Matt Damon ma obecnie całkiem niezły czas - "Odyseja" zarabia krocie, a kolejni widzowie z entuzjazmem zagłębiają się w jego najnowsze kreacje. Aktor ma za sobą niezwykle bogatą i imponującą listę ról, co naturalnie rodzi pytanie o to, skąd czerpie inspirację do budowania tak głębokich, zapadających w pamięć postaci. Przecież trudno zapomnieć o jego kultowych występach w "Buntowniku z wyboru", "Marsjaninie" czy całej legendarnej serii o Jasonie Bournie. Okazuje się, że kluczem do jego sukcesu jest m.in. nieustanne studiowanie wielkiego kina.
Matt Damon pokochał polską produkcję
Podczas wizyty w Criterion Closet - kultowym magazynie wypełnionym po brzegi filmami na płytach, w którym gwiazdy kina opowiadają o najważniejszych dla siebie dziełach - Matt Damon zaskoczył wielu fanów. Aktor bez dłuższego wahania sięgnął po "Nóż w wodzie" w reżyserii Romana Polańskiego.
"Miałem go obejrzeć tylko po to, by zrozumieć estetykę filmu oraz pracę na łodzi, żeby wiedzieć, co mam robić. Pamiętam jednak, że był to fantastyczny film" - wyznał z uznaniem, po czym włożył płytę z polskim arcydziełem do swojego plecaka.
Przypomnijmy, jak ambitne cele przyświecały twórcy tej produkcji.
"Chciałem, żeby mój pierwszy film fabularny był chłodny, intelektualny, wyspekulowany, skonstruowany precyzyjnie, niemal formalistycznie. Miał przypominać klasyczny thriller: małżeństwo zabiera na pokład jachtu pasażera, który następnie znika w tajemniczych okolicznościach. Od samego początku chodziło o pokazanie konfliktowej interakcji między postaciami zamkniętymi w ograniczonej przestrzeni" - opowiadał Roman Polański w swojej autobiografii.
Obraz ten szybko zyskał międzynarodowe uznanie. Film został wyróżniony prestiżową nagrodą FIPRESCI na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Co więcej, słynny fotos ukazujący Jolantę Umecką i Zygmunta Malanowicza trafił na okładkę magazynu "Time", a całe dzieło otrzymało nominację do Oscara - jako pierwsza polska produkcja w historii - w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego.
Czym jeszcze inspiruje się Matt Damon?
Polska produkcja to jednak niejedyny skarb, jaki wpadł w ręce gwiazdora. W jego plecaku znalazły się również inne wybitne pozycje, które ukształtowały współczesne kino autorskie. Damon zabrał ze sobą m.in. "Drugstore Cowboy" Gusa Van Santa, "Jeden fałszywy ruch" Carla Franklina oraz mroczny kryminał "To nie jest kraj dla starych ludzi" braci Joela i Ethana Coenów. Każdy z tych wyborów udowadnia, że za sukcesem hollywoodzkiego gwiazdora stoi niezwykle głęboka znajomość i miłość do sztuki filmowej.











