Reklama

"Miś" ma już 40 lat

Stanisław Tym i Stanisław Bareja na planie "Misia"

Z najsłynniejszym filmem w reżyserskiej karierze Barei związana jest nieodłącznie osoba Stanisława Tyma. Był on nie tylko współautorem scenariusza, wcielił się też w postać głównego bohatera - prezesa klubu sportowego "Tęcza" Ryszarda Ochódzkiego. "Jestem przekonany, że musieliśmy się spotkać" - aktor wspomina po latach pierwszy kontakt z Bareją, który kręcił wtedy "Poszukiwanego, poszukiwaną".

Reklama

"Pojechałem tam [na plan] samochodem zabrać do Warszawy Jerzego Dobrowolskiego. Już mamy iść do samochodu, a Jurek mówi: 'Czekaj, czekaj, skoro tutaj jesteś, to wystąp w filmie, przynajmniej ci się za benzynę zwróci'. Ja na to: 'No co ty...?'. Ale on się uparł. Zaprowadził mnie do Barei i mówi: 'Stasiu, to jest Staszek Tym, daj mu jakąś rolę w filmie, żeby mu się benzyna zwróciła'. Bareja na to: 'Ale ja już nie mam żadnej roli, wszystko zagrane'. Dobrowolski: 'Stasiu, nie bądź taki, daj coś zagrać koledze'. 'Pani Zosiu - reżyser zwrócił się do sekretarki planu - mamy tam coś jeszcze do zagrania?'. 'Tylko przystawienie pieczątki zostało!'. Chodziło o krótką przebitkę, w której ktoś przystawia pieczątkę na liście. 'To może być przystawianie pieczątki?' I tak pierwszy raz zagrałem w filmie Barei" - wspomina Stanisław Tym.

Powyższy fragment jest doskonałą ilustracją tezy, że plan filmowy niewiele różnił się u Barei od filmowej fabuły. Dlatego jego filmy w tak genialny sposób oddawały ówczesną rzeczywistość.

"Tym co czyni z filmu Barei jeden z najlepszych dokumentów epoki (chociaż nie przestaje on być niebywale śmieszną komedią) jest zapis realiów i języka tamtych lat, obraz dnia powszedniego i powszedniej nowomowy" - pisała w tekście o "Misiu" krytyk filmowy Bożena Janicka.

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: Miś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje