Tim Curry zyskał międzynarodową sławę dzięki kultowej roli doktora Franka-N-Furtera w filmowej adaptacji musicalu "The Rocky Horror Picture Show". W kolejnych latach widzowie mogli go oglądać w takich produkcjach jak: "Trop", "Trzej muszkieterowie", "Oskar" czy "Kongo". Sporą popularność przyniósł mu występ w filmie "To" z 1990 roku, gdzie wcielił się w postać przerażającego Pennywise'a. W kultowej świątecznej produkcji "Kevin sam w Nowym Jorku" zagrał z kolei epizodyczną, lecz niezwykle charakterystyczną postać recepcjonisty w hotelu Plaza.
W 2012 roku aktor doznał udaru mózgu, z którego skutkami borykał się przez długie lata i który na stałe przerwał jego regularną karierę.
Walka z chorobą i pasja do samego końca
Pomimo problemów zdrowotnych, Curry do końca pozostawał aktywny zawodowo. Po raz ostatni pojawił się na ekranie w małej roli w filmie "Stream" w 2024 roku. Był za to częstym uczestnikiem konwencji fanów horrorów, gdzie chętnie fotografował się z wielbicielami oraz rozdawał autografy.
W październiku ub.r. aktor pojawił się podczas obchodów 50-lecia "The Rocky Horror Picture Show" w Hollywood Forever Cemetery. W tym samym miesiącu ukazały się jego wspomnienia zatytułowane "Vagabond", w których opisał swoje dzieciństwo jako syna wojskowego, lata spędzone w internacie oraz dekady pracy w filmie, telewizji i teatrze.
Ostatnie pożegnanie
Tim Curry zmarł w wieku 80 lat w swoim domu w Los Angeles - informuje serwis TMZ, powołując się na źródła zbliżone do rodziny aktora. Jego śmierć potwierdziła wieloletnia menedżerka i przyjaciółka Marcia Hurwitz, która przekazała, że aktor odszedł spokojnie. Policja została wezwana na miejsce we wtorek, 25 sierpnia, o godz. 23:23. Służby całkowicie wykluczają udział osób trzecich.
"Niewielu aktorów może pochwalić się tak wyraźnym śladem w popkulturze" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu. "I choć w 2012 roku doznał wyniszczającego udaru, nadal rozwijał swoje osiągnięcia jako artysta, a ostatnio także pisarz. Choć powszechnie znany ze swoich niepowtarzalnych, ekstrawaganckich kreacji i barwnych występów scenicznych, jego największym dziedzictwem dla tych, którzy go znali, był jego dociekliwy, otwarty umysł oraz hojne, łagodne serce, które pozostały otwarte i pełne oczekiwania aż do ostatniego tchnienia".










