Reklama

Petr Zelenka: Szaleństwo jako obrona

Podczas uroczystości wręczenia Złotych Taśm w warszawskim kinie Kultura (24 marca) zabrakło głównych laureatów. Krzysztof Zanussi, którego "Persona non grata" została uznana najlepszym polskim filmem 2005 roku, przebywa właśnie w Argentynie, natomiast w imieniu Michaela Haneke, nagrodę dla filmu "Ukryte" odebrał przedstawiciel ambasady Austrii. Do Warszawy przybył jednak Petr Zelenka, by za "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" odebrać Wyróżnienie Honorowe.

Zapytaliśmy czeskiego reżysera, który miał w zeszłym roku aż trzy premiery w polskich kinach (jeszcze "Guzikowcy" oraz "Rok diabła"), czy szaleństwo jest jedyną metodą na szalony świat.

Reklama

- Tak. Można powiedzieć, że to jest na swój sposób pewna obrona. Jednak trzeba też powiedzieć, że tam też jest taki dylemat - czy to szaleństwo jest w nas, w naszym wewnętrznym świecie, czy jednak w tym świecie na zewnątrz. I to jest pytanie, które stawiamy sobie od wieków - powiedział czeski reżyser.

Zelenkę cieszy wyróżnienie polskich krytyków, uważa też, że o wiele przyjemniej jest otrzymywać zagraniczne wyróżnienia.

- To bardzo miłe dostawać nagrody, a jeszcze milej dostawać je nie u siebie, a w obcym kraju. Bardzo się cieszę. Wyróżnienie to oznaczać może po prostu, że jakiejś grupie ludzi moje filmy się podobają. Ale może to być też polityka, szaleństwo lub przypadek - Zelenka zachował dystans do pochlebstw.

Czeski twórca nie ma także wątpliwości, że pracy reżysera nie da się zweryfikować w sportowych kategoriach.

- Reżyserów nie da się oceniać, tak jak to jest w sporcie, czy na zawodach sportowych. Myślę, że nigdy się nie dowiemy tak naprawdę jacy jesteśmy dobrzy, albo jacy źli - powiedział Czech.

Przy okazji wizyty w Polsce czeski reżyser przyznał, że z polskich reżyserów najbardziej zaznajomiony jest z twórczością Krzysztofa Kieślowskiego. Nie jest to jednak jedyny znany mu polski twórca.

- Nie śledzę aż tak bardzo polskiego kina. Jednym z bardziej mi znanych reżyserów był Krzysztof Kieślowski, jednak nie miał on żadnego wpływu na moje filmy. Natomiast w ostatnim czasie widziałem "Wesele" Wojciecha Smarzowskiego i bardzo mi się podobało - przyznał Zelenka.

Na koniec scenarzysta "Samotnych" puścił oczko do polskich dziennikarzy.

- Zauważyłem, że w Polsce przywiązuje się większą wagę do krytyki artystycznej - a to jest ważne . Po moich pobytach w Polsce widzę, że tutaj są lepsi dziennikarze - zakończył czeski twórca.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Petr Zelenka | Petra | wyróżnienie | film | obrona | szaleństwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje