Dustin Hoffman: 88-latek w wybornej formie
Choć duże nazwiska regularnie pojawiają się w urokliwej czeskiej, uzdrowiskowej miejscowości, organizatorzy festiwalu, na czele z jego dyrektorem Karelem Ochem, zadbali o to, by piękny jubileusz od samego początku imprezy wybrzmiał należycie.
Trudno wyobrazić sobie na tę okazję lepszego gościa niż Dustin Hoffman. Wybitny amerykański aktor, prawdziwa legenda kina, ktoś, kto stworzył ikoniczne role w "Absolwencie" Mike'a Nicholsa, "Rain Manie" Barry'ego Levinsona, "Nocnym kowboju" Johna Schlesingera czy "Sprawie Kramerów" Roberta Bentona. Hoffman uhonorowany został przez festiwal Kryształowym Globusem za wybitny artystyczny wkład w rozwój światowej kinematografii.
Obok tej uroczystej części, aktor spotkał się też z publicznością w mniej oficjalnych okolicznościach. Następnego dnia osobiście zaprosił widzów na projekcję "Absolwenta", a zatem filmu, który utorował mu drogę do wielkiej kariery. "Kiedy mamy dwadzieścia lat, nie wiemy, kim jesteśmy. Patrzymy w lustro i widzimy osobę, którą chcielibyśmy być. Ale to nie my. Spędzamy lata na poszukiwaniu siebie. A ja nadal siebie szukam" - przekonywał ze sceny.
Pokaz cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a zdobycie na niego biletu graniczyło z cudem. Przysłuchując się barwnej opowieści o kulisach powierzenia mu roli Benjamina Braddocka, miło było zobaczyć, że ta 88-letnia legenda kina jest w bardzo dobrej formie.
Harvey Keitel: Słowa nie są potrzebne
Niemniejsza ciekawość towarzyszyła wizycie innej ikony amerykańskiego kina, jaką jest Harvey Keitel. Aktor poproszony został o wręczenie Kryształowego Globusa znakomitemu autorowi zdjęć, współpracownikowi Martina Scorsese, Quentina Tarantino czy Olivera Stone'a, Robertowi Richardsonowi. Zrobił małe show na scenie, kiedy podarł na kawałki kartkę z przygotowanym wcześniej przemówieniem i wyrzucił. "Trzymam w ręku kartkę z tym, co miałem powiedzieć. Ale po obejrzeniu pracy Boba słowa nie są potrzebne. Przed nami jeden z największych operatorów na świecie. To wszystko, co mam do powiedzenia" - spuentował zabawną sytuację.
Był jednak moment, w którym przybrał znacznie poważniejszy ton, przekonując o roli sztuki w walce z uprzedzeniami i podziałami. Mówił też w tym kontekście o wadze festiwali filmowych jako miejsc dialogu, wymiany myśli, poznawania innych punktów widzenia. Na deser swojej wizyty w Karlowych Warach Keitel osobiście zaprosił widzów na projekcję "Ulic nędzy" Martina Scorsese, w którym zagrał jedną z głównych ról.

Gwiazdy Hollywood w cieniu nestorów kina
Te wydarzenia sprawiły, że nieco w cieniu pozostali Maggie Gyllenhaal i Jesse Eisenberg. Oboje zostali uhonorowani Nagrodą Prezydenta Festiwalu, przyznawaną aktorom, reżyserom i producentom za fundamentalny wkład w rozwój kinematografii na świecie.
Gyllenhaal przedstawiła w Karlowych Warach film "Panna młoda!", który wyreżyserowała i wyprodukowała. Z kolei Eisenberg spotkał się z publicznością po seansie "Sobowtóra" Richarda Ayoade'a z 2013 roku, gdzie zagrał u boku Mii Wasikowski. Tym samym początek festiwalu zdecydowanie należał do amerykańskiego kina.











