Reklama

Reklama

Oscarowy horoskop 2009

Hollywood poważnieje. W czasie ceremonii rozdania Oscarów w tym roku triumfowały takie filmy, jak "To nie jest kraj dla starych ludzi" czy "Aż poleje się krew". Nawet superbohaterowie chłopięce zabawy traktują coraz bardziej serio, a kino komercyjne w stylu "Mrocznego rycerza" chce udowodnić swoje ambicje artystyczne.

Jeśli i w tym roku utrzyma się tendencja z poprzednich lat, to scenariusz ceremonii rozdania Oscarów, która odbędzie się w Los Angeles 22 lutego 2009 roku, już można przewidzieć. Główne nagrody powędrują do filmów ambitnych, choć ze znanymi nazwiskami w czołówce, doceni się też kino lekkie i zabawne, by przeciętny amerykański widz miał tę satysfakcję, że widział choć jeden z nagrodzonych Oscarem tytułów. Znajdzie się również coś dla małych, niezależnych produkcji, jak ostatnio "Juno" czy wcześniej "Bezdroża" i "Między słowami".

Reklama

Kto już może rozpocząć pisanie przemowy dziękczynnej na 22 lutego? Oto subiektywny, choć prawdopodobny horoskop oscarowy INTERIA.PL.

Przyszłoroczną ceremonię mogą zdominować starzy bywalcy oscarowego czerwonego dywanu. Czarnym koniem jest zapewne Clint Eastwood ze swoim filmem "Oszukana". Choć sam film na Oscara szansy może nie ma, ale na nominację dla głównej aktorki z pewnością. W czasie festiwalu w Cannes Eastwood zachwycał się nad talentem i urodą Angeliny Jolie, porównując jej klasę do starych gwiazd kina, jak Ingrid Bergman, Katherine Hepburn czy Bette Davies. A Brudny Harry przynosi szczęście swoim aktorkom, by wspomnieć Hilary Swank w "Za wszelką cenę". Dzięki roli samotnej matki, która nie traci nadziei na odzyskanie porwanego syna Jolie ma szansę na kolejną statuetkę po ośmiu latach (w 2000 roku otrzymała Oscara za drugoplanową rolę w "Przerwanej lekcji muzyki").

Jednak w tym roku w tej kategorii szykuje się ostra rywalizacja. Nominację z pewnością ma w kieszeni Kate Winslet. W Hollywood powoli mówi się, że oscarowy sezon bez tej aktorki, to sezon stracony. Po "Titanicu" i "Rozważnej i romantycznej" była najmłodszą aktorką, która zdobyła dwie nominacje. Potem przyszły kolejne trzy, ale? nigdy nie było jej dane trzymać statuetki w ręce. W tym roku pojawiła się w filmie swojego męża Sama Mendesa, "Droga do szczęścia", w którym pojawia się obok swojego kolegi z planu hitu Jamesa Camerona - Leonardo DiCaprio. Do tego jeszcze Winslet dokłada w tym roku rolę Hanny, członkini SS i strażniczki w Auschwitz, która zakochuje się w przypadkowo spotkanym na ulicy chłopcu w "Zaklinaczu słów" Stephena Daldry'ego. A nie od dziś wiadomo, że co jak co, ale Daldry rękę do aktorek ma, co udowodnił w oscarowych "Godzinach".

W szranki z Jolie i Winslet stanie zapewne ulubienica Akademii - Meryl Streep, która kolekcjonowanie oscarowych nominacji zalicza jednej z popołudniowych rozrywek (2 statuetki i 14 nominacji!). Nominację za "Mamma Mia!" z pewnością już sobie wyśpiewała, czy statuetkę również? Należy bowiem jeszcze pamiętać o królowej Elżbiecie I, Cate Blanchet tym razem w roli baletnicy ("Ciekawy przypadek Benjamina Buttona") czy Sally Hawkins, która za swoją rolę w "Happy-Go-Lucky"już została doceniona w czasie festiwalu w Berlinie.

Wśród panów na ring wejdzie właściwie dwóch zawodników wagi ciężkiej. Mickey Rourke zachwycił w Wenecji krytykę swoją rolą podstarzałego zawodnika wrestlingu w nowym filmie Darrena Aronofsky'ego "Zapaśnik". A że Amerykańska Akademia lubi role zmęczonych i doświadczonych przez życie zawodników (patrz Robert de Niro we "Wściekłym byku" czy Clint Eastwood w "Za wszelką cenę"), więc nominacji Rourke może być pewny. Silną konkurencję będzie dla niego stanowić Benico del Toro, choć pominięty w nominacjach do Złotych Globów, to swoim występem w filmie "Che" Stevena Sodebergha może przekonać Akademię.

Nie od dziś wiadomo, że członkowie Akademii lubią też przebieranki, więc na nominację może liczyć Brad Pitt ("Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"), ale i ? Tom Cruise za drugoplanową rolę w "Jajach w tropikach". Jest jeszcze król kina niezależnego Philip Seymour Hoffman z rolą w "Doubt" Johna Patricka Shanleya. A może w końcu uda się Leonardo DiCaprio?

"Che" Stevena Sodebergha, "Zapaśnik" Warrena Aronofsky'ego, "Oszukana".Clinta Eastwooda, "Australia" Baza Luhrmanna, "Obywatel Milk" Gusa van Santa, "Droga do szczęścia" Sama Mendesa, "Ciekawy przypadek?" Davida Finchera, "Frost/Nixon" Rona Howarda, "Zaklinacz słów" Stephena Daldry'ego czy "Doubt" Johna Patricka Shanleya to główni rozgrywający. Jak widać, dla większości z nich z pewnością nie będzie to debiut na oscarowej ceremonii.

Nie należy zapominać o tegorocznym wakacyjnym hicie - "Mrocznym rycerzu". Christopher Nolan ma spore szanse na nagrodę za reżyserię.

Czy film zdobędzie też nominację dla Heatha Ledgera? Jest to prawdopodobne, ale wątpliwe, by Akademia zdecydowała się nagrodzić aktora pośmiertnie. Choć ostatecznie finałowe oscarowe rozdanie kart lubi zaskakiwać.

Pod natłokiem poważnych dramatów polityczno - historycznych, takie filmy jak "Australia", "Mroczny rycerz", "Mamma Mia!" czy "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaski" dostaną symboliczne nagrody pocieszenia za efekty specjalne, dźwięk, montaż, muzykę? Na główne raczej nie mają co liczyć, chyba że polityka Hollywood na fali powyborczego prezydenckiego entuzjazmu się zmieni.

Do scenariusza z poprzednich lat brakuje jeszcze jednego filmu - małej, niezależnej, uroczej i zabawnej produkcji, która urzeknie Akademię lekkością i świeżością. W tym roku można w ciemno stawiać na film Danny'ego Boyle'a "Slumdog Millionaire". Wzruszająca historia, stanowiąca wybuchową mieszankę "Trainspotting" i Bollywood, o biednym chłopcu z Mombajskich slumsów, który osiąga w życiu sukces. Film, gdzie tylko się pojawi, z miejsca zdobywa serca publiczności. W Polsce na festiwalu Camerimage operator Anthony Dod Mantle wygrał główną nagrodę - Złote Żaby z zdjęcia. Możliwe, że już niedługo będzie trzymał statuetkę Oscara. Zresztą sam reżyser przyznał niedawno w wywiadzie, że gdyby "Slumdog Millionaire" otrzymało Oscara, byłoby to typowe dla tego filmu, o którym do niedawna nic nie było słychać, a teraz zgarnia kolejne nagrody.

Nie należy zapominać o pełnometrażowych filmach animowanych, choć tu faworyt jest jeden. Pewien uroczy robot "WALL-E". Chyba że przegra z superpsem "Piorunem"?

Jak zwykle trzymamy kciuki za nominacje dla "Sztuczek" Andrzeja

Jakimowksiego, choć nadzieje na nominację w kategorii filmu nieanglojęzycznego są nikłe. Może przegrać z włoską "Gomorrą", izraelskim "Walcem z Baszirem" czy niemieckim "Der Baader Meinhof Komplex". Również skromny kazachski film "Tulpan" ze zdjęciami polskiej operatorki, Joli Dylewskiej może nie trafić w gusta Akademii.

2008 rok na brak dobrych filmów z Hollywood nie cierpiał. Spora ich część dotrze do nas jak zwykle z pewnym opóźnieniem. Niektóre, choć mogą polec w walce o nominację do Oscarów, jak "Synecdoche, New York" Charliego Kaufmana, "Apaloosa" Eda Harrisa czy "Vicky Cristina Barcelona" Woody'ego Allena, "The Hurt Locker" Kathryn Bigelow czy reżyserski debiut Steve'a McQueena "Hunger", i tak warte będą uwagi. Bo przecież na Oscarach kino się nie kończy...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: horoskopy | winslet | Jolie | nagrody | Clint Eastwood | kino | Australia | Hollywood | filmy | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL