego, wcześniej docenionego przez widzów i krytyków za filmy dokumentalne: "Moja wola" i "Niepowstrzymani".

Przy produkcji pracowali jednak twórcy doskonale znani polskiej publiczności: za opiekę artystyczną odpowiadał Wojciech Smarzowski, a autorem muzyki był Kristian Eidnes Andersen, znany z filmów Larsa von Triera ("Antychryst", "Nimfomanka") oraz "Idy" Pawła Pawlikowskiego.

"Plac zabaw" został nagrodzony na Festiwalu Filmowym w Gdyni za najlepszy debiut. Otrzymał tam również nagrodę specjalną Don Kichot, przyznawaną przez Polską Federację Dyskusyjnych Klubów Filmowych. Ponadto doceniono go na Warszawskim Festiwalu Filmowym (Specjalne Wyróżnienie w Konkursie 1-2), Festiwalu Filmowym w Londynie (honorowe wyróżnienie jury młodzieżowego) oraz festiwalu "Młodzi i Film" w Koszalinie (Złoty Jantar za najlepszy film i Jantar dla odtwórców głównych ról za odkrycie aktorskie).

Po "Placu zabaw" Bartosz M. Kowalski udanie kontynuuje reżyserską karierę. W latach 2020-2021 zrealizował dylogię "W lesie dziś nie zaśnie nikt", slashery w gwiazdorskiej obsadzie.

Dobrze wiedzie się również Nicolasowi Przygodzie. Aktora oglądaliśmy w udanych rolach w głośnych: "Ataku paniki" (2017) i "Wilkołaku" (2018). Pojawił się również w serialu "Kruk". Ostatnio wystąpił w głównej roli w dramacie "Każdy ma swoje lato" (2020), ma też pojawić się w nowym miniserialu Canal+ "Planeta Singli. Osiem historii".

Czytaj więcej:

Zdewastowano rodzinny grób rodziny Macieja Stuhra

Kamil Durczok nie żyje. Co było przyczyną śmierci?

Damięcki stracił pracę przez Kurdej-Szatan? "Obrzydliwe kłamstwo"!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Plac zabaw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje