Nicolas Cage to jeden z najbardziej wszechstronnych aktorów w Hollywood. W jego dorobku znajdziemy zarówno produkcje, które przeszły bez echa, jak i te, które trwale zapisały się w historii kina. Jest aktorem, który potrafi zagrać dramatycznie i minimalistycznie, by chwilę później wejść w ton całkowicie przerysowany, świadomie zamieniając film w emocjonalny rollercoaster. Trudno wskazać drugie takie nazwisko, które już samo w sobie stanowi obietnicę, że "będzie się działo".
Miał okazję wystąpić w wielu fascynujących projektach, jednak część z nich odrzucił. Dlaczego nie zdecydował się na rolę w "Spider-Manie"?
Nicolas Cage: unika pułapek
W połowie maja odbyła się premiera serialu "Spider-Noir", przy okazji której aktor opowiedział o tym, jakie role preferuje.
"Grałem wielu złoczyńców. Lubię oba typy. Uważam, że są ważnymi elementami kina. Nie chciałbym jednak utknąć w pułapce robienia tylko jednego z nich" - wyjaśnił w rozmowie z magazynem "People".
Jak się okazuje, na początku XXI wieku rozmawiał z Samem Raimim o przyjęciu roli Zielonego Goblina, jednak postanowił zrezygnować z wielkiego hitu na rzecz filmu "Adaptacja" z 2002 roku.
"Postanowiłem nakręcić kolejny film, w stylu noir, znacznie skromniejszy, bardziej romantyczny niż tragiczny" - opowiadał o "Adaptacji". "Ale pamiętam, jak powiedziałem Samowi: 'Mam nadzieję, że ktokolwiek, kogo obsadzisz w roli Spider-Mana, naprawdę zaakceptuje język ciała pająka, przynajmniej na chwilę. Sam w swoim mieszkaniu, pełzający po suficie czy coś w tym stylu'".
Rolę Zielonego Goblina ostatecznie zagrał Willem Dafoe, natomiast w postać Spider-Mana wcielił się Tobey Maguire. Po rezygnacji z występu w serii o ""pider-Manie", Cage otrzymał jednak kolejną szansę zagrania w produkcjach Marvela - jako Ghost Rider w filmie z 2007 roku oraz jego kontynuacji z 2011 roku.










