Reklama

Matt Damon... w zaświatach

Poprzedni film, jaki Matt Damon zrobił wspólnie z Clintem Eastwoodem, "Invictus - Niepokonany" - opowiadał o rugby. Ich najnowszy projekt, "Hereafter" - porusza temat nieco bardziej ambitny.

- Ten film rzeczywiście stawia pytanie, które zadajemy sobie wszyscy - mówi Damon. - Co dokładnie dzieje się z nami po śmierci? Każdy z nas stracił kogoś bliskiego i zastanawia się, dokąd ta osoba odeszła. Jednak na to pytanie nie da się uzyskać odpowiedzi tu i teraz.

Reklama

A oto kolejne pytanie dla Damona i reżysera Eastwooda: czy w zatłoczonym jesiennym sezonie kinowym w box office znajdzie się miejsce dla filmu, w którym splatają się trzy różne opowieści o śmierci?

Damon + Eastwood = sukces

- To temat, który w moim odczuciu powinien zainteresować ludzi - odpowiada Damon, z którym łączę się telefonicznie. - Clint powiedział: "Jeśli tak się nie stanie, to trudno - mieliśmy pecha i straciliśmy sporo forsy".

W "Hereafter", który na ekrany amerykańskich kin wszedł 22 października, Damon wciela się w rolę George'a, obdarzonego zdolnościami parapsychologicznymi pracownika fabryki. Komunikowanie się ze zmarłymi zdominowało swego czasu życie George'a, w związku z czym odrzuca on teraz nawet najbardziej lukratywne oferty, jakie są mu składane jako medium.

Jednocześnie reżyser rozwija przed nami historię dziennikarki francuskiej telewizji (Cecile de France), która podczas uderzenia tsunami doświadcza przeżyć z pogranicza śmierci, a także chłopca z Londynu (George McLaren), zmagającego się z trudną sytuacją, jaką jest dla niego uzależnienie jego matki od heroiny i druzgocącej straty brata bliźniaka.

Zobacz zwiastun filmu "Hereafter":

- W tym filmie wszyscy poszukują odpowiedzi - mówi Damon. - Staje się to misją ich życia.

Specyficzne jest jednak to, że szukają ich u człowieka, który nie chce tych odpowiedzi udzielić. Za każdym razem, gdy dotyka on czyjejś dłoni, czuje obecność tych, których ta osoba utraciła, ale nie uważa tego za błogosławieństwo czy dar. W jego odczuciu jest to raczej przekleństwo.

- To wielkie pytanie, które stawia sobie większość ludzi po stracie bliskich, brzmi: "Czy jeszcze ich kiedyś zobaczę?" - dodaje. - Pozostają nam jednak tylko spekulacje, ponieważ nikt z nas nie wie, jak to naprawdę wygląda. Nawet mój bohater w tym filmie, proszony przez małego chłopca, by opisał to, co dzieje się po śmierci, nie potrafi tego zrobić.

Plan filmowy czy izba przyjęć?

Po "Niepokonanym", w którym zagrał kapitana reprezentacji RPA w rugby na mistrzostwach świata w 1995 roku, Damon przyjął rolę w kolejnym filmie Eastwooda, nie namyślając się dwa razy.

- Z Clintem zrobiłbym każdy film - deklaruje. - Pracując z nim, uczę się bardzo wielu rzeczy.

Eastwood po raz pierwszy wspomniał mu o "Hereafter", gdy jeszcze trwały zdjęcia do "Niepokonanego".

- Clint bardzo chciał zagłębić się w ten właśnie temat - mówi aktor. - Zarówno dla niego, jak i dla nas wszystkich, to coś zupełnie innego. Historia ta w pewien sposób dotyka również tematu miłości. Nie ma tu zbyt wiele akcji; to bardzo osobisty film.

A zatem reputacja Eastwooda jako reżysera podziwianego przez kolegów po fachu jest zasłużona?

- Razem z Morganem Freemanem stwierdziliśmy na planie "Niepokonanego", że może, jeśli przeczekamy kilka najbliższych lat i pozwolimy Clintowi nabrać wprawy, będzie z niego naprawdę niezły reżyser - mówi ze śmiechem Matt Damon. - Niech jego konto powiększy się o jeszcze kilka filmów.

A poważnie mówiąc, słynny, sprawny sposób, w jaki Eastwood kręci filmy, wzbudza w aktorze najczystszy zachwyt.

- Z Clintem pracuje się naprawdę niewiarygodnie - zapewnia. - W podobny sposób zarządza on tym, co dzieje się na planie filmowym. Clint mawia: "Zatrudniam najlepszych ludzi, jakich mogę zatrudnić, i stwarzam im pole, by mogli w pełni rozwinąć swoje możliwości. Potem usuwam się z drogi.

- Bywa tak, że przychodzisz na plan, i masz wrażenie, że trafiłeś na izbę przyjęć - ciągnie aktor. - Masz ochotę zawołać: "Ale my tylko robimy tutaj film!". To napięcie ma wpływ na grę aktorów i na ostateczny kształt filmu. Clint tymczasem ma oko na wszystko, ale jednocześnie atmosfera na planie jest luźna i każdy ma wystarczające pole manewru, by robić to, co do niego należy. A jeśli czegoś potrzebujesz, dostajesz to. Jeśli osoba odpowiedzialna za dany aspekt filmu mówi "potrzebne mi jest to i to" - jeśli na przykład kamerzyści zgłaszają, że potrzebny im jest wysięgnik albo kran zdjęciowy - ta rzecz pojawia się na planie.

Luźne podejście Eastwooda do pracy udziela się jego aktorom - dodaje Damon.

- Od czasu do czasu podejdzie do ciebie i udzieli jakiejś wskazówki - mówi - ale bynajmniej nie gada przy tym za dużo. To tylko sugestia - coś ci zasugeruje tutaj, coś ci zasugeruje tam. Ktoś, kto jest wrażliwy na przekleństwa, powinien w takich sytuacjach zasłonić sobie na chwilę uszy. Ulubionym powiedzeniem Clinta po skończonym ujęciu jest: "Jedźmy dalej i nie zastanawiajmy się nad tym zbyt długo, żeby tego nie schrzanić". Każdego dnia na planie słyszysz to z jego ust.

Najbardziej zapracowany aktor

Eastwood jest jednym z wielu reżyserów chętnych do pracy z Damonem. Wielu osiąga swój cel, w związku z czym 40-letni bostończyk należy do najbardziej zapracowanych aktorów z pierwszej ligi Hollywood. Jest tak zapracowany, że nie brak mu czasu, by spróbować powtórzyć sukces, jakim był Oscar dla najlepszego scenariusz oryginalnego, który napisał wspólnie z Benem Affleckiem. Mowa oczywiście o "Buntowniku z wyboru" (1997).

Damon, który na ekranie zadebiutował w 1988 roku w "Mystic Pizza" (wypowiedział tam jedno zdanie), przełomową rolę w swojej karierze zagrał w "Szalonej odwadze" (1996). Potem przyszły kolejne ważne kreacje - w "Szeregowcu Ryanie" (1998), "Hazardzistach" (1998), "Dogmie" (1999), "Utalentowanym panu Ripley" (1999), i "Ocean's Eleven" (2001). Udowodnił też, że jest w stanie wziąć na siebie ciężar popularnej serii: po "Tożsamości Bourne'a" (2002) powrócił jako dotknięty amnezją zabójca w "Krucjacie Bourne'a" (2004) i "Ultimatum Bourne'a" (2007).

Zobacz zwiastun filmu "Buntownik z wyboru":

W ostatnich latach mogliśmy go oglądać między innymi w "Syrianie" (2005), "Infiltracji" (2006) i "Dobrym agencie" (2006). Szczególnie bliskie są mu jednak projekty zaangażowane społecznie, jak opowiadający o wojnie w Iraku "Green Zone" (2010) i "The People Speak" (2009), wyprodukowany przez niego samego dokument oparty na bestsellerowej książce "A People's History of the United States" Howarda Zinna - rewizjonistyczną wersję historii Ameryki, o której mowa jest również w jednej ze scen "Buntownika z wyboru".

- Wydaje mi się, że my, aktorzy, reagujemy na materiał filmowy, który czerpie z rzeczywistości - mówi Damon. - Osobiście mocniej identyfikuję się chyba z historiami mającymi jakiś związek z życiem społecznym. Kiedy pracowaliśmy nad "Niepokonanym", miałem przeświadczenie, że ten film ma wspaniały przekaz. "Hereafter" również porusza temat uzdrowienia i pojednania. Obie te historie mają optymistyczny wydźwięk, i to mi się podoba.

- Nigdy jednak nie przystępuję do pracy nad filmem z myślą "Chcę zrobić film z przesłaniem" - pośpiesznie dodaje aktor. - Za każdym razem liczę po prostu na to, że dostanę do ręki fantastyczny scenariusz i będę pracować ze świetnym reżyserem. Te dwa kryteria bardzo ułatwiają mi moje wybory.

- Realizując "The People Speak", natknęliśmy się na wiele prawdziwie inspirujących cytatów. Uruchomiliśmy stronę internetową, z której mogą czerpać nauczyciele. Jeśli mówisz na lekcji o Fredericku Douglasie i możesz skorzystać z nagrania, w którym o tej postaci czyta Morgan Freeman, uczniowie takiej szkoły średniej wykażą o wiele większe zainteresowanie tematem i będą mogli w jakiś sposób odnieść się do głosów, które usłyszą.

Otoczony kobietami

Głosy, które on sam słyszy w domu, należą wyłącznie do kobiet: Damon jest mężem Luciany Barroso i wychowuje z żoną trzy córki: dwuletnią Gię, czteroletnią Isabellę i Alexię, córkę Luciany z poprzedniego małżeństwa.

W drodze jest kolejne dziecko, ale w domu wszyscy są przyzwyczajeni do rodzicielskich "wahań wagi": do roli w "Intrygancie" Damon przytył aż 14 kilogramów, by po zakończeniu zdjęć szybko je zrzucić.

Zobacz, jak Matt Damon wyglądał w filmie "Intrygant":

- Było po prostu więcej Matta do kochania - żartuje. - Mieliśmy niezły ubaw. Widziałem brzuch mojej żony i bardzo podobało mi się paradowanie z moim własnym brzuchem. Moja pasierbica powiedziała mi, że zrobiłem się "gąbczasty".

A zatem jak udało mu się zgubić te kilogramy?

- To proste - odpowiada aktor. - Wystarczy zrezygnować z fast foodów, piwa i pizzy.

Kolejnym filmem Damona będzie "True Grit" w reżyserii braci Coen, oparty na powieści Charlesa Portisa. Jej poprzednia adaptacja, "Prawdziwe męstwo" (1969), to jeden z najpopularniejszych filmów z Johnem Wayne'em.

- To wspaniały scenariusz - mówi Damon. - Powstał na podstawie książki, a książka jest zachwycająca. Poza tym kocham westerny i braci Coen, była to więc kolejna wymarzona propozycja.

Matt Damon planuje również ponownie połączyć siły z Benem Affleckiem. Przyjaciele podpisali z Warner Brothers kontrakt, na mocy którego wytwórnia otrzymała prawo pierwokupu każdego ich wspólnego projektu.

- Marzy mi się również reżyserowanie - mówi - w związku z czym naszą współpracę możemy uskuteczniać na wiele różnych sposobów.

Cindy Pearlman

"The New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Matt Damon | jaki | \ Film | rugby | people | scenariusz | Clint Eastwood | aktor | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje