Polski horror "Ostatnia wieczerza" trafił na platformę Netflix 26 października. Debiut ten z pewnością można uznać za udany, bo film znalazł się w minionym tygodniu (24-30.10) w gronie najpopularniejszych filmów nieanglojęzycznych, zajmując 5. miejsce w globalnym zestawieniu. Jednocześnie produkcja uplasowała się na 4. miejscu najpopularniejszych filmów minionego tygodnia w polskiej wersji językowej serwisu.
"Ostatnia wieczerza": O czym opowiada produkcja?
Twórcą filmu jest Bartosz M. Kowalski, reżyser m.in. dwóch innych popularnych slasherów z serii "W lesie dziś nie zaśnie nikt".
Akcja "Ostatniej wieczerzy" rozgrywa się w Polsce w 1987 roku. W pewnym odciętym od świata klasztorze zakonnicy prowadzą klinikę dla opętanych. Do klasztoru przybywa milicjant Marek, który pod przykrywką duchownego, stara się wyjaśnić zagadkowe zniknięcie kilku pensjonariuszy.
W filmie wystąpili m.in.: Piotr Żurawski (Marek), Olaf Lubaszenko (Przeor Andrzej), Sebastian Stankiewicz (Brat Piotr) i Lech Dybik (Brat Antoni).
"Ostatnia wieczerza": Jak oceniany jest film?
Warto podkreślić, że produkcja nie tylko cieszy się popularnością, ale także zbiera całkiem pozytywne recenzje od widzów. Wielu z nich zwraca szczególną uwagę na mocny finał filmu - pojawiają się nawet porównania do mrocznych obrazów Zdzisława Beksińskiego.
"Fantastyczny horror religijny w dobrym tempie ze świetną historią i występami, pełen denerwujących momentów i pomysłowych przerażeń. Więcej tego typu rzeczy, proszę!" - ocenił John McNee, który sam pisze książki grozy.
"Klimatyczny polski horror okultystyczny ze świetnymi zdjęciami i scenografią. A co za zakończenie!" - ocenia @tightsbury.
"Cóż, nowy polski horror 'Ostatnia wieczerza' na @netflix to absolutny triumf! Ciemna, ponura, wolno płonąca, obładowana mnichami, nierealna ikonografia religijna i niesamowity finał" - czytamy na koncie Horror Seen.
"Bartosz M. Kowalski dobitnie dowodzi, że czuje prawidła horroru jak żaden inny reżyser w polskim kinie. Mająca właśnie premierę na Netfliksie jego 'Ostatnia wieczerza' to kawał solidnego kina grozy, zanurzonego w najlepszą tradycję B-klasowych hollywoodzkich opowieści o nadejściu Antychrysta" - ocenił z kolei recenzent Interii Łukasz Adamski.
"'Ostatnia wieczerza' jest rasowym horrorem klasy B, który dzięki bardzo sprawnej ręce Kowalskiego, nastrojowym zdjęciom Cezarego Stoleckiego, świetnej muzyce Szweda Carla Johana Sevedaga, kostiumom, scenografii i dźwiękowi wnosi go na światowy poziom w swoim gatunku - podkreślił Adamski.













