Reklama

​Najlepsze i najgorsze momenty oscarowej gali

Na kilka minut show ukradł Sacha Baron Cohen, który pojawił się na scenie jako Ali G., brytyjski raper i gangster, którego wykreował na początku swej kariery. W swym wystąpieniu odniósł się on do problemu "białych Oscarów". "Wiem, co sobie myślicie. Kolejny typowy czarny prezenter" - zaczął swój skecz. - "Jak to możliwe, że nie ma nominacji dla ciężko pracujących, małych żółtych ludzików? Z ich małymi przyrodzeniami? No wiecie, Minionków". "Jestem tu, by reprezentować wszystkich pominiętych. Willa Smitha. Idrisa Elbę. I oczywiście niesamowitego czarnego gościa z 'Gwiezdnych wojen' - Dartha Vadera. (...) A teraz obejrzyjcie sobie film o pokoju pełnym białych" - mówił Cohen, zapowiadając prezentację "Pokoju" Lenny'ego Abrahamsona.

Dowiedz się więcej na temat: Oscary 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje