Egzamin na prawo jazdy - zarówno teoretyczny, jak i praktyczny, obfitował u Michała Bajora w anegdoty. "Moje prawo jazdy wyglądało w ten sposób, że na egzaminie teoretycznym byłem umówiony z kolegą w Warszawie, który chrząkał (Bajor demonstruje różne rodzaje chrząknieć, w zależności od wariantu odpowiedzi - przyp. red.). Tak, że teoretyczny zdałem" - powiedział artysta w najnowszym filmiku opublikowanym na Instagramie.Część praktyczna to jeszcze większa heca. "Pamiętam, jak jechaliśmy z tym panem (egzaminatorem - przyp. red.) ulicą z placu Zbawiciela przez plac Na Rozdrożu, jeśli ktoś zna Warszawę. Ten przez rondem nagle obrócił się i mówi: 'A pan nie jest przypadkiem aktorem?'. Dopiero zaczynałem - grałem w Teatrze Ateneum w 'Equusie'. Już byłem na jakichś festiwalach piosenki" - wspominał Bajor.
Gdy potwierdził przypuszczenia egzaminatora, otrzymał od niego pewną propozycję: 'A bilety pan będzie miał dla mnie i dla żony?'. Gdy Bajor odrzekł, że tak, to usłyszał: 'No, to zdał pan'. I tym razem, psim swędem, artysta zaliczył egzamin. Na dodatek, za kurs zapłaciła wytwórnia filmowa. Niemniej, Bajor ocenił, że ma marne umiejętności jako kierowca i "z szacunku dla pieszych nie wsiadł nigdy do samochodu przez wiele lat od tamtej pory".
Wreszcie przyszła pora zdjęć do filmu. "Miałem wozić tym samochodem Joannę Szczepkowską, Zuzannę Łozińską - taką starszą aktorkę z Jeleniej Góry i Leszka Teleszyńskiego. Właściciel tego samochodu - to był chyba Fiat 125 (duży Fiat - red.), gdy zobaczył, jak jeżdżę, stanął przed maską i powiedział: 'Nie!'. Zawołał producenta i powiedział, że w żadnym wypadku ten aktor nie będzie prowadził jego samochodu. (...) Co zrobiono? Sprowadzono bus ciężarowy, na jego tył wwieziono ten samochód, na naczepie stał kamerzysta, (...) a ja za tą szybą w samochodzie. I w ten sposób, żeśmy udawali, że jedziemy. Dlatego, że po prostu inaczej się nie dało, bo ja tak pięknie prowadziłem samochód" - relacjonował artysta.Dzisiaj Bajor uważa się za całkiem niezłego kierowcę. "Prowadzę od wielu lat, ale dopiero od momentu, kiedy chciałem zamieszkać ciut, ciut za Warszawą. Dzisiaj jest to wszystko Warszawa" - stwierdził.W "Klakierze" (1982) Bajor odgrywa rolę impresaria, który by wypromować występy jeżdżącej po Polsce grupy teatralnej, rozsiewa plotkę, że najstarsza aktorka jest w tak złej kondycji, że może w każdej chwili umrzeć na scenie.










