Reklama

Oscary 2021: To będzie wyjątkowa gala

Przyszłoroczna ceremonia rozdania Oscarów będzie bez wątpienia wyjątkowa z wielu powodów. Wpływ na taki stan rzeczy ma przede wszystkim pandemia COVID-19, ale też ruchy społeczne spod znaku #BlackLivesMatter i związane z nimi zmiany w regulaminie przyznawania tych nagród.

Kto będzie miał szansę na Oscara w 2021 roku?

Jak wyliczył magazyn "Variety", przyszłoroczne Oscary mogą być wyjątkowe pod jeszcze jednym względem - liczby artystów nominowanych pośmiertnie do tej statuetki.

Reklama

Trwająca pandemia COVID-19 sprawia, że trudno przewidzieć, jak wyglądać będzie przyszłoroczna ceremonia rozdania Oscarów. Czy odbędzie się tak jak zawsze przy pełnej widowni, czy może tak jak ostatnie rozdanie nagród Emmy, gdzie widownię zapełniły kartonowe wersje zaproszonych gości.

Pandemia ma również znaczący wpływ na ilość filmów ubiegających się o Oscara. Kolejne duże premiery są przekładane na późniejsze terminy, co za tym idzie filmy te nie będą w ogóle brane pod uwagę przy nominacjach. Podobny los spotka produkcje, których z powodu pandemii nie udało się zrealizować na czas. Korzystają na tym serwisy streamingowe - ich filmy stają się jednymi z poważniejszych kandydatów do tych prestiżowych nagród. Sam tylko Netflix pokłada nadzieję w kilku tytułach takich jak m.in. "Pięciu braci" Spike'a Lee, "Może pora z tym skończyć" Charliego Kaufmana, "Proces Siódemki z Chicago" Aarona Sorkina czy "Mank" Davida Finchera.

Wpływ na przyszłoroczną ceremonię Oscarów ma też ruch #BlackLivesMatter, który był jednym z katalizatorów zmian w regulaminie Oscarów. Nie tak dawno temu Amerykańska Akademia Filmowa wprowadziła je, mając na celu zagwarantowanie równych praw dla twórców różnego pochodzenia etnicznego, płci czy orientacji seksualnej. Zmiany te przez jednych przyjęte zostały z zadowoleniem, inni zarzucali Akademii popadanie w paranoję politycznej poprawności.

Ale przyszłoroczne Oscary mogą być też wyjątkowe z jeszcze jednego względu. Jak wylicza portal "Variety", aż siedmiu artystów, którzy odeszli w ostatnich miesiącach, ma szansę na otrzymanie nominacji do Oscara. Jeśli tak się stanie, będzie można mówić o kolejnym oscarowym rekordzie. Aktualnie w kwestii nominacji przyznanych pośmiertnie rekordowy był rok 1991. Wtedy to Howard Ashman otrzymał aż trzy nominacje za trzy różne piosenki z filmu "Piękna i Bestia", a jeszcze jedna nominacja przypadła Carol Sobieski za scenariusz filmu "Smażone zielone pomidory".

A kto ma szansę na pośmiertne otrzymanie nominacji do przyszłorocznego Oscara?

To przede wszystkim zmarły tragicznie aktor Chadwick Boseman. W tym przypadku o nominacji do Oscara wspomina się przy okazji jego roli w czekającym na premierę dramacie Netfliksa "Ma Rainey’s Black Bottom", którą zaplanowano na 18 grudnia. Jego scenariusz został oparty na motywach sztuki Augusta Wilsona, ostatniego twórcy nominowanego pośmiertnie do Oscara za scenariusz do filmu "Płoty" z 2016 roku z Denzelem Washingtonem w roli głównej. Wcześniej Bosemana można było obejrzeć w innym filmie Netfliksa - "Pięciu braci", który również rozważany jest w kontekście Oscarów. Jednak spośród aktorów występujących w nim murowanym kandydatem do co najmniej nominacji jest Delroy Lindo.

W kontekście nominacji do Oscara za film produkowany przez Netfliksa rozważany jest również Jack Fincher, ojciec Davida Finchera, autor scenariusza do filmu "Mank". Jeśli ją otrzyma, będzie pierwszym nominowanym pośmiertnie do Oscara scenarzystą od czasu Roberta Alana Authura i napisanego przez niego filmu "Cały ten zgiełk" z 1979 roku. A jeśli Oscara zdobędzie, będzie to pierwszy taki przypadek od czasu Sidneya Howarda, który otrzymał pośmiertnie tę nagrodę za scenariusz do filmu "Przeminęło z wiatrem" z 1939 roku.

Trzecią produkcją Netfliksa braną poważnie pod uwagę w kontekście Oscarów jest animowany film "Wyprawa na Księżyc", który będzie miał premierę 23 października. Scenariusz do niego napisała zmarła w 2018 roku Audrey Wells, która również może liczyć na nominację do Oscara.

Zdaniem portalu "Variety", szanse na pośmiertne nominacje mają również zmarły w kwietniu tego roku Brian Dennehy za rolę w filmie "Driveways", Curtis Mayfield za piosenkę z filmu "Co w duszy gra", animator Rob Gibb za swoją pracę przy filmie "Naprzód" oraz Charles Gregory Ross za fryzury do filmu "The United States vs. Billie Holiday".

Jak będzie naprawdę, przekonamy się - jeśli pandemia COVID-19 na to pozwoli - podczas ceremonii rozdania Oscarów, która została zaplanowana na 25 kwietnia 2021 roku.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Oscary 2021

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje