Reklama

Reklama

Pełen erotycznego napięcia trójkąt miłosny w reżyserii muzy Bergmana

9 października na ekrany polskich kin trafi "Panna Julia" (ang. "Miss Julie") z Colinem Farrellem, Jessicą Chastain i Samanthą Morthon w rolach głównych. Film jest ekranizacją słynnej sztuki Augusta Strindberga opowiadającej pełną erotycznego napięcia historię miłosnego trójkąta. Reżyserii podjęła się Liv Ullmann - dwukrotnie nominowana do Oscara muza Ingmara Bergmana.

Colin Farrell i Liv Ullmann na planie filmu "Panna Julia"

Liv Ullmann rozpoczęła swoją karierę przede wszystkim jako aktorka. Norweżka zagrała główne role w jedenastu filmach Ingmara Bergmana, w tym m.in. w "Personie", "Szeptach i krzykach", "Scenach z życia małżeńskiego" i "Hańbie".

Była wielokrotnie nagradzana oraz sama szefowała jury festiwali filmowych w Cannes (2001) i Berlinie (1984). Dwukrotnie zdobyła nominację do Oscara dla najlepszej aktorki. W latach 90. Ullmann zajęła się reżyserią (zarówno filmów jak i dramatów scenicznych), realizując pełnometrażowe filmy fabularne według własnego scenariusza - "Sofie" (1992) i "Krystyna, córka Lavransa" (1995) oraz przeznaczony do telewizji szwedzkiej miniserial "Intymne zwierzenia" (1996).

W 2000 roku odniosła międzynarodowy sukces dramatem "Wiarołomni", który znalazł się w głównym konkursie festiwalu canneńskiego. Jako reżyserka Liv Ullmann ma także na koncie szereg wysoko ocenionych przez krytykę sztuk scenicznych, które wystawiano na całym świecie. Całkiem niedawno Cate Blanchett, którą obsadziła w swoim "Tramwaju zwanym pożądaniem", zebrała wyśmienite recenzje, a bilety na spektakle w Sydney i Nowym Jorku wyprzedały się na pniu. Jej ostatnią sztuką jako reżyserki był "Wujaszek Wania" wystawiany w Narodowym Teatrze w Oslo.

Reklama

Liv Ullmann w odpowiedzi na zadane jej pytanie jak reżyseruje swoich aktorów odpowiedziała: "Sama jestem aktorką. I pracowałam z bardzo dobrymi reżyserami, lecz zdarzyło mi się również poznać tych słabszych. Zauważyłam, że ci słabi ciągle tłumaczą, opowiadają, zawłaszczając tym samym twoją wyobraźnię. Potem już nic nie możesz zagrać, żeby nie słyszeć w głowie ich głosu!

"Co do mnie, raczej zmuszam aktorów do tego, by byli twórczy. Chociaż jestem gotowa omawiać z nimi każdy niuans. Ale nie chcę wyjaśniać im wszystkiego z góry, wolę by to wyszło od nich samych. Nie palę się też do poznawania ich motywacji, ani podsłuchiwania tego, co omawiają między sobą, bo to ich tajemnice. Zazwyczaj ustawiam się obok kamery podczas ujęć i stanowczo nalegam, żeby komunikowali się na planie tylko ze mną - aby bronić ich inwencji twórczej" - dodała artystka.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Panna Julia | Liv Ullmann

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje