Reklama

Mija 15 lat od premiery "Ogniem i mieczem"

15 lat temu, 8 lutego 1999 roku, na ekrany polskich kin trafiła ekranizacja "Ogniem i mieczem" w reżyserii Jerzego Hoffmana. Pamiętacie, kto wcielił się w bohaterów Sienkiewicza?

Odtwórcami głównych ról w "Ogniem i mieczem" byli młodzi aktorzy: Michał Żebrowski - Jan Skrzetuski, Izabella Scorupco - Helena Kurcewiczówna i Aleksander Domogarow - Bohun. Czwartą główną rolę w filmie - Zagłoby - grał Krzysztof Kowalewski. To postać, która łączy wszystkie podejmowane wątki i komentuje zdarzenia językiem najbardziej sienkiewiczowskim.

Reklama

W filmie brali też udział inni wybitni polscy aktorzy: Andrzej Seweryn - książę Jeremi Wiśniowiecki, Zbigniew Zamachowski - Michał Wołodyjowski, Wiktor Zborowski - Longinus Podbipięta, Wojciech Malajkat - Rzędzian, Daniel Olbrychski - Tuhaj-bej, Gustaw Holoubek - Kisiel, Marek Kondrat - król Jan Kazimierz, Andrzej Kopiczyński - Zaćwilichowski, Jerzy Bończak - Czapliński oraz wybitny aktor ukraiński Bohdan Stupka - Bohdan Chmielnicki.

Jerzy Hoffman, który hołduje zasadzie, że sztuka nie znosi demokracji, decyzję co do obsady zostawił sobie. Twierdził, że nie było to zbyt trudne, bo autor "Trylogii" znakomicie scharakteryzował swoich bohaterów. Wiktor Zborowski ma nie tylko wzrost Longinusa, ale i jego łagodność charakteru, co łączy z dużym talentem aktorskim. Zbigniew Zamachowski, wzrostu mniej niż średniego, pokazał małego rycerza o wielkim sercu w sposób absolutnie wiarygodny. Duży wpływ na wybór aktorów miała też żona Jerzego Hoffmana, pani Walentyna. To za jej sprawą - i ku zaskoczeniu większości - rolę Heleny powierzono Izabelli Scorupco, dziewczynie Bonda.

Odważniejsza w kontaktach z mężczyznami

Aktorka wygląda nieco inaczej niż opisywana przez Sienkiewicza bohaterka, ale idealnie odpowiada gustom i wyobrażeniom współczesnego widza. Mieszkająca od lat w Szwecji Scorpuco "Ogniem i mieczem" przeczytała pierwszy raz dopiero po otrzymaniu propozycji od Hoffmana. I od razu przyjęła tę rolę. "Jestem szczęśliwa, że mogę zagrać Helenę" - mówiła.

Aktorka chciała, by kreowana przez nią Helena mniej mdlała i była odważniejsza w kontaktach z mężczyznami. Co do mężczyzn, to twierdziła, że wybrałaby tak jak Helena, ponieważ Skrzetuski to bohater, który może zapewnić kobiecie bezpieczeństwo. Chociaż, według jej słów, "Bohun to taki męski zwierzak, niebywale przystojny i pociągający".

"Na punkcie Heleny wszyscy zwariują. Jest to osoba wielkiej urody, ciepła i serdeczności, a przy tym doskonała aktorka. Założę się, że publiczność od razu ją pokocha" - mówił przed premierą Wiktor Zborowski.

Asystent Jerzego Hoffmana, Adek Drabiński, ujawnił zaś ciekawostkę z planu. "Muszę przyznać, że Scorupco jest świetną aktorką, technicznie bomba. Zrobiła dowcip, który Jurek Hoffman kupił bezboleśnie. Rzecz dotyczy ostatniej sceny. Przywożą Bohuna, Skrzetuski go uwalnia. Bohun, odjeżdżając, odwraca się, spogląda na Helenę. A ona, bez słów, patrzy na niego w taki sposób, jakby miała wątpliwości, czy została z właściwym facetem. A to przecież finał filmu. Jurek był zaskoczony, bo Scorupco zagrała to bez ostrzeżenia" - powiedział Drabiński.

Oni walczyli o Helenę

Kreujący postać Bohuna Aleksander Domogarow był kolejnym zaskoczeniem dla widzów. Mówiono, że tę rolę ma dostać Bogusław Linda. Jednak każdy, kto zobaczył ucharakteryzowanego Domogarowa, nie będzie mógł już inaczej wyobrazić sobie Bohuna.

Domogarow, który był bardzo popularny w Rosji, w Polsce pozostawał dotąd nieznany. Gdy otrzymał od Hoffmana propozycję zagrania w "Ogniem i mieczem", zastanawiał się, kogo miałby zagrać. "Sięgnąłem jeszcze raz po Sienkiewicza, którego znałem ze szkoły i stwierdziłem, że może to być tylko Bohun" - przyznał aktor.

Bohun kreowany przez Domogarowa to przede wszystkim człowiek, który szaleńczo kocha. Jest wojownikiem, ale wystarczy, że spojrzy w oczy ukochanej, a świat przestaje dla niego istnieć. "Domogarow to taki rosyjski aktor, bardzo emocjonalny. Scena u Kurcewiczów przekonała mnie, że dobrze kombinuje. W scenariuszu było tak: Bohun wyrzyna Kurcewiczów, co obserwuje przez szparę w drzwiach Helena. Bohun jest ranny, gdy wstaje, ich spojrzenia się krzyżują. Helena patrzy na niego z obrzydzeniem. Widziałem, że Domogarow przekonuje do czegoś Jurka, by scenę zagrać inaczej. Bohun zarżnął już wszystkich, dźwiga się i patrzy na Helenę tak, jakby mówił: 'Zobacz, k..., coś zrobiła'. Na ekranie widać, że to jest dobre" - przypomina Adek Drabiński.

Przeciwnikiem Bohuna w walce o kobietę jest Jan Skrzetuski, którego zagrał Michał Żebrowski - jak wtedy pisano - "najbardziej skryty polski aktor młodego pokolenia" . Stanął on przed trudnym zadaniem - jak z niemal świętego Skrzetuskiego uczynić postać z krwi i kości. "Znalazłem u Sienkiewicza bardzo wiele opisów, pozwalających stworzyć żywą, pełnokrwistą postać" - mówił aktor.

Wszyscy podkreślali zaangażowanie i profesjonalizm Żebrowskiego. Po każdym ujęciu podchodził do reżysera, oglądał nagrany materiał i chciał powtarzać ujęcia, aby lepiej zagrać. "Warto dodać, że jako pierwszy zapuścił potrzebny Skrzetuskiemu zarost" - mówił Jerzy Hoffman.

Trudnego zadania podjęli się również Zbigniew Zamachowski i Krzysztof Kowalewski. Obydwaj, siłą rzeczy, nie uniknęli porównań ze swoimi poprzednikami. Zamachowski mówił jednak, że traktuje tę rolę jako "nagłe zastępstwo za kogoś, kogo nie ma i hołd dla Tadeusza Łomnickiego". Nawet strój, w którym wystąpił w filmie, jest prawie taki sam jak strój wielkiego poprzednika. Podobnie zawadiacko podkręca wąsa. I równie dobrze włada szablą.

"Bohun i Wołodyjowski walczą na lądzie i na wodzie. To bardzo dynamiczny pojedynek. Ustawiało go dwóch wspaniałych szermierzy. Myśleliśmy, że będą musieli dublować aktorów w planach ogólnych, ale Domogarow i Zamachowski tak się zapalili, że całość zagrali sami" - wspomina Jerzy Hoffman.

"Wejście w Zabłobę" najwyższy Podbipięta i potrójny Olbrychski

W "Ogniem i mieczem" najważniejszą postacią jest chyba Zagłoba. To on najwięcej mówi, to on, według koncepcji reżysera dzieli, łączy i komentuje niczym narrator. Krzysztof Kowalewski, filmowy Zagłoba, pierwszy raz czytał "Ogniem i mieczem" w wieku lat dwunastu. "Przyznaję, że właśnie Zagłoba był moją ulubioną postacią. Zafascynowało mnie jego niezrównane samochwalstwo, świadczące o fantazji. Ileż ten człowiek dawał opisów tego samego wydarzenia, ileż wersji jego przyczyn. Ale chyba najbardziej uwodzi mnie w panu Zagłobie to, czego wszystkim bym życzył - jego rozum. Bajeczny koncept zamiast walenia łbem na ślepo. Dla mnie Zagłoba to pełny człowiek, tchórz i zarazem bohater" - mówił aktor.

"Za pierwowzór Zagłoby Sienkiewicz obrał Falstaffa, który z kolei wzorowany był na postaci Tobiasza Czkawki z 'Wieczoru Trzech Króli', a ja tę rolę, nagradzaną na festiwalach teatralnych, już grałem, więc, dodawszy psychiczną bliskość postaci, 'wejście w Zagłobę' nie było trudne" - dodawał Kowalewski.

Najwyższym aktorem w "Ogniem i mieczem" okazał się Wiktor Zborowski. "10 lat temu, gdy Hoffman robił pierwsze przymiarki do 'Ogniem i mieczem', zadeklarowałem, że przyjdę na próbne zdjęcia do roli Podbipięty" - opowiadał Zborowski. "Hoffman popatrzył na mnie i powiedział tylko:'"Bracie, aleś ty wysoki'. I po 10 latach zaproponował mi tę rolę" - dodał aktor.

"Momentami jestem strasznie zmęczony graniem najsilniejszego człowieka, ciągle muszę coś dźwigać, a mój pełny rynsztunek waży chyba ze 30 kilo" - żalił się Zborowski.

Jedynym aktorem, który zagrał we wszystkich częściach "Trylogii", jest Daniel Olbrychski. "Początkowo miał zagrać w 'Ogniem i mieczem' księcia Jeremiego, ale stwierdził, że do tej roli jest za stary i stanęło na Tuhaj-beju" - tak o wyborze roli dla Olbrychskiego mówił Hoffman.

"Gdybym kręcił poszczególne części chronologicznie, Daniel zagrałby trzy postaci - Bohuna, Kmicica i Azję. Teraz chcę, by był łącznikiem między dawnymi a nowymi czasami" - dodawałreżyser 'Ogniem i mieczem".

Jeszcze dwóch aktorów ma za sobą udział w dwóch częściach filmowej "Trylogii" - Krzysztof Kowalewski zagrał w "Potopie" omotanego przez Zagłobę Rocha Kowalskiego, a Leszek Teleszyński kreował postać podstępnego księcia Bogusława Radziwiłła.

"Bóg dał mi świetnych aktorów! Wszyscy są wspaniali. Każdy stworzył postać, jaką wyśniłem, jaką sobie wyobrażałem od dawna. Często było tak, że ich role rozrastały się. Więcej jest Wołodyjowskiego - Zamachowskiego, więcej jest również Rzędziana - Malajkata i Podbipięty - Zborowskiego. Krzywonos miał być śladową postacią, tymczasem Maciej Kozłowski sprawił, że nie można go nie zauważyć" - zakończył reżyser.

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Festiwal Filmowy Belinale

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ogniem i mieczem | kto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje