Ogrodnik jest absolwentem Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie, który ukończył w 2012 roku. Na początku swej kariery pojawiał się gościnnie w serialach dokumentalizowanych oraz fabularnych, na przykład w "Majce" oraz "Prawie Agaty". Występował także na scenie, między innymi w głośnym "Klubie polskim" Pawła Miśkiewicza.

"Jesteś Bogiem". Rola rapera Rahima rozpoczęła karierę Dawida Ogrodnika
Tam dostrzegł go Leszek Dawid, który przygotowywał się do realizacji "Jesteś Bogiem" (2012), filmu opartego na historii hip-hopowego zespołu Paktofonika. Reżyser stwierdził, że młody aktor ma "fajną wrażliwość", która będzie pasowała do przedstawionej fabuły. W swoim pełnometrażowym debiucie aktorskim Ogrodnik otrzymał rolę Rahima, najbardziej wycofanego z członków grupy. "Wspomnienia z nauki rapu? Notoryczne słuchanie hip-hopu. 24 godziny na dobę. Budzenie się w słuchawkach, zasypianie w słuchawkach, chodzenie po mieście w słuchawkach. Na początku to była totalna jazda bez trzymanki" - mówił w materiale promującym film.
"Leszek chciał, żebyśmy doświadczyli tego, jak chłopaki komponowali swoje kawałki w latach 90. Na starym pececie z antycznym oprogramowaniem rzeźbiliśmy jakiś podkład przez cztery godziny. Potem na sekundę zniknął prąd i wszystko szlag trafił. A to był naprawdę dobry podkład. Szybko zrozumieliśmy, czym była ta męczarnia" - opowiadał Bartoszowi Staszczyszynowi z portalu "Culture.pl".
Leszek Dawid docenił Ogrodnika za całkowite wejście w przedstawianą postać. Zauważyło to także jury Konkursu Głównego 37. FPFF w Gdyni pod przewodnictwem Doroty Kędzierzawskiej. Aktor, razem z partnerującym mu Tomaszem Schuchardtem, otrzymał nagrodę za występ drugoplanowy.

"Chce się żyć". Dawid Ogrodnik w roli godnej Oscara
W 2013 roku Ogrodnik ponownie zachwycił publiczność i krytykę, tym razem dzięki kreacji w nagrodzonym Srebrnymi Lwami i inspirowanym prawdziwą historią "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy. Wcielił się w Mateusza, chłopaka cierpiącego na porażenie mózgowe. Ponownie zniknął w swojej roli, poprzedzonej długimi i trudnymi przygotowaniami. Spotykał się z osobami niepełnosprawnymi oraz czytał o nich. Schudł 10 kilogramów. Ciężko pracował także z pantomimistą Bartkiem Ostapczukiem. Budował fizyczność swojego bohatera, a zarazem jego świat wewnętrzny, który następnie musiał przedstawić na ekranie.
Rola Mateusza przyniosła mu w 2014 roku Polską Nagrodę Filmową Orzeł oraz uznanie widzów, branży i krytyków. Operator Sławomir Idziak stwierdził, że gdyby Ogrodnik zagrał w amerykańskim filmie, miałby pewną nominację do Oscara. W 2013 roku aktor pojawił się także na drugim planie "Idy" Pawła Pawlikowskiego jako saksofonista Lis. Półtora roku po swoim debiucie na festiwalu w Gdyni produkcję wyróżniono Nagrodą Akademii dla najlepszego filmu międzynarodowego. Drugi triumf na FPFF przyniosła mu jednak drugoplanowa rola w "Obietnicy" Anny Kazejak. Wcielił się w młodszego partnerka matki głównej bohaterki - licealistki, której wiadomość wysłana na komunikatorze internetowym ma tragiczne konsekwencje.

Dawid Ogrodnik. Głośne role i krytyka jego metody
W 2016 roku Ogrodnik wcielił się w legendarnego dziennikarza radiowego i popularyzatora muzyki Tomasza Beksińskiego w "Ostatniej rodzinie" Jana P. Matuszyńskiego. Chociaż film uchodzi za jedno z największych osiągnięć polskiej kinematografii po 1989 roku, kreacja młodego aktora wywołała kontrowersje. Niektórzy zarzucili mu przerysowanie radiowca i przesunięcie swej metody do granic karykatury. Inni uważali jednak, że wszystkie decyzje były artystycznie uzasadnione.
Wątpliwości nie pojawiły się za to w 2017 roku przy okazji "Cichej nocy". Fabularny debiut Piotra Domalewskiego zachwycił publiczność 42. FPFF w Gdyni, gdzie otrzymał Złote Lwy dla najlepszego filmu. Ogrodnik wcielił się w Adama, który wraca z zagranicy do rodzinnej wsi na święta Bożego Narodzenia. Nie chodzi mu tylko o spotkanie z najbliższymi po długiej przerwie. Adam ma swój cel, a próba jego realizacji ma tragikomiczne skutki.
Domalewski dał Ogrodnikowi dużą swobodę w kreacji bohatera. Zamiast narzucać mu jakieś rozwiązania, pozwalał mu samemu decydować, często pod wpływem chwili. To prowadzenie okazało się strzałem w dziesiątkę. Aktor otrzymał za swoją rolę trzecią nagrodę w Gdyni oraz drugiego Orła.

Dawid Ogrodnik. Kolejne głośne role biograficzne
Czwarte wyróżnienie w Gdyni powędrowało do jego rąk za sprawą "Ikara. Legendy Mietka Kosza" Macieja Pieprzycy z 2019 roku. Film był biografią pioniera polskiego jazzu, który zmarł tragicznie w wieku zaledwie 29 lat. Mimo laurów wśród krytyków powróciły zarzuty, że w roli niewidomego muzyka Ogrodnik ponownie sięga po metody z "Chce się żyć" i doprowadza je do granic przerysowania. Jego kreacji bronił między innymi Michał Walkiewicz w recenzji dla Filmwebu, wskazując na "dezynwolturę, z jaką bohater zapowiada swój występ, delikatne zmiany w języku ciała na kolejnych etapach życia, grymasy pełne podziwu i wrogości rzucane w stronę rywali". Według krytyka to właśnie te małe momenty świadczyły o wielkości roli.
Zarzuty powróciły przy okazji występu Ogrodnika w "Johnnym" (2022) Daniela Jaroszka. Wcielił się w księdza Jana Kaczkowskiego, zmarłego w 2016 roku dyrektora Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Ogrodnik przyznał w rozmowie z Angeliką Swobodą dla "Wysokich Obcasów", że wahał się przed przyjęciem tej roli. "Rozważałem odrzucenie jej, bo obawiałem się, że grając Jana, mogę czuć się trochę jak łajza. Że prawię o rzeczach pięknych, a nie zgadzam się z tym, co mówi, bo wiem, że ja taki nie jestem" - tłumaczył. W czasie przygotowań konsultował się z bliskimi duchownego i pozostał z nimi w kontakcie także po zakończeniu zdjęć. Ogrodnik przyznał, że występ w "Johnnym" wpłynął na jego duchowość i postrzegani wielu spraw. Jego kreacja została nagrodzona przez Polską Akademię Filmową trzecim Orłem dla najlepszego aktora w jego karierze.

"Piep*zyć Mickiewicza". Dawid Ogrodnik jako wyjątkowy nauczyciel
W ostatnich latach Ogrodnik jest kojarzony przede wszystkim z serią "Piep*zyć Mickiewicza", w której wcielił się w Jana Sienkiewicza, belfra o niecodziennym podejściu, który przekonuje do siebie najtrudniejszą klasę w liceum imienia Stanisława Barei. Jak zaznaczył aktor, jego bohater stara się rozmawiać z uczniami ich językiem i wychodzić naprzeciw ich charakterom. "Jeśli to jest tak trudna klasa, to należy zastanowić się, co działa, co przynosi korzyści i jaki jest tego wydźwięk. Ilu z tych dzieciaków się zmieni, ilu uwierzy w siebie" - tłumaczył przed premierą pierwszej części w 2024 roku. Seria spotkała się z ciepłym przyjęciem widzów. Obecnie trwają prace nad jej czwartą odsłoną.










