Akcja "Młodych wilków" rozgrywa się w 1994 roku w Szczecinie. Grupa nastolatków: Biedrona (Paweł Deląg), Cichy (Jarosław Jakimowicz-Kriegl), Cobra (Tomasz Preniasz-Struś) i Skorpion (Zbigniew Suszyński) pracują w grupie przemytniczej Czarnego (Alex Murphy, głos: Dariusz Odija). Jego dawny szef, Chmielewski (Jan Nowicki), decyduje się skończyć z nielegalnymi interesami. Z dnia na dzień grupa traci wszystkie znajomości. Nie zamierza jednak rezygnować z dochodowej działalności. Potrzebuje jednak nowej twarzy, kogoś bez kryminalnej przeszłości. Wybór pada na Prymusa (Piotr Szwedes), wzorowego ucznia. Cichy staje się jego przewodnikiem po świecie szybkich samochodów i wielkich pieniędzy. Na drodze chłopaka pojawia się także Cleo (Michelle Cleo Godsey), córka Chmielewskiego, w której ten się zakochuje. Gdy zbliża się robota warta pięć milionów dolarów, wszystko zaczyna się komplikować.
"Młode wilki". Pomysł na głośny debiut
Dla urodzonego w 1960 roku Jarosława Żamojdy "Młode wilki" były debiutem reżyserskim. Wcześniej dał się poznać jako ceniony operator. Pracował między innymi z Magdaleną i Piotrem Łazarkiewiczami ("Odjazd"), Mariuszem Trelińskim ("Pożegnanie jesieni") i Krzysztofem Zanussim ("Cwał"). "Mój film jest przeznaczony przede wszystkim dla młodzieżowej widowni. Bohaterami są młodzi chłopcy z maturalnej klasy, którzy uważają, że cały świat należy do nich" - tak opisywał "Młode wilki".
Jak przyznał w rozmowie z Pawłem Piotrowiczem z Onetu, pomysł filmu przyszedł do niego, gdy w Szczecinie odkrył dwa motocykle z niemieckimi rejestracjami, które ktoś porzucił w krzakach. "Młodzi ludzie ukradli [je] w Niemczech, ale w Polsce porzucili w obawie przed konsekwencjami" - wspominał Żamojda. Zwrócił także uwagę na szybkie fortuny, które powstawały w okresie transformacji. W 1993 roku przedstawił kilkustronicowy szkic historii Telewizji Polskiej. Zaznaczył, że kino polskie powinno w końcu skupić się na współczesności. Po czterech miesiącach pracy scenariusz był gotowy, a film skierowano do produkcji w czerwcu 1994 roku.
"Młode wilki". W obsadzie nowe twarze i uznani aktorzy
Niemałą rolę w sukcesie "Młodych wilków" odegrał casting. Rola "Cichego" okazała się dla Jarosława Jakimowicza pierwszoplanowym debiutem aktorskim. Gdy był na zdjęciach próbnych do "Torsji", ostatecznie niezrealizowanego filmu Juliusza Machulskiego, zauważyła go Anna Zamachowska, druga reżyserka "Młodych wilków". Kontakt między nimi jednak się urwał. Pół roku później Zamachowska wpadła na niego przypadkiem i zaraz przedstawiła go Żamojdzie. "Jezu, to jest Cichy" - miał powiedzieć reżyser.
W filmie zagrały także legendy ekranu, między innymi Edward Linde-Lubaszenko, Henryk Bista i Jerzy Molga. Największą i najważniejszą rolę Chmielewskiego otrzymał Jan Nowicki. Aktor zdradził w rozmowie z "Playboyem", że nie podzielał entuzjazmu młodszych członków ekipy filmowej. Było to dla niego kolejne zlecenie. "Po pierwsze w Polsce różnica między bardzo ważnym filmem a filmem kiepskim jest znikoma. Po drugie ja swoich filmów nie oglądam, więc wisi mi, czy są dobre, czy nie. Po trzecie jak mawia mistrz Wajda: 'Jan ma zwyczaj siedzenia w garderobie, palenia papierosa i wysyłania kogoś innego na plan'. Myślicie, że ja byłem na tym planie? Nauczyłem się tekstu i klepałem" - wspominał. Następnie dodał z rozbrajającą szczerości, że gdy w Gdyni ktoś pogratulował mu roli Chmielewskiego, nie wiedział, o który film chodzi.
"Młode wilki". Nikt nie spodziewał się wielkiego sukcesu
Chociaż "Młode wilki" opowiadały o szybkim wzbogacaniu się, zdjęcia realizowano w skromnych warunkach. Aktorzy stawali przed kamerą we własnych ubraniach. Niektórzy śmiali się, że po zdjęciach w ekskluzywnym hotelu Amber szli odpocząć do Domu Rybaka, którego warunki pozostawiały wiele do życzenia. W pewnym momencie zabrakło też taśmy filmowej. Żamojda objechał zaprzyjaźnione agencje reklamowe, by uzupełnić braki i dzięki temu dokończyć film.
Film wszedł do polskich kin 11 maja 1996 roku. Okazało się, że klimat "Młodych wilków" uderzył idealnie w nastroje publiczności. Mimo kiepskich recenzji, które punktowały fabularne i realizacyjne słabości produkcji, obejrzało ją ponad 560 tysięcy widzów.

Bohaterowie "Młodych wilków" powrócą? "Jest furtka"
W 1997 roku Żamojda zrealizował "Młode wilki 1/2", prequel swojego debiutu. Film nie powtórzył jednak sukcesu pierwszej części. Mimo to od czasu do czasu pojawiają się pytania o realizację trzeciej części cyklu. Wielu widzów wskazuje, że spora część bohaterów, między innymi Cichy, nie przeżyła wydarzeń przedstawionych w "Młodych wilkach". Dla Jakimowicza to jest problem. W rozmowie z portalem "MM Szczecin" wspominał, że w fabule "jest furtka, którą warto przypomnieć". "Cichy w pewnym momencie mówi, radząc Prymusowi, czyli Piotrkowi Szwedesowi: jeśli chcesz wyjść z tego biznesu, to zrób to tak, aby wszyscy myśleli, że zginąłeś. Więc jest wyjście, a kto sobie co dalej dośpiewa, to jego sprawa" - mówił.












