Reklama

Mel Gibson: "Mad Max 4" i ojcostwo

Mel Gibson, australijski aktor i reżyser, nie może się doczekać końca prac nad scenariuszem filmu "Mad Max 4". Przyznał również, iż bardzo obawiał się, że nie podoła ojcowskim obowiązkom.

Gibson marzy o wystąpieniu w kolejnej części przygód o Maxie, wojowniku z przyszłości. Musi jednak uzbroić się w cierpliwość, bowiem prace nad scenariuszem jeszcze nie dobiegły końca. Słynny Australijczyk twierdzi, że "Mad Max 4" będzie znacznie lepszy od poprzednich części, nakręconych w latach 80. Gibson chciałby, aby zdjęcia do "Mad Maxa 4" rozpoczęły się jak najwcześniej. "George Miller, który pracuje nad scenariuszem, przypomina Einsteina. Robi pięć rzeczy równocześnie i nad każdą zastanawia się przez całe wieki. Wszystko musi być perfekcyjnie. Mam wrażenie, że on pisze scenariusz przez 20 lat" - wyjaśnił reżyser "Braveheart".

Reklama

Plotkarska prasa amerykańska publikuje ostatnio sporo wypowiedzi aktora, dotyczących ojcostwa i zachowania jego dzieci. Mel Gibson przyznał, że nie był pewien, czy podoła ojcowskim obowiązkom. Wspomina: "Po raz pierwszy zostałem ojcem w wieku dwudziestu kilku lat. Pamiętam, że dziwnie się czułem, kiedy dowiedziałem się, że zostanę ojcem. Myślałem, że to dziwne, iż do kogoś tak młodego będą mówić 'Tato'. Dzieci jednak zmieniły mój punkt widzenia świata. Sprawiły też, że jestem bardziej szalony". Mel Gibson i jego żona, Robyn Moore, mają ośmioro dzieci.

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: MeLE | ojcostwo | Mel Gibson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje