Reklama

Niewygodna prawda o szkołach

Amerykańska kinematografia zwróciła swoje oczy na problemy rodzimego systemu edukacji. Pod koniec roku na srebrnym ekranie pojawią się aż cztery dokumenty o tematyce związanej ze szkolnictwem w Stanach Zjednoczonych: "Waiting for Superman", "The Lottery", "Lunch Line" i "Race to Nowhere".

"Waiting for 'Superman" to wzruszająca historia piątki dzieci marzących o ucieczce przed ponurym losem absolwentów miejscowej szkoły publicznej. Bohaterowie starają się o lepszy start w dorosłe życie.

Reklama

Film w reżyserii Davisa Guggenheima, zdobywcy Oskara za "Niewygodną prawdę", już zdążył wywołać wzburzenie w środowisku nauczycieli, mimo że do kin wchodzi dopiero w piątek, 1 października.

Przedstawiciele szkolnictwa mają nadzieję, że film zrobi dla edukacji to, co "Niewygodna prawda" uczyniła dla ruchu ochrony środowiska: zwróci uwagę na błędy popełniane w szkołach w Ameryce.

"Przez ostatnie 15 lat ludzi mówią: 'Potrzebujemy więcej filmów, które pokażą społeczeństwu, co naprawdę dzieje się w szkołach'" - powiedział Joe Williams, przewodniczący komisji Democrats for Education Reform.

"Teraz, w ciągu roku dostaniemy więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć" - dodał Williams.

"Race to Nowhere", film autorstwa matki i aktywistki przejętej poziomem szkolnictwa, "The Lottery" obrazujący czwórkę dzieciaków z Harlemu, starających się o miejsca w niepublicznych placówkach oraz "Lunch Line", przedstawiający historię szkolnego lunchu, to kolejne propozycje amerykańskiego kina, które dotykają szkolnej tematyki.

Krytycy twierdzą, że filmy - szczególnie "Waiting for 'Superman'" i "The Lottery" - niesłusznie prezentują szkoły niepubliczne, jako idealne rozwiązanie problemów szkolnictwa oraz przedstawiają nauczycieli jako wrogów z którymi trzeba walczyć.

"Myślę, że nasi członkowie uznają, że nas demonizujecie" - powiedział John Wilson, przewodniczący 3,2 milionowego związku National Education Association.

"Autorzy oceniają nas na podstawie tych najgorszych, zamiast pokazywać najlepszych nauczycieli. Nie będzie to podnoszące na duchu. Wolałabym, żeby pan Guggenheim poszedł do szkół publicznych i swój entuzjazm oraz kreatywność wykorzystał do pracy nad usprawnieniem ich " - dodał Wilson.

Jednak reformatorzy i twórcy filmów jak Guggennheim czy Vicki Abeles z "Race to Nowhere" przypominają, że związki nauczycieli miały czas na wprowadzenie zmian.

"Edukatorzy wiedzą, że system nie działa prawidłowo, ale nie czują się na siłach, by coś z tym zrobić. Ten film ma ludzi zachęcić, zobligować wręcz do działań" - skomentowała Abeles, której produkcja pokazuje jak stresujący dla dziecka może być pobyt w szkole - od bólu brzucha po głęboką depresję i sięganie po używki.

"Związki będą oczywiście krzyczeć najgłośniej, ale ja jestem nieustępliwy i najwięcej wymagam od dorosłych - od siebie samego poczynając" - Guggenheim zapowiada walkę o zmiany w szkolnictwie w Ameryce.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: edukacja | Nowhere | race | szkóły | szkoly | lunch | nauczyciele | film | Prawda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje