Reklama

Najbardziej zagmatwane filmy w historii kina

"Być jak John Malkovich", reż. Spike Jonze

Spike Jonze już w pierwszym samodzielnie wyreżyserowanym przez siebie filmie pełnometrażowym pokazał, że jego wyobraźnia pracuje na rzecz siatki niepowtarzalnych i unikalnych obrazów, atakujących przyzwyczajenia odbiorcze widza. W schizofrenicznym, owianym oparami absurdu "Być jak John Malkovich", opowiedział o utalentowanym, acz znajdującym się na skraju załamania nerwowego lalkarzu, który pewnego dnia odnalazł wejście do... środka głowy tytułowego aktora i korzysta z okazji, by pożyć należącym do kogoś innego, uprzywilejowanym życiem. Tym samym Jonze wysnuwa kompletnie odlotową, szaloną i pokręconą wizję życia w cudzej skórze i na cudzy koszt, by opowiedzieć o rzeczach ważkich i niewątpliwie przejmujących. Nie powiem tu rzeczy oryginalnej, ale za to powiem rzecz prawdziwą: w istocie jest "Być jak John Malkovich" filmem o kryzysie tożsamości, poszukiwaniu sensu, miłości i rewizji oczekiwań, które ludzie dookoła wciąż przed nami stawiają.

"Gra", reż. David Fincher

Reklama

Siłą Davida Finchera zawsze była skłonność do tego, by dramaturgiczne elementy, znane z klasycznego kryminału, przekuwać w zawoalowaną opowieść o mistyfikacji i studium mechanizmów społecznych. Pierwsze i oczywiste skojarzenie z amerykańskim reżyserem to, rzecz jasna, fenomenalnie zekranizowany "Fight Club" Chucka Palahniuka. Można jednak w tej imponującej rozmachem, głębią i olimpijskimi wręcz wynikami twórczości, odnaleźć tytuły równie precyzyjne, zwodnicze, kapitalnie mieszające w głowie widza, w których z czasem wszystko wywraca się do góry nogami. Mnie niezmiennie, po dziś dzień, imponuje brawurowy psychologiczny konstrukt wykreowany na potrzeby "Gry", a zatem filmu-łamigłówki, którego oglądanie przypomina trochę układanie puzzli. Fincher swoim zwyczajem umiejętnie zaciera granice między urojeniem i zdrowym rozsądkiem, meandruje, pozostawia widza własnym domysłom, a przy tym z pełną premedytacją odsłania paranoję czasów, w jakich żyjemy. Wszak tajemnicza tytułowa gra - jak twierdzi wiele prac na jej temat - to współczesna interpretacja "Opowieści wigilijnej", a zatem historii rozpiętej ponad pojęciem galopującego kapitalizmu i motywu wewnętrznej transformacji jednostki.

Dowiedz się więcej na temat: Incepcja | Christopher Nolan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje