Reklama

Reklama

Paul Haggis winny gwałtu. Ma zapłacić 10 milionów dolarów

10 listopada ławnicy orzekający w procesie Paula Haggisa uznali, że jest on winny gwałtu na Haleigh Breest i musi zapłacić swojej ofierze 7,5 miliona dolarów zadośćuczynienia. Po kilku dniach, gdy ławnicy dokładnie zapoznali się z sytuacją finansową reżysera, podwyższyli tę kwotę do 10 milionów. Haggis zapowiedział apelację.

Haleigh Breest złożyła pozew cywilny przeciwko Paulowi Haggisowi pod koniec 2017 roku. Twierdziła w nim, że 31 stycznia 2013 roku kanadyjski filmowiec zaprosił ją do swojego nowojorskiego apartamentu na drinka. Tam najpierw zmusił ją do seksu oralnego, a potem zgwałcił.

Haggis zaprzeczył zarzutom. Jego zdaniem kobieta była zalotna i choć czasami wydawała się "konfliktowa", sama inicjowała pocałunki i seks oralny. Dodał, że nie może sobie przypomnieć, czy mieli stosunek. Jego obrońcy przekonywali, że filmowiec nie był fizycznie zdolny do gwałtu, bo osiem tygodni wcześniej przebył operację kręgosłupa. Wyrazili też przypuszczenie, że pozew może być formą zemsty ze strony Kościoła Scjentologicznego, z którego Haggis odszedł w 2009 roku.

Reklama

Paul Haggis: Ława przysięgłych podwyższyła kwotę odszkodowania

Ława przysięgłych dała wiarę wersji Breest. Najpierw 10 listopada podjęła decyzję, że Haggis ma zapłacić 7,5 mln dolarów zadośćuczynienia swojej ofierze. Natomiast na rozprawie, która odbyła się 14 listopada, jak informuje Associated Press, obciążono filmowca również odszkodowaniem karnym w wysokości 2,5 mln dolarów. Wcześniej przesłuchano go, by ustalić, jaka jest jego sytuacja finansowa. Choć Haggis twierdził, że jest pogrążonym w długach bankrutem, ławników nie przekonał. Nie uwierzyli oni, że choć podczas swojej 40-letniej kariery zarobił 25 mln dolarów, to znaczną część tej kwoty pochłonęły podatki, gaże agentów i rozwody z dwiema żonami.

Haggis argumentował, że podczas tego procesu wydał na prawników już 2,6 mln dolarów, co jest dla niego olbrzymią kwotą, w sytuacji, gdy jego kariera znalazła się w martwym punkcie z powodu oskarżeń Breest. Lawnicy byli jednak niewzruszeni i zamiast orzeczonej wcześniej kwoty 7,5 mln dolarów nakazali mu wypłacić ofierze 10 mln. Ta kwota, jak i wydatki Haggisa na prawników, mogą jeszcze ulec zmianie, bo reżyser już zapowiedział apelację.

Na fali ruchu MeToo o napaść seksualną oskarżyły Haggisa jeszcze trzy inne kobiety, ale nie wytoczyły mu procesu.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Paul Haggis

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy