Reklama

"Panna Nikt": O tajemnicy niedorosłości

Dokładnie 20 lat temu na ekranach kin zadebiutowała ekranizacja kontrowersyjnej powieści Tomka Tryzny "Panna Nikt" w reżyserii Andrzeja Wajdy. W filmie oglądać mogliśmy znane dziś serialowe aktorki: Annę Powierzę i Annę Muchę, jednak największym odkryciem obrazu była tytułowa rola Anny Wielguckiej.

Anna Wielgucka w sesji zdjęciowej po premierze "Panny Nikt"

"Panna Nikt" to opowieść o 15-letniej Marysi (Anna Wielgucka), która wraz z rodzicami przeprowadza się ze wsi do Wałbrzycha. Od początku czuje się inna: gorzej ubrana, bardziej nieśmiała, mniej "światowa" nawet jak na zaściankowy Wałbrzych. Pod opiekuńcze skrzydła wciąga ją Kasia (Anna Mucha), silna psychicznie dziewczyna, z artystycznym talentem i ukształtowanymi poglądami. Kasia imponuje Marysi: wiedzą, zdolnościami, odwagą, dojrzałością.

Reklama

Dziewczyna idzie za nową koleżanką jak w dym. Po drodze porzuca rodzinę, wyrzeka się Boga, do którego dotąd się modliła, ale wreszcie odzyskuje świadomość i ucieka. Kasię zastępuje zaś Ewa (Anna Powierza), dziewczyna z bogatego domu, wyniosła, bezwzględna i okrutna. Pod jej wpływem Marysia zmienia się fizycznie, pięknieje, ale odkrywa w sobie również zaskakującą brutalność. Wtedy jej przyjaźń postanawia odzyskać Kasia.

Napisana w 1988 roku książka autorstwa Tomka Tryzny stała się słynna, zanim Andrzej Wajda zdecydował się na zekranizowanie "Panny Nikt". Wszystkie wydawnictwa odrzuciły bowiem ofertę pisarza jako zbyt szokującą próbę "literatury młodzieżowej". Dopiero przychylne reakcje czołowych polskich krytyków i pisarzy 6 lat później utorowały debiutantowi drogę na sklepowe półki.

Stefan Bratkowski nazwał książkę Tryzny "najciekawszym debiutem literackim, jaki czytałem w ostatnich latach", dodając, że jest to "zarazem jedna z najważniejszych polskich powieści wydanych w latach 90.". Admiratorem powieści był również Czesław Miłosz.

"Znalazłem tę książkę w dziale młodzieżowym księgarni, między 'Pulpecją' Małgorzaty Musierowicz i 'Panną z mokrą głową' Makuszyńskiego. Otworzyłem ją, a tam motto. Zagadkowe, niepokojące, dla młodocianych czytelników za trudne..." - pisał w entuzjastycznym tekście polski noblista, nazywając "Pannę Nikt" "pierwszą prawdziwie postmodernistyczną polską powieścią".

"Jest postmodernizmem alla polacca, czyli wbrew pozorom dużo w niej historyczno-społecznej troski. Autor potężnie nabija się z czytelników i czytelniczek, zwłaszcza tych poniżej czterdziestki, pozwalając im zyskać poczucie wyższości nad miotaniem się i gaworzeniem istot niedojrzałych, po to, żeby nagle wpędzić bezpiecznych w niepokój: przecież to my, to nasz światopogląd, co z tego, że dziecinnie uproszczony, kiedy ten sam i nie ma na horyzoncie żadnych innych przekonań. Niepokój jak kiedy dziecko przychodzi do rodziców i powiada: 'Przecie sami tak zachowywaliście się, tego uczyliście'. Co prawda tamto wydawało się jakieś barwniejsze, bardziej wykwintne, bo własne, a tu nagle takie, jak oglądane oczami innych" - notował Miłosz.

Swoją powieść Tomek Tryzna opatrzył podtytułem "tajemnicza powieść o dojrzewaniu". Jest to jedna ze wskazówek, jak odczytywać jego oniryczną, postmodernistyczną prozę. Wielowarstwowość "Panny Nikt", niejednoznaczność, filozoficzne aspiracje i moralitetowa konstrukcja sprawiają, że po lekturze trudno sobie wyobrazić film, który w totalny sposób oddałby klimat powieści.

Andrzej Wajda, rok po "Wielki tygodniu" według prozy Jerzego Andrzejewskiego, postanowił jednak właśnie za sprawą "Panny Nikt" zmierzyć się z młodym pokoleniem widzów. Skupił się na wątkach przypowieściowych - posługując się historią nastoletniej dziewczyny miotającej się między kilkoma modelami życia i wolności, opowiedział o współczesnej kondycji duchowej Polaków. Pokazał sytuację, w której tak trudno dorosnąć do oferowanej wolności, że goniąc za jej pełnią, powoli spisuje się swoje ja na straty.

"Kto czytał powieść Tryzny, może potwierdzić, że są w niej pomysły na kilka bardzo różnych filmów. Różnych stylistycznie i tematycznie. Wajda wybrał wątek, który pozwolił mu uznać 'Pannę Nikt' za współczesny moralitet. Za opowieść o dziewczynce, która myślała, że świat jest prosty, a on okazał się gorzkim chaosem, dziewczynce, która chcąc ten świat zdobyć, uległa kuszeniu dwu swych przyjaciółek i dwukrotnie zaparła się siebie, okazując się nikim. Stąd też, o ile książka Tryzny jest 'tajemniczą powieścią o dojrzewaniu', o tyle film Wajdy można nazwać 'dojrzałą powieścią o tajemnicy niedorosłości'" - pisał w recenzji na łamach "Filmu" Lech Kurpiewski.

Bożena Janicka w "Kinie" stwierdziła, że zamiast ekranizacją, "Panna Nikt" Wajdy jest w istocie autonomicznym filmem.

"Rezygnując z fantasmagorii drugiej części literackiego pierwowzoru (pozostała tylko domieszka marzeń i snów bohaterki) i elementów seksu, obdarzając domowy świat Marysi zrozumieniem i sympatią - Andrzej Wajda przeniósł na ekran 'Pannę Nikt' Tryzny, lecz zrobił w istocie własny film. Inna sprawa, czy ominął wszystkie pułapki, np. czy udało mu się zachować właściwą odległość między sobą a postaciami dziewcząt. Ta pułapka była szczególnie niebezpieczna; nadmierny dystans groził przemędrkowaniem, brak - niebezpieczeństwem przesączenia się naturalnych cech bohaterek, takich jak infantylizm i pretensjonalność - w materię samego filmu. W niektórych scenach nie udało się tej pułapki uniknąć" - wyrokowała recenzentka.

Najdalej w interpretacji "Panny Nikt" Wajdy zagalopował się jednak Zdzisław Pietrasik z "Polityki":

"Po premierze ktoś podsunął myśl, że być może Andrzej Wajda nie chciał wcale robić filmu o Pannie Nikt, lecz zamierzył metaforyczną przypowieść o zupełnie innej pannie, zwanej w swoim czasie panną 'S'. Propozycja takiej interpretacji jest bardzo atrakcyjna. Proszę bardzo, oto próbka. Panna Nikt przenosi się ze wsi do miasta - liderzy 'S' byli w większości robotnikami z wiejską genealogią. Marysia jest bardzo religijna - i znowu mamy oczywistą analogię. Kasia - to inteligencja twórcza, wspierająca ruch robotniczy. Ewa - może na przykład wyobrażać całą nowo-starą klasę biznesu, która świetnie urządziła się w nowej RP. Kasia i Ewa padają sobie w objęcia, żartując okrutnie z łatwowiernej Panny Nikt, którą wcześniej wrednie się posługiwały - metafora aż nadto czytelna" - polityczną wymowę filmu Wajdy sugerował krytyk "Polityki".

"Panna Nikt" pozostaje dziś ciekawostką w filmografii Andrzeja Wajdy - kolejną po "Niewinnych czarodziejach" i "Polowaniu na muchy" próbą dotarcia do młodej publiczności poprzez opowiadanie o jej problemach. Z dzisiejszego punktu widzenia stanowi jednak niespotykany w polskiej kinematografii ostatnich lat przykład mariażu najnowszej literatury ze światem kina: od wydawniczej premiery "Panny Nikt" do wejścia na ekrany filmu Wajdy minęły raptem dwa lata.

"Panna Nikt" pozostaje również świadectwem aktorskiego talentu odtwarzającej główną rolę Anny Wielguckiej, która za swą kreację otrzymała Specjalne Wyróżnienie na festiwalu w Berlinie za "obiecującą rolę młodej aktorki". Po zakończeniu zdjęć postanowiła jednak wycofać się z kina, pozostając - obok Agaty Tuszyńskiej ("Do widzenia, do jutra") oraz Iwony Petry ("Szamanka") jedną z największych aktorskich zagadek w historii polskiego kina.

Dzięki roli Ewy Anna Powierza rok po zakończeniu zdjęć do "Pany Nikt" zaczęła występować w serialu "Klan", stając się po dziś dzień ekranową "Czesią", z kolei Anna Mucha - która miała już kinowe doświadczenie na planach "Korczaka", czy "Listy Schindlera" - niedługo potem wystąpiła w kolejnej młodzieżowej produkcji "Młode wilki 1/2"

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Panna Nikt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje