Reklama

Omar Sharif wspomina

Omar Sharif ("Lawrence z Arabii", "Doktor Żywago"), wybitny aktor pochodzenia egipskiego, przybył na 60. festiwał filmowy w Wenecji, by odebrać honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości. Przy okazji gwiazdor dzielił się wspomnieniami ze swojej bogatej kariery. Wykonawca opowiadał także o swoch poglądach na dzisiejszy świat.

71-letni aktor uznał swoją podróż przez życie za pozytywne doświadczenie, jednak obecna rzeczywistość niezbyt przypada mu do gustu.

Reklama

"Nadal istnieje ogromna przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi, co powoduje przemoc, tworzy podziały, sieje nienawiść" - powiedział gwiazdor w wywiadzie udzielonym włoskiej gazecie "Corriere della Sera".

Nic więc dziwnego, iż Omar Sharif niezwykle ceni sobie pamięć o wybitnych aktorkach, z którymi pracował.

"Barbra Streisand to kobieta inna niż wszystkie" - wspominał gwiazdor pracę na planie musicali "Zabawna dziewczyna""Zabawna dama".

Rola w pierwszym z tych obrazów przyniosła Streisand Oscara, zaś druga nominację do Złotego Globu.

"Sophia Loren popołudniami zmysłowo gotowała spaghetti dla ekipy. Smakowało lepiej niż w restauracji" - stwierdził aktor, opisując realizację "Upadku cesarstwa rzymskiego" z 1964 roku.

"Chwila, w której poznałem Ingrid Bergman, była wręcz religijnej natury" - opowiedział Sharif o spotkaniu z nieżyjącą już gwiazdą na planie filmu "The Yellow Rolls-Royce" (1964).

Urodzony w 1932 roku aktor ukończył niedawno realizację widowiska "Hidalgo", w którym partnerował Viggo Mortensenowi. W Wenecji Omar Sharif prezentuje natomiast jeden ze swoich ostatnich filmów - "Monsieur Ibrahim et les fleurs du Coran" ("Pan Ibrahim i kwiaty Koranu") Françoisa Dupeyrona.

Zapraszamy do galerii Wenecja 2003!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Omar Sharif | gwiazdor | aktor | omar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje