Nie żyje Stanisław Janicki. Był legendą telewizji
Nie żyje Stanisław Janicki. Był m.in. autorem kultowego programu "W starym kinie" oraz audycji "Odeon Stanisława Janickiego" w RMF Classic, w której przez 20 lat przewinęły się największe gwiazdy kina. Zmarł 25 maja w wieku 92 lat . W listopadzie obchodziłby 93. urodziny.
Ciemne okulary, spokojny głos, charakterystyczne "r", ogromna wiedza i pasja godna podziwu - to były jego charakterystyczne cechy. Dzięki telewizyjnemu cyklowi "W starym kinie", który prowadził, polscy widzowie pokochali przedwojenne produkcje i ich gwiazdy. Był też historykiem kina, pisarzem, reżyserem, scenarzystą, wykładowcą akademickim i dziennikarzem.
"Nigdy nie robiłem tego, czego nie chciałem, co mi nie odpowiadało" - powiedział w jednym z wywiadów.
Dla mnie film nie jest wyłącznie dziełem sztuki czy rozrywką. Jest przede wszystkim dokumentem czasu, w którym powstał. Świadectwem obyczaju, mody, sposobu zachowania, myślenia, czucia...
Stanisław Janicki: zaczęło się od "Królewny Śnieżki"
Urodził się 11 listopada 1933 roku w Czechowicach-Dziedzicach. Był absolwentem wydziału dziennikarstwa (specjalizacja filmowa) Uniwersytetu Warszawskiego (1955). Tytuł doktora nauk humanistycznych uzyskał na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.
"Pierwszym filmem, jaki widziałem, była "Królewna Śnieżka" Walta Disneya. To było w Sali Romy w Warszawie tuż przed wybuchem wojny. Zapamiętałem ten film bardzo dokładnie" - opowiadał podczas spotkania z publicznością w 2013 roku, przy okazji swoich 80. urodzin.
"Momentem zwrotnym były studia na wydziale dziennikarskim na specjalizacji filmowej prowadzonej przez prof. Jerzego Toeplitza. Był to nie tylko wspaniały teoretyk, historyk filmu, ale też cudowny pedagog i wydaje mi się, że on w jakiś sposób wszczepił we mnie to zainteresowanie filmem" - wspominał.
"Ja się polskim kinem przedwojennym w ogóle nie interesowałem. Ta fascynacja przyszła później" - dodał.

Stanisław Janicki i "W starym kinie"
Gwiazdy przedwojennego kina nie miały dla niego tajemnic. Opowiadał o nich w kultowym cyklu "W starym kinie" (1967-1999), najdłużej emitowanym autorskim programie w historii telewizji polskiej. Cykl po raz pierwszy pojawił się w Jedynce w 1967 roku.
Produkcja od pierwszego odcinka cieszyła się ogromną popularnością, a Stanisław Janicki bardzo szybko stał się jedną z największych gwiazd telewizji polskiej. Widzom podobało się jego charakterystyczne "er" i ciemne okulary.
"Mówiono, że naśladuję Zbyszka Cybulskiego, później - Augusto Pinocheta, a nawet Wojciecha Jaruzelskiego. To jednak wynikało ze względów praktycznych. Ówczesne telewizyjne lampy miały bardzo ostre światło. Nosiłem je tylko w studiu telewizyjnym. Dzięki tym ciemnym okularom, gdziekolwiek pojawiałem się bez nich, to mnie nie rozpoznawano i miałem spokój" - zdradził w jednym z wywiadów Janicki.
Stanisław Janicki prowadził "W starym kinie" przez trzydzieści lat. W 1997 roku program mu odebrano. Władze TVP uznały, że jest przestarzały i staromodny. Zasugerowano zmiany, na co nie zgodził się Janicki.
"Przez te wszystkie lata dość nieźle poznałem reguły gry na Woronicza i rozstałem się z telewizją bez żalu" - stwierdził później na łamach "Stare-kino.pl".
"Odeon Stanisława Janickiego" i nie tylko
Odejście z Telewizji Polskiej nie oznaczało, że Stanisław Janicki przestał pracować. Już jako emeryt podjął współpracę z telewizją Kino Polska, na antenie której prezentował "Kalejdoskop Polskiego Filmu" i "Seans w Iluzjonie", pracował w Domu Sztuki na warszawskim Ursynowie, w Muzeum Historycznym w Bielsku, a w Bielskiej Wyższej Szkole Biznesu i Informatyki kierował Szkołą Mediów.
Stanisław Janicki od wielu nagrywał dla radia RMF Classic felietony filmowe w cyklu "Odeon Stanisława Janickiego". W 2011 roku otrzymał nagrodę redakcji RMF Classic ze to, że "zaszczepił w nas miłość do starego kina".
"Jest czymś niezwykłym i niesłychanie podniecającym, że jest to wyróżnienie za coś, co nie traktuję jak pracę, tylko jak umiłowane hobby" - powiedział, odbierając nagrodę.










