Reklama

Oto prawdziwa siła mięśni

DOLPH LUNDGREN

54-letni, wielki jak olbrzym Lundgren (197 cm wzrostu!) urodził się w Sztokholmie. W dzieciństwie bynajmniej nie zapowiadał się na atletę - przyszły aktor zmagał się z astmą i licznymi alergiami.

Reklama

- Choroba w tak młodym wieku nie pozostaje bez wpływu na twoją psychikę - mówi Szwed. - Zaczynasz bardzo poważnie podchodzić do życia. Nabierasz skłonności do introspekcji.

Kiedy w wieku 17 lat nareszcie zwalczył alergie, zainteresował się sportem. Jako 22-latek Lundgren był już dwukrotnym mistrzem Europy wagi ciężkiej w karate kyokushin. Idąc w ślady ojca, postanowił studiować inżynierię chemiczną. Jako stypendysta Fulbrighta kontynuował naukę na studiach doktoranckich w prestiżowym Massachusetts Institute of Technology, ale po pewnym czasie dotarło do niego, że nie ma ochoty być inżynierem.

- Rysowała się przede mną wspaniała kariera, ale wiedziałem, że to nie dla mnie - wspomina Dolph, który wcześniej próbował swoich sił także w modelingu. - Pamiętam, że przyszedłem na warsztaty aktorskie w Nowym Jorku, i już samo obserwowanie aktorów sprawiło mi wielką radość. Instruktor Warren Robertson doszedł do wniosku, że mogę sobie całkiem nieźle poradzić w tym zawodzie, jeśli tylko uda się połączyć moje warunki fizyczne z moją osobowością.

Robertson nie pomylił się. Co więcej, jego podopieczny stał się sławny jeszcze zanim na dobre zajął się szlifowaniem swojej nowej profesji - w 1985 r. Sylvester Stallone osobiście wybrał jego zdjęcie spośród fotografii ośmiu tysięcy kandydatów do roli radzieckiego boksera w "Rockym IV".

- To było tak, jakbym trenował i jeszcze dostawał za to pieniądze - śmieje się Lundgren. - Zamiast kelnerować, grałem w filmach.

Mimo upływu lat, aktor nie narzeka na brak propozycji. W najbliższych miesiącach zobaczymy go na dużym ekranie w "Niezniszczalnych 2", a także w filmach "One in the Chamber", "The Package", "Small Apartments", "Stash House" i "Universal Soldier: A New Dimension".

JASON STATHAM

44-letni, mierzący 175 cm wzrostu Statham urodził się w Londynie. Talent aktorski odziedziczył po ojcu - sprzedawcy i śpiewaku-amatorze.

- Ojciec urządzał fałszywe aukcje i kantował przechodniów - wspomina Statham. - Zacząłem uczyć się jego żargonu, kiedy miałem jakieś dziewięć lat. Siadałem na skrzynce po mleku przed Harrodsem i sprzedawałem perfumy i biżuterię. Nie powiem, przydało mi się to doświadczenie... To było dosyć komiczne.

I tak, pewnego dnia, kiedy przyszły gwiazdor handlował na ulicy biżuterią wątpliwej jakości wystawioną w walizce, zauważył go Guy Ritchie. Reżyserowi spodobała się aparycja Jasona i postanowił obsadzić go w swoim filmie "Porachunki" (1998).

Statham nigdy nie oglądał się wstecz. - Miałem wielkie szczęście: znalazłem się we właściwym miejscu we właściwym czasie - przyznaje.

Atletyczna sylwetka aktora to wynik ciężkiej pracy. W młodości trenował skoki do wody - był nawet członkiem brytyjskiej kadry narodowej w tym sporcie. Na mistrzostwach świata w 1992 r. zajął dobre, dwunaste miejsce. - Skoki do wody dały mi dużo pewności siebie. Nauczyły mnie radzić sobie z presją. Ale na basenie nigdy nie grałem - tylko w domu robiłem z siebie wariata - śmieje się Statham.

Barwne dzieciństwo okazało się przydatne w jego późniejszej karierze.

- Świetnie rozumiem sytuację życiową moich bohaterów. Dotyczy to wszystkich filmów, w których grałem. Jeśli sam akurat czegoś nie doświadczyłem, to przynajmniej znam kogoś, kto przeżył coś podobnego. W swoim życiu zadawałem się z różnymi podejrzanymi typami.

Oprócz "Protektora", wspomnianego reżyserskiego debiutu Boaza Yakina, Stathama zobaczymy niedługo w filmach "Niezniszczalni 2", "Parker" i "Hummingbird" (w tym ostatnim filmie partneruje mu Agata Buzek - przyp. red.).


JEAN-CLAUDE VAN DAMME

51-letni weteran kina akcji (175 cm wzrostu) urodził się w Brukseli. Prawdziwe nazwisko aktora brzmi Van Varenberg. Jako dziecko był drobny i nieśmiały - karate (a także balet) zaczął trenować właśnie po to, by podnieść poczucie własnej wartości. - W młodości bałem się właściwie wszystkiego - wspomina.

Po wywalczeniu tytułu Europejskiego Mistrza Karate, Van Damme otworzył własną siłownię w Brukseli. Wkrótce doszedł jednak do wniosku, że bardziej pociąga go perspektywa kariery w Hollywood. Miał wówczas niewiele ponad 20 lat.

- Kiedy przyjechałem do Ameryki, słabo mówiłem po angielsku, ale postanowiłem nie odpuszczać. Imałem się wszystkiego: kiepskich i słabo płatnych zajęć; pracowałem dzień i noc... - wspomina.

Van Damme pracował m.in. jako taksówkarz, barman i ochroniarz. W 1986 r. w jednej z restauracji w Los Angeles spotkał producenta i reżysera Menachema Golana, któremu na poczekaniu zademonstrował swoją znajomość sztuk walki. Ten przypadkowy pokaz zaowocował pierwszą ważną rolą w jego karierze, w filmie "Krwawy sport" z 1988 r.

- Belg w Ameryce nie może tak po prostu wkroczyć do siedziby wielkiej wytwórni filmowej i zostać gwiazdą - mówi Van Damme. - Trzeba zacząć od małych, niezależnych wytwórni, które realizują niskobudżetowe produkcje. Właśnie dzięki takim rolom stałem się znany.

Aktor, nazywany "muskułami z Brukseli", w tym roku przypomina o sobie widzom filmami "Six Bullets", "Niezniszczalni 2" i "Universal Soldier: A New Dimension". W 2013 r. zobaczymy go na ekranach w komedii "Welcome to the Jungle". Od czasu do czasu zdarza mu się pracować przed kamerą z własnymi dziećmi - 24-letnim Kristopherem i 21-letnią Bianką.

Nancy Mills

"The New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | Boaz Yakin | Nie | siła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje