Reklama

"Och, Karol 2": Sporo scen łóżkowych

Zakończyła się praca na planie komedii "Och, Karol 2" w reżyserii Piotra Wereśniaka. W finałowej scenie - ślubie jednej z bohaterek filmu, wzięły udział największe gwiazdy polskiego kina. Premiera obrazu zaplanowana jest na początek 2011 roku.

Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Twórcy filmowych remake'ów nie biorą sobie jednak tych słów do serca. I choć kopia bywa zwykle gorsza od oryginału, realizatorom zazwyczaj przyświeca szlachetna myśl, że tym razem będzie inaczej - to znaczy lepiej. W styczniu 2011 roku do kin trafi nowa wersja komedii erotycznej "Och, Karol!", hitu kinowego z 1985 roku w reżyserii Romana Załuskiego, z Janem Piechocińskim w roli tytułowego Karola, któremu żadna kobieta oprzeć się nie może, a on skwapliwie wykorzystuje nadarzające się okazje.

Reklama

Tym razem za reżyserię historii polskiego Don Juana zabrał się Piotr Wereśniak, który do spółki z Iloną Łepkowską - autorką scenariusza wersji oryginalnej - napisał też scenariusz "Och, Karola!" A. D. 2010.

Niewątpliwą atrakcją tej komedii będzie nie spotykana dotąd ilość gwiazd przypadająca na każdy milimetr taśmy filmowej. Mogliśmy się o tym przekonać w piątek 13 sierpnia, kiedy w Kościele Ewangelicko-Augsbusrkim pod wezwaniem Świętej Trójcy w Warszawie realizowano scenę finałową "Och, Karola!". Uczestniczyło w niej aż 42 aktorów! Płeć piękną reprezentowały m.in.: Małgorzata Socha, Katarzyna Glinka, Małgorzata Foremniak, Katarzyna Zielińska, Marta Żmuda Trzebiatowska, Anna Mucha, Tamara Arciuch, Ewa Kasprzyk, Małgorzata Potocka, Katarzyna Figura, Andżelika Piechowiak, Emilia Komarnicka, Anna Samusionek. Nie mniej imponujący był zastęp aktorski panów: Jan Frycz, Wiktor Zborowski, Grzegorz Małecki, Krzysztof Stelmaszyk, Andrzej Młynarczyk, Paweł Okraska, Andrzej Zieliński, Tadeusz Chudecki. Zabraknąć nie mogło rzecz jasna odtwórcy roli tytułowej, czyli Piotra Adamczyka.

W roli księdza - Jan Piechociński

Pretekstem do tak licznego zgromadzenia był ślub jednej z dziewczyn Karola - Pauliny (Marta Żmuda Trzebiatowska) - z jego najlepszym przyjacielem, Romanem (Grzegorz Małecki)

Ukłonem w stronę oryginalnej wersji filmu było obsadzenie w roli księdza Jana Piechocińskiego. - To zamierzona puenta postaci, którą kiedyś kreowałem. Udział w tym filmie uświadomił mi dwie rzeczy. Z jednej strony cieszę się, że temat jest wieczny, a z drugiej martwię, że tyle lat upłynęło odkąd zagrałem Karola i strasznie się postarzałem. Ale widok tylu atrakcyjnych pań na planie nadal robi na mnie wrażenie. Aż boję się o moje zdrowie - żartował Jan Piechociński.

Aktor przyznał, że "Och, Karol!" przyniósł mu swego czasu szaloną popularność. - Z drugiej strony była to szklanka cykuty. Dlatego, że mnie wyłączył z życia zawodowego na blisko 10 lat. Widocznie zagrałem tak dobrze, że rzuciłem wszystkich na kolana i nic lepszego nie mogli mi już zaproponować - dodał.

Tak się złożyło, że na planie filmu "Karol nr 2", czyli Piotr Adamczyk, miał okazję stanąć twarzą w twarz z "Karolem nr 1", czyli Janem Piechocińskim. Jakie to uczucie? - Przedziwnie. Zwłaszcza, kiedy robimy sobie wspólne zdjęcia, a pan Piechociński, z racji tego, że gra księdza, jest w ornacie. Można powiedzieć, że zamieniliśmy się kostiumami - mówi Piotr Adamczyk.

Wie co mówi. Wszak jeszcze niedawno wielką popularność na całym świecie przyniósł mu inny film z "Karolem" w tytule, z tym, że ten Karol od tamtego różni się - chciałoby się powiedzieć - jak niebo i ziemia. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że "Och, Karol" święty nie jest.

Złe kobiety wykorzystują niewinnego Karolka

- Tym razem przed imieniem "Karol" jest jeszcze "och!", które bardzo wiele wyraża. W tym jednym małym słówku mieści się podwójny zachwyt, jakim Karol obdarza wszystkie kobiety i którym one obdarzają jego. To facet, który ma niezwykłą słabość do płci pięknej. Słabość ta przenosi się na kobiety, które namiętnie go adorują. Wydaje mi się, że w głębi duszy Karol jest bardzo nieszczęśliwy. Wynika to, można by rzec, z uprzejmości, bo nie umie "odmówić" kobiecie. Tego typu przypadłość jest bardzo powszechna w naszym męskim rodzie - tłumaczy Piotr Adamczyk.

Zdaniem aktora "Och, Karol!" to film "o zagonieniu jednego biednego faceta przez kobiety. O tym jak te złe kobiety wykorzystują niewinnego Karolka".

Jedną z kobiet stojących najbliżej Karola jest jego narzeczona Maria, pełna ciepła przedszkolanka. - Moja bohaterka ma też inne oblicze, przede wszystkim nie jest naiwna i prostoduszna. To właśnie ona wpada na pomysł ukarania Karola i jest inspiratorką wszystkich działań - wyjaśnia odtwórczyni tej roli, Małgorzata Socha.

Wśród uganiających się za Karolem niewiast jest i Paulina (Żmuda Trzebiatowska) i Wanda (Foremniak), i Adrianna (Glinka), i wiele innych pięknych pań. W jedną z nich wciela się Anna Samusionek. - Moja bohaterka jest zafascynowana Karolem od pierwszego wejrzenia. Robi wszystko, żeby się do niego zbliżyć i osiąga zamierzony cel. Rola zabawna. Rysowana grubą kreską, bez zbędnej w tym gatunku psychologii. Najważniejsza jest fascynacja erotyczna - przyznaje aktorka.

I tylko jedna kobieta pozostaje nieczuła na wdzięki Karola - to Mira, koleżanka z pracy, którą gra Anna Mucha. - Mira wyróżnia się na tle wszystkich kobiet Karola, co prywatnie szalenie mnie cieszy. Jako jedyna nie jest zainteresowana Karolem. Owszem, podziwia go za umiejętność uwodzenia kobiet, ponieważ sama się w tym doskonali. Krótko mówiąc Mira jest lesbijką - wyznaje z satysfakcją Anna Mucha i dodaje, że gdyby kiedyś miała powstać trzecia wersja filmu, to powinna nosić tytuł "Och, Karolina!".

Czy z racji tego, że "Och, Karol!" jest komedią erotyczną nie zabraknie w nim tak zwanych momentów? - Nie wiem, co robią koleżanki na planie - śmieje się Anna Mucha. Piotr Adamczyk uspokaja jednak: - O erotyzmie mówi się dużo i jest on naturalnie zarejestrowany na kliszy. Wystarczy spojrzeć na dziewczyny, z którymi występuję. Owszem, jest sporo scen łóżkowych, ale bawimy się nimi - są pretekstem do rozmów, do napędzania fabuły - kończy aktor.

AKPA/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje