Reklama

Młodzi i Film 2019: Thelma i Louise, Panna Młoda, a teraz Nowak i Kowalska

"Eastern" wzbudził najwięcej emocji na tegorocznym festiwalu w Koszalinie

Dwie dziewczyny, spluwy i zemsta

Kino gatunkowe - akcja, komedia, przede wszystkim zaś western we wschodnim stylu (jak wskazuje sam tytuł), acz à rebours, przefiltrowane przekornie przez autora, pojawia się również w "Eastern". Pełnometrażowy debiut Piotra Adamskiego, który zwrócił na siebie uwagę trzy lata temu nagrodzoną m.in. na Krakowskim Festiwalu Filmowym krótką fabułą "Otwarcie" z udziałem Zbigniewa Libery, powstał w ramach nowego programu Studia Munka - Stowarzyszenia Filmowców Polskich o nazwie "60 Minut". Rozrósł się aż do 78 minut i pokazywany będzie na pewno w telewizji Canal+ (koproducent), a wcześniej w kinach - data premiery jest jeszcze ustalana.

Reklama

W Koszalinie mocno się wyróżnił - nieoczywistym scenariuszem (wspólnym dziełem Piotra Adamskiego i Michała Grochowiaka), wyrazistym charakterem, konsekwentnym stylem, zdjęciami, które przemieniają polskie osiedle w krainę rozpaloną słońcem (autorstwa Bartosza Nalazka), brawurowym aktorstwem, silnymi bohaterkami i pomysłem otwierającym pole dla kilku - równoprawnych - interpretacji. Niektórzy recenzenci widzą w nim czystą zabawę formą czy polską odpowiedź na kino Yorgosa Lanthimosa oraz nową grecką falę. Ten kierunek myślenia narzuca nieco powolny rytm i surrealistyczny, czarny humor. Ot, dziewczyny jedzą słonecznika. Kupują naboje. Piją i śpiewają na stypie...

Mocny jest również trop kobiecej siły, który znajduje swoje odzwierciedlenie w dwóch bohaterkach - zbuntowanych córach zwaśnionych rodów w świecie, w którym obowiązuje honorowe prawo krwi, zainspirowane kodeksem prawa zwyczajowego. Dziewczyny nie chcą ulec patriarchalnej, morderczej tradycji i szukają sposobu na to, jak się jej wyślizgnąć. Przy nich faceci zdają się bezwładni, uwięzieni w sztywnych ramach praw, niemal tchórzliwi. To one podejmują ryzyko, to one śmiało wychodzą niebezpieczeństwu i bezwzględnym regułom naprzeciw, chcąc przerwać koło przemocy.

Są też recenzje, które wpisują "Eastern" w nurt kina trawestującego to, co dzieje się w naszej polityce, Polsce "plemiennej", zaciekle walczącej po przeciwnych stronach barykady: Nowacy kontra Kowalscy... Może nowe pokolenie jest nas w stanie wyrwać z tej walki - zastanawiają się krytycy.

Bez wątpienia największą siłą są w "Eastern" aktorzy - na pierwszym i drugim planie. Marcin Czarnik (ostatnio wychwycony przez László Nemesa w "Schyłku dnia"; popularny dzięki "Artystom" i "Drogówce"), Anna Kłos, Edyta Torhan, Bartłomiej Krat, Tomasz Sobczak, Bruno Tomczyk, Magdalena Kuta i Tadeusz Bradecki stanowią idealne tło dla dwóch dziewczyn: znanej z krakowskiego Teatru Ludowego i krótkometrażowej fabuły "Users" Jakuba Piątka Mai Pankiewicz oraz Pauliny Krzyżańskiej. Dziewczyny... WYMIATAJĄ. Spokojnie mogłyby stanąć w jednym szeregu obok Lindy Hamilton - Sarah Connor i walczyć z kolejną generacją terminatorów, spotkać się z Panną Młodą i przybić piątkę z Thelmą i Louise.

Pankiewicz zresztą otrzymała od jury Jantara za odkrycie aktorskie - uzasadnienie mówi wszystko i trudno się pod nim nie podpisać: "Charyzma, magnetyczna siła ekranowej obecności nawet w ciemnym zoo". Odbierając statuetkę, aktorka podkreślała, że nie stworzyłaby swojej roli bez Pauliny. "To nagroda dla nas obu" - mówiła ze sceny Filharmonii Koszalińskiej, gdzie odbyła się gala zamknięcia festiwalu. Tam też wywołany został zespół Pro8lem, który stworzył piosenkę "Monza" ("Po prostu najlepszy muzyczny utwór. Został w nas, idealnie "siedzi" w filmie. Szacun. Chcemy płytę" - głosił werdykt; za całość muzyki, utrzymanej w westernowym tonie, odpowiadał Hubert Zemler). Reżyser Piotr Adamski w imieniu ekipy odebrał też Nagrodę Dziennikarzy - "Za czerpanie pełnymi garściami z mitów i podań, przełamywanie konwencji, nieustanne zaskakiwanie widza oraz dwie postaci dziewczęce, których mogłyby pozazdrościć produkcje Marvela".

Kobiety nie tylko w pełnym metrażu

Sądząc po Koszalinie, a także mając na uwadze, że czekamy też i na inne kobiece debiuty (wkrótce premiera "Maryjek" Darii Woszek), wygląda na to, że przyszłość polskiego kina to... kobieta. Kobiecych akcentów (ba - wykrzykników) w krótkich metrażach, których na festiwalu zaprezentowano aż 65, było jeszcze więcej. Wśród laureatek znalazły się Julia Orlik (autorka animacji "Mój dziwny starszy brat"), Zuzanna Zachara (autorka zdjęć do filmu "Piołun"; statuetkę operatorską ex aequo otrzymał też Adam Suzin za "Love Machines") oraz Jola Bieńkowska (autorka animacji "Story" - nagroda w postaci zakupu licencji emisyjnej przez kanał filmowy Ale kino+, wcześniej film prezentowany był w Berlinie).

W czasie konkursowych seansów zauważyć się dało także prace Zofii Kowalewskiej ("Bliscy" - obecnie pokazywani na festiwalu w Palm Springs), Magdy Strzyżyńskiej ("Dzień jak co dzień"), Klaudii Folgi ("Jaskinia żółwi"), Natalii Nylec ("Utrata"), Marii Ornaf ("Piołun"), Heleny Oborskiej ("Ukąszenie" z Mary Komasą w głównej roli), Elizy Godlewskiej ("To, co zostaje"), Anny Kasińskiej ("Synchronizacja"), Kariny Węgiełek ("Rudy"), Agaty Trzebuchowskiej ("Pustostan"), Katarzyny Hordowicz ("Pierwszy dzień lata’), Agnieszki Nowosielskiej ("Oddech jest niedosyty"), Ewy Lang ("Nie widzieliście tego, co ja widziałam"), Agaty Minowskiej ("Jestem tutaj"), Nawojki Wierzbowskiej ("Bajka na niespokojny sen"), Marii Wider ("We mnie") oraz jeszcze niemal 20 animatorek i dokumentalistek, które szukają własnej drogi, tematów, dzielą się z widzami swoją wrażliwością, uczuciami i przemyśleniami. Nawet jeżeli jeszcze po seansach pozostaje jakiś niedosyt (poprzednie lata w Koszalinie przyzwyczaiły nas do bardzo wysokiego poziomu konkursu), widać, że coś się dzieje, że pojawiają się nowe tematy i bohaterowie (oraz bohaterki). Pod koniec festiwalu rozmawiano o "cichej szarży kobiet w polskim kinie". Cichej? Już chyba nie.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Młodzi i Film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje