Pochodzi z aktorskiej rodziny, a podobieństwo do słynnego ojca widać już na pierwszy rzut oka - nie tylko w wyglądzie, ale także w talencie aktorskim i naturalnym uroku. Lewis Pullman jest synem Billa Pullmana oraz tancerki Tamary Hurwitz. Od kilku lat coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na małym i dużym ekranie. Obecnie można go oglądać w nowości Netfliksa "Niezwykle szlachetne stworzenia" u boku Sally Field.
Lewis Pullman miał plan B, gdyby aktorstwo nie wyszło
Lewis Pullman urodził się 29 stycznia 1993 roku w Los Angeles. Ma dwoje starszego rodzeństwa: wokalistkę Maesę oraz lalkarza Jacka.
Początkowo bardziej niż aktorstwo interesowały go muzyka i praca "poza Hollywood". W 2015 roku ukończył Warren Wilson College, zdobywając tytuł licencjata z pracy socjalnej. W czasie studiów pracował w dziale traktorów, zakładając, że jeśli aktorstwo się nie powiedzie, znajdzie zatrudnienie przy ekipie drogowej.
"Zajmowałem się traktorami" - wspominał w rozmowie z "The Hollywood Reporter", odnosząc się do obowiązkowej pracy w trakcie studiów. "Uznałem, że jeśli aktorstwo nie wypali, mógłbym pracować przy ekipie drogowej, obsługując koparkę".
Po ukończeniu studiów rodzice jego znajomego ze szkoły średniej, filmowcy Valerie Faris i Jonathan Dayton, zaprosili go na casting do serialu "Highston". Od tego momentu jego kariera zaczęła nabierać tempa. Pojawił się w serialu Hulu "Paragraf 22", filmie "Źle się dzieje w El Royale", a następnie w superprodukcji "Top Gun: Maverick".
Lewis Pullman: najciekawszy aktor swojego pokolenia
Od kilku lat Lewis Pullman nie schodzi z ekranów. W serialu Apple TV+ "Lekcje chemii" zagrał chemika Calvina Evansa u boku Brie Larson. Za tę rolę otrzymał nominacje do Emmy i Critics Choice Awards, a sam występ sprawił, że zaczęto go postrzegać jako jednego z najciekawszych aktorów swojego pokolenia.
Następnie pojawił się w drugim sezonie serialu "Peryferia". W 2024 roku wcielił się z kolei w główną rolę Bena Mearsa w ekranizacji powieści Stephena Kinga "Miasteczko Salem".
Dołączył również do uniwersum MCU. W filmie "Thunderbolts*" gra jedną z najpotężniejszych postaci Marvela - Roberta Reynoldsa, czyli Sentry'ego, a zarazem jego mroczne alter ego, Void. Sam aktor przyznał, że początkowo czuł się "jakby nie zasługiwał na kostium Sentry'ego", co pomogło mu lepiej zrozumieć psychikę bohatera.
"Co ciekawe, pojawił się pewien dysonans, który okazał się bardzo pomocny w zrozumieniu tego, co Bob mógł czuć" - mówi Pullman w rozmowie z Entertainment Weekly.
Po założeniu kostiumu po raz pierwszy poczuł się w nim obco. "Czułem, jakbym do niego nie pasował, mimo że był dopasowany do mojego ciała. Kiedy założyliśmy go na potrzeby testu ekranowego, pomyślałem: 'Czy mogę dostać z tym chwilę sam na sam?'" - dodał.
Pullman powróci do tej roli w filmie "Avengers: Doomsday".

Lewis Pullman zagra u boku słynnego ojca
Obecnie na Netfliksie można oglądać najnowszy film z udziałem młodego Pullmana. W "Niezwykle szlachetnych stworzeniach" wciela się w postać Camerona. Razem z Sally Field tworzą niezwykle urokliwy duet.
Film opowiada historię starszej kobiety, Tovy Sullivan, która po śmierci męża i zaginięciu syna pracuje nocami w niewielkim oceanarium. Jej życie jest pełne samotności i rutyny, aż do momentu, gdy nawiązuje niezwykłą więź z inteligentną ośmiornicą oraz zagubionym mężczyzną. Razem próbują odkryć prawdę o rodzinnej tragedii i odnaleźć sens życia po stracie.

Nowość Netfliksa podbiła serca widzów i krytyków. Szczególnie chwalony jest występ Pullmana. Komentujący podkreślają, że aktor stworzył naturalną, emocjonalnie złożoną postać bez niepotrzebnej hollywoodzkiej otoczki.
Przed Lewisem Pullmanem kolejna wielka rola filmowa. W 2027 roku światło dzienne ujrzy "Spaceballs: The New One", czyli kontynuacja kultowej komedii "Kosmiczne jaja". Na ekranie zobaczymy obydwóch Pullmanów: Lewis wystąpi u boku swojego ojca, Billa.











