Stowarzyszenie Filmowców Polskich skierowało list otwarty do ministry kultury Marty Cienkowskiej, w którym ostro krytykuje działalność Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Zarząd organizacji zarzuca dyrekcji chaos proceduralny, brak transparentności i opóźnienia w wypłacie dotacji. Apeluje również o pilne zmiany personalne.
"Dwa lata urzędowania Pani Kamili Dorbach, najpierw jako p.o. dyrektora, a następnie dyrektora PISF, to czas narastającego chaosu proceduralnego, braku transparentności i decyzji, które trudno jest zrozumieć. Zamiast stabilności i poczucia, że zasady są jasne i takie same dla wszystkich, mamy coraz większe wątpliwości, komu służy Instytut" - czytamy w liście.
SFP krytykuje PISF
Przedstawiciele SFP zarzucają Kamili Dorbach m.in. brak partnerskiego dialogu ze środowiskiem filmowym. Odnoszą się również do jej wystąpienia podczas festiwalu w Gdyni, krytykując sposób prowadzenia publicznej rozmowy i używany język.
Jednym z głównych tematów listu są opóźnienia po stronie PISF. Zdaniem SFP problemy administracyjne Instytutu przekładają się na możliwość rozpoczęcia produkcji, płynność finansową firm i realizację kolejnych projektów.
"Z budżetu przeznaczonego na wsparcie produkcji filmów fabularnych w 2025 roku producentom zostało wypłacone jedynie 4 proc. Taka polityka Instytutu prowadzi do zapaści całego sektora przemysłów kreatywnych, a w konsekwencji do osłabienia polskiej gospodarki" - przekonują autorzy listu.
SFP krytykuje również decyzje dotyczące Programu Operacyjnego "Dystrybucja", ogłoszonego w listopadzie 2025 roku. Podczas festiwalu w Gdyni Kamila Dorbach zapowiedziała jego zawieszenie. Stowarzyszenie przypomina, że wcześniej dyrektorka określała program jako jeden z flagowych priorytetów PISF i deklarowała jego utrzymanie.
W podsumowaniu listu SFP apeluje do Marty Cienkowskiej o "natychmiastowe podjęcie stosownych działań naprawczych". Wśród oczekiwanych kroków wymienia również decyzje personalne.
"Deklarujemy jako środowisko twórców, twórczyń, producentek i producentów pełną gotowość do włączenia się w proces naprawy i przywrócenia normalności w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej" - zapewnił prezes SFP Grzegorz Łoszewski.
PISF odpowiada na zarzuty SFP
Polski Instytut Sztuki Filmowej opublikował stanowisko w odpowiedzi na list Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Już na początku krytycznie odniósł się do jego formy.
"Tego rodzaju publiczna forma przekazu nie służy dialogowi ani poszukiwaniu rozwiązań istotnych dla środowiska filmowego" - napisano w oświadczeniu. PISF ocenił, że list zawiera "daleko idące oceny personalne", które w części mają przybierać formę "nieuzasadnionych ataków". Instytut zwrócił także uwagę na - jego zdaniem - stereotypowy sposób oceniania kobiety pełniącej funkcję kierowniczą.
PISF odniósł się również do zarzutów dotyczących opóźnień.
"Należy zauważyć, że część opóźnień wskazywanych przez Prezesa SFP ma swoje źródło w procesach i rozwiązaniach organizacyjnych funkcjonujących w Instytucie od wielu lat. Przypisywanie odpowiedzialności za wieloletnie zaniedbania obecnemu kierownictwu PISF i oczekiwanie, że zostaną one całkowicie wyeliminowane w ciągu dwóch lat, przy jednoczesnym wzroście liczby obsługiwanych wniosków oraz niezmienionym poziomie zatrudnienia, jest oceną oderwaną od realiów funkcjonowania instytucji publicznej" - dodano.
PISF podaje, że w 2024 roku otrzymał ponad 1800 wniosków, w 2025 roku ponad 2500, a w 2026 roku spodziewa się około 3000.
"Z ubolewaniem odnotowujemy również, że w liście otwartym przedstawiono informacje dotyczące finansów Instytutu w sposób mogący wprowadzać odbiorców w błąd. Autorzy pisma zdają się nie dostrzegać fundamentalnej różnicy pomiędzy alokacją środków a ich faktyczną wypłatą. Środki wskazywane jako "niewykorzystane" nie pozostają bowiem bez przeznaczenia, lecz są zarezerwowane dla projektów, które uzyskały już decyzję o dofinansowaniu. Decyzje te w większości mają formę promes gwarantujących beneficjentom dostępność środków po spełnieniu określonych warunków formalnych oraz produkcyjnych. W praktyce oznacza to, że środki pozostają zabezpieczone na realizację konkretnych przedsięwzięć, natomiast ich uruchamianie odbywa się zgodnie z harmonogramem produkcji oraz po zawarciu odpowiednich umów. Fakt, że pomiędzy przyznaniem dofinansowania a wypłatą środków mijają nieraz miesiące, a nawet lata, nie oznacza niewykorzystania pieniędzy, lecz stanowi naturalną konsekwencję specyfiki produkcji filmowej i odpowiedzialnego zarządzania środkami publicznymi. Przedstawianie zarezerwowanych środków jako pieniędzy pozostających bez przeznaczenia świadczy co najmniej o niezrozumieniu mechanizmów funkcjonowania systemu finansowania produkcji filmowej" - czytamy.
PISF odniósł się także do wypowiedzi Kamili Dorbach podczas spotkania branżowego w Gdyni. Instytut zdecydowanie zaprzeczył, by dyrektorka krytykowała producentów za składanie wniosków lub oczekiwanie sprawnej obsługi.
"Autorzy listu nie przedstawiają żadnych konkretnych przykładów ani dowodów na poparcie tej tezy" - odpowiada PISF na zarzut o chaos organizacyjny.
Na zakończenie PISF zadeklarował gotowość do dalszego dialogu z organizacjami branżowymi. W stanowisku podkreślono, że dyskusja o przyszłości polskiej kinematografii powinna opierać się na faktach i wzajemnym szacunku.





!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)




