Reklama

Reklama

Mesjasz, szaleniec, guru

Olgierd Łukaszewicz wcieli się w główną rolę w pełnometrażowym debiucie Adriana Panka "DAAS", opowiadającym historię ekscentrycznego XVIII-wiecznego hrabiego Jakuba Franka.

Amerykanie mają swoją mega produkcję "Kleopatra" (1963). Kilka lat później w koprodukcji z Włochami nakręcili "Kaligulę" (1979). Rekordy popularności za sprawą Brytyjczyków bije dziś serial "Dynastia Tudorów" (2007-2010).

Ale historyczne produkcje kostiumowe i w Polsce miały swoje złote lata. Jeśli wspomnieć tylko "Marysię i Napoleona" (1966) z Gustawem Holoubkiem i Beatą Tyszkiewicz, "Czarne chmury" (1973), "Potop" (1974), "Królową Bonę" (1982) z Aleksandrą Śląską, "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny"(1982), gdzie najjaśniej świeciła gwiazda Anny Dymnej czy "Pana Wołodyjowskiego i "Przygody pana Michała"(1988) z Tadeuszem Łomnickim w roli głównej okaże się, że o tych i wielu innych filmach czy serialach dziś mówi się tylko jedno - kultowe.

Reklama

To, czego z pewnością nam nie brakuje to kart historii i unikatowych na skalę światową obiektów: zamków, pałaców, opactw, twierdz. Poczet królów, książąt i królowych Polski to dla współczesnych skarbnica wiedzy o minionych epokach. Każda z tych wielkich, wybitnych czy tragicznych postaci czeka na zainteresowanie, na chęć zajrzenia w jej bogate wnętrze. Nasza historia to nie tylko bitwy, zwycięstwa, klęski to przede wszystkim ludzkie charaktery, motywacje, wybory i emocje. Gdzie, zatem są scenariusze, pieniądze, mecenasi kultury? Czy twórcy boją się dziś zaryzykować realizacją filmu kostiumowego? Czy aby na pewno, to się nie sprzeda? Podobnych pytań można postawić wiele i usłyszeć w odpowiedzi martwą ciszę. Na szczęście znalazł się odważny marzyciel, który właśnie spełnia swoje marzenie.

Dla Adriana Panka "DAAS" to debiut fabularny i choć sam przyznaje, że nie posiada ani 44 milionów dolarów z budżetu "Kleopatry", ani nawet budżetu jednego odcinka serialu "Dynastia Tudorów", to jest szczęśliwy, że historia, którą przed laty opisał w swojej pracy dyplomowej nabrała formy scenariusza filmu fabularnego, realizowanego w autentycznych XVIII-wiecznych wnętrzach i plenerach pałacowych, m.in. w cysterskim zespole klasztornym w Lubiążu, którego zakupem zainteresowany był Michael Jackson.

W marzenia młodego reżysera uwierzyli m.in. Olgierd Łukaszewicz, Mariusz Bonaszewski, Jan Nowicki, Andrzej Chyra, Sławomir Orzechowski, Danuta Stenka i Maciej Stuhr. Uwierzyli i wielką satysfakcją przeniknęli w ten inny świat.

Czym jest tytułowe "DAAS"? Czy jest to tajemne zaklęcie czy hasło, sygnał do czegoś wielkiego? - Daas to jest słowo klucz w systemie Franka, którego używał wobec swoich wyznawców. Ma ono swoje pochodzenie od języka hebrajskiego "litera dat", a przetworzone przez Franka oznacza miejsce lub czas, w którym wydarzy się zbawienie, ponieważ sam ogłosił się mesjaszem. Później to słowo stało się narzędziem manipulacji. Nikt nie mógł poznać tego "daas" dopóki czegoś nie zrobił - mówi Adrian Panek.

- To jest historia o religii, o manipulacji, o tym, jak religia przykrywa rzeczywistość, a z drugiej strony jak wielka potrzeba sacrum jest wpisana w ludzi, jak łatwo dajemy się temu uwieść. To wydaje mi się bardzo współczesne, a jednocześnie uniwersalne, bo prawdopodobnie zdarzało się wcześniej i może zdarzyć w przyszłości. Napisałem scenariusz filmu, który sam chciałbym zobaczyć w kinie. Uważam, że to świetny temat na debiut, choć kiedy go pisałem w ogóle nie było perspektyw na realizację. Czekałem na ten dzień pięć lat - dodaje reżyser.

Olgierd Łukaszewicz, który wciela się w postać Jakuba Franka tak mówi o swojej roli: - Mesjasz, szaleniec, guru - wszystko po trosze i raczej w tle całej historii, jako przyczyna ludzkich uplątań, powikłań. Jak w malarstwie, gdzie prorok zwykle stoi w dali, a na pierwszym planie są ludzie. Nie mam tu żadnych kazań na górze. Film pokazuje sybarytyzm Franka, a o jego sile świadczą inne postaci wpływowe. To postać enigmatyczna, tajemnicza. Pojawiam się nawet jako upiór w snach jednego z bohaterów. To dopiero wyzwanie! Poza tym radość, że biorę udział w temacie historycznym, kostiumowym, który daje szansę na stylizację. Każda rola jest eksperymentem i to też jest dla mnie eksperyment.

Dla Sławomira Orzechowskiego, który kreuje w filmie postać Grossena udział w produkcji kostiumowej to święto.

- Film pokazuje okres, który polska kinematografia od dawna konsekwentnie pomija, zapewne ze względu na kostiumy, które są bardzo drogie. Wszyscy zasłaniają się kryzysem, który ma być odpowiedzialny za nasze myślenie, za nasze budżety i za to, co oglądamy na ekranach. Jest alibi na wszystko. Nie mniej to fantastyczny okres historii, koniec baroku. Fantastyczne kostiumy sprowadzone z wytwórni których Niemczech, w których genialnie się czuję. One są tak spreparowane, jakby były szyte na miarę. Tu się zgadza nawet długość rękawa, mankietów. Coś nieprawdopodobnego.

Film "DAAS" opowiada o ostatnim, wiedeńskim okresie życia Jakuba Franka, który w drugiej połowie XVIII wieku przybył do Polski i ogłosił się mesjaszem. Spolonizowani frankiści szybko włączyli się w kulturalne i polityczne życie Polski jako naukowcy, artyści czy powstańcy. Akcja rozpoczyna się w 1776 roku, gdy młodszy radca wiedeńskiej Kancelarii Nadwornej Henryk Klein otrzymuje skargę na przebywającego w Wiedniu hrabiego Jakuba Franka. Donos napisał jego były wyznawca Jakub Goluśki. Klain z niemiecką precyzją przeprowadza dochodzenie, podejrzewa spisek, którego celem jest zamach stanu.

Reklama

Reklama

Reklama