Tom Holland: Nie zawsze grał w hitach
Aktor, którego filmy "Odyseja" i "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" mają zadatki na największe hity tegorocznych wakacji, przyznał niedawno, że o ile trasy promocyjne tych produkcji przebiegają "naprawdę gładko", o tyle niektóre z jego dawnych filmów były "do bani" i znacznie trudniej było je promować.
"Uwielbiam to" - powiedział w podcaście Dish. - "Kiedy promujesz filmy, z których jesteś naprawdę dumny, idzie to bardzo łatwo. Bo gdy pytają, dlaczego ludzie powinni je obejrzeć, nie musisz nikogo okłamywać. Naprawdę uważasz, że warto je zobaczyć".
Holland ciągnął dalej: "Zdarzało mi się już, że ludzie pytali: 'Dlaczego warto obejrzeć ten film?', a ja w duchu myślałem: 'Nie warto, bo to gó...'".
"Odyseja" w pierwszym tygodniu wyświetlania w kinach przekroczyła granicę 300 milionów dolarów wpływów na całym świecie, co jest świetnym wynikiem. Jednocześnie Holland promuje również swój czwarty solowy występ w uniwersum Marvela - obraz "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", którego premiera kinowa zaplanowana jest na 31 lipca.
"Szczerze mówiąc, odbieram to trochę jak świętowanie sukcesu" - przyznał Holland. - "Czerpię z tego ogromną przyjemność. Jestem niezwykle dumny z obu tych filmów".
Dwa hity wakacji 2026
"Odyseja", będąca adaptacją jednej z najstarszych historii w dziejach ludzkości, śledzi losy Odyseusza (Matt Damon), który po wojnie trojańskiej musi stawić czoła niezwykłym próbom i mitycznym stworzeniom w trakcie trwającej dekadę podróży do domu, gdzie czekają na niego żona Penelopa (Anne Hathaway) i syn Telemach (Holland).
W filmie "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" gwiazdor ponownie wciela się w tytułowego bohatera cztery lata po tym, jak zaklęcie Doktora Strange'a (Benedict Cumberbatch) sprawiło, że świat o nim zapomniał. Teraz bohater anonimowo chroni Nowy Jork jako Spider-Man, podczas gdy jego moce przechodzą dziwną i niebezpieczną ewolucję.











