Reklama

Najgorszy sylwester gwiazd

Nawet największe hollywoodzkie sławy miały nieudane zabawy sylwestrowe. Zwierzenia kilku amerykańskich aktorek i aktorów zmieścił w ostatni dzień 2002 roku "Super Express". Gdzie spędzili najgorszego sylwestra w życiu, opowiedzieli m.in. George Clooney, Drew Barrymore, Christopher Walken i Sandra Bullock.

"Leciałem do Maimi, by spotkać przyjaciół, byłem sam" - opowiada Geroge Clooney, bohater filmu "Solaris".

Reklama

"Lot jednak się opóźnił i nie dotarłem na czas. W sylwestra, dokładnie o północy, byłem na lotnisku, w dodatku głodny i śmiertelnie wkurzony" - dodał aktor.

Z kolei Drew Barrymore ("Aniołki Charliego") swą najgorszą noc sylwestrową spędziła... na autostradzie do Los Angeles.

"Przestałam sylwestra w korku, o 12.00 w nocy siedziałam sama w samochodzie. Gdy dojechałam wreszcie na imprezę, nie miałam już humoru do zabawy" - stwierdziła gwiazda.

Christopher Walken, który wystąpił w najnowszym filmie Stevena Spielberga "Złap mnie, jeśli potrafisz", najgorzej wspomina sylwestra z okresu, kiedy był nstolatkiem.

"Było to w Astroii, w Queens. Razem z kolegami poszliśmy do Astoria Ballroom, bo mieli tam darmowego szampana... Okazało się jednak, że szampan był zły, a w dodatku średnia wieku osób na sali wynosiła... 70 lat" - mówił aktor.

Są jednak także takie gwiazdy, które nie miały jeszcze nieudanej zabawy sylwestrowej. Należy do nich Sandra Bullock, gwiazda komedii romantycznej "Dwa tygodnie na miłość", w której partneruje jej Hugh Grant.

"Nie miałem jeszcze nieudanego sylwestra. Kto wie... Może w tym roku?" - przekornie oświadczyła aktorka.

My wszystkim życzmy udanej zabawy!

Super Express

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje