Reklama

Reklama

Najbardziej przepłaceni aktorzy w Hollywood

Magazyn "Forbes" opublikował doroczny raport, w którym przedstawia listę 10 najbardziej przepłaconych aktorów w Hollywood. Przed rokiem "zwycięzcą" tego rankingu okazał się Adam Sandler. Kto znajduje się na pierwszym miejscu w tym roku?

10. miejsce w zestawieniu zajmuje Tom Cruise. Obecność amerykańskiego gwiazdora w tym rankingu może być pewnym zaskoczeniem. W kończącym się roku Cruise wystąpił przecież w bardzo dochodowej piątej części "Mission: Impossible". Cruise jest jednak bardzo drogim aktorem. Dlatego też, według wyliczeń "Forbsa", za jednego dolara "zainwestowanego" w udział Cruise'a w filmie, producenci zarabiali 13,60 dolarów.

Na kolejnym miejscu znalazł się Ben Affleck. Obecność aktora w tym rankingu, podobnie jak w przypadku Toma Cruise'a, spowodowana jest wysokimi gażami. Mimo sukcesu "Zaginionej dziewczyny" zainwestowanie jednego dolara w Bena Afflecka przynosi producentom 12,30 dolarów zysku.

Reklama

Na 8. miejscu uplasował się Brad Pitt. To zdecydowanie nie był dobry rok dla tego aktora. Pitt wystąpił u boku swojej żony w filmie "Nad morzem". Niestety dla słynnego małżeństwa, obraz nie przypadł do gustu zarówno krytykom, jak i widzom. Dlatego też filmy z udziałem aktora przynosiły w ubiegłym roku średnio 12 na  jednego zainwestowanego dolara.

Obecność Channinga Tatum w rankingu może być sporym zaskoczeniem. Wydaje się, że aktor jest u szczytu sławy. Należy jednak pamiętać, że w kończącym się roku Tatum wystąpił w "Jupiter: Intronizacja". Film rodzeństwa Wachowskich okazał się jedną z największych finansowych porażek roku. Z tego tytułu filmy z Tatumem zarabiały średnio 10,80 dolara na jednego wydanego "zielonego".

Christian Bale nie brał w 2015 roku udziału w wielkich produkcjach. Nie obniżył jednak swojej gaży. Dlatego też z uwagi na słabe wyniki finansowe "Knight of Cups" aktor obecnie uważany jest za "drogiego". Jeden dolar zainwestowany w udział Bale'a w filmie przynosił 9,20 dolara zwrotu. 

Will Smith na 5. miejscu? To akurat nie jest zaskoczenie. Jeszcze kilka lat temu udział Smitha w filmie był gwarantem sukcesu. Czasy się jednak zmieniły. W 2015 roku aktor zagrał w filmie "Focus", który bardzo słabo poradził sobie w zestawieniu box-offiice. Dlatego też stopa zwrotu w filmach z udziałem Smitha jest coraz niższa. Zainwestowany w niego dolar przynosi producentom tylko 8,60 dolarów zysku.

Tuż za podium uplasował się Liam Neeson. Aktor wystąpił w filmie "Nocny pościg", który zdecydowanie nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii kina. Laureat Oscara nie zamierza jednak obniżać swoich wymagań finansowych, co obniża dochodowość filmów z jego udziałem. W tym roku było wyjątkowo mizernie. Zaledwie 7,80 na zainwestowanego dolara.

Kariera Willa Ferrella również znalazła się w dołku. Dlatego też aktor uplasował się na wysokim, trzecim miejscu w rankingu. Udział w filmie "Cienki Bolek" na pewno nie przeniesie go do panteonu aktorskich legend. 6,80 dolara na jednego zainwestowanego - taki jest tegoroczny wynik Ferrella. 

Denzel Washington jest postacią, której przedstawiać nie trzeba. Ostatnio wiedzie mu się jednak gorzej. Dzięki swojej renomie nadal otrzymuje jednak bardzo wysokie gaże. Stąd słaby przelicznik: 6,50 dolara na jednego zainwestowanego. Czy los Denzela odmieni się w przyszłym roku? Zobaczymy.

W 2015 najbardziej przepłaconym aktorem w Hollywood został Johnny Depp. Ktoś jest zaskoczony? "Bezwstydny Mortdecai", gdzie Depp zagrał główną rolę, miał być hitem, a okazał się jedną z największych klap roku. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że filmy z udziałem Deppem regularnie rozczarowują finansowo. Dlatego też wynik Johnny'ego jest fatalny. 1,20 dolara zarobku na inwestycji w wysokości jednego dolara. Może pora obniżyć wymagania finansowe?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje