Reklama

Najbardziej zagmatwane filmy w historii kina

"Drabina Jakubowa", reż. Adrian Lyne

Zespół stresu pourazowego zdarza się na każdej wojnie, żołnierze czołgają się roztrzęsieni pod gradem kul, w ułamku sekundy stają twarzą w twarz ze śmiercią kolegów i widmem analogicznego scenariusza. Sam termin wywodzi się z lat 70. XX wieku, gdy odkryto, że aż 30 procent spośród wszystkich Amerykanów, którzy odbyli służbę w Wietnamie, wróciło do swoich domów niczym ludzkie wraki - z utrwalonymi na długie lata w głowach koszmarami, które utrudniały bycie w relacji ze światem, ze sobą i ze swoimi bliskimi. "Drabinę Jakubową" Adriana Lyne'a na pierwszy rzut oka można uznać za niebywałe studium tego dewastującego miliony amerykańskich weteranów stanu, jednak wpisane w nią teorie każą rozpatrywać film w różnorakich kategoriach. Tim Robbins gra tutaj wojskowego, który nie może spokojnie spać. Mimowolnie wskrzesza największe demony z przeszłości, najgorsze monstra i upiory. Podobnych urojeń i złudzeń doświadczają zresztą jego koledzy, którzy podejrzewają, że... padli ofiarą okrutnych eksperymentów medycznych w Wietnamie. Że armia prowadziła na żołnierzach nielegalne, utajnione testy z halucynogennym narkotykiem i omotała ich szaleństwem. Interpretacyjnego pola do popisu dostarcza w filmie Lyne'a już sam tytuł - zapośredniczony w biblijnej przypowieści o drabinie, będącej łącznikiem między tym, co ludzkie, a tym, co boskie, na którą po śmierci wdrapuje się ludzka dusza. Co jest jawą, co snem, a co zejściem w zaświaty? Na te pytania musimy odpowiedzieć sami.

"Wynalazek", reż. Shane Carruth

Reklama

Jeśli był film o podróżach w czasie, na który zwolennicy teorii spiskowych reagowali z rozgrzanymi emocjami, z gorączką wręcz i przekonywali, że to majstersztyk w swoim gatunku, to chodzi właśnie o "Wynalazek" Shane'a Carrutha. Stopień komplikacji tej skromnej produkcji, zrealizowanej za niebywałą kwotę 7 tysięcy dolarów (!), uznaje się dziś w pewnych kręgach za porażający i wręcz epokowy. Opowieść cała tu na tym polega, że dwójka inżynierów w wyniku cudownego zbiegu okoliczności konstruuje w garażu wehikuł czasu. Pełnowymiarowe wędrówki w czasie i przestrzeni, do wspomnień minionych dni, niewiele mają jednak wspólnego z utartymi, hollywoodzkimi wyobrażeniami. Carruth stawia tutaj bowiem na rozwiązania wywiedzione bezpośrednio z dziedziny mechaniki i techniki, do ich wyjaśnienia posługuje się specjalistycznym naukowym żargonem, dla przeciętnego widza nieczytelnym i trudno przyswajalnym. Rian Johnson, reżyser odpowiedzialny m.in. za film "Looper: Pętla czasu" powiedział, że "Wynalazek" jest tytułem wybitnym, a przy tym najbardziej oszałamiającą próbą ukazania podróży w czasie, jakiej kiedykolwiek dokonano na ekranie. Warto sprawdzić, jak piekielnie trudne wyzwanie rzuca ten film.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Incepcja | Christopher Nolan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje