Reklama

Marian Opania: Pił i bił

W przeszłości lubił pić, bić się i uprawiać hazard, teraz jest przykładnym ojcem i dziadkiem.

W młodości sport był jego pasją, a siła pięści atutem, z którego często korzystał. - Jestem wyjątkowo spokojny, ale lepiej mnie nie denerwować - śmieje się teraz Marian Opania.

Reklama

I dodaje: - Przeciwnicy często mnie lekceważyli, no bo co może zrobić taki mały facet, a ja odziedziczyłem siłę po dziadku i często wygrywałem.

Skłonność do bójek nie była jego jedyną przywarą. W przeszłości aktor często zaglądał do kieliszka, pasjonował go też hazard.

To, że nałogi całkiem go nie pochłonęły, Opania zawdzięcza żonie Halinie. Małżeństwem są już 52 lata. Doczekali się dwójki dzieci: syna Bartosza (także aktora) i córki Magdy oraz gromady wnuków.

- Rodzina to dla mnie świętość. Czasem żremy się jak psy, ale się kochamy - mówi artysta. Gdyby nie wsparcie bliskich Marian Opania pewnie nie mógłby zrealizować wielu zawodowych wyzwań.

Na ekranie zadebiutował dwa lata przed ukończeniem warszawskiej PWST jako Misiek w "Miłości dwudziestolatków". Później mogliśmy go oglądać jako: kaprala Łażewskiego w "Czterech pancernych i psie", redaktora Winkela w "Człowieku z żelaza", Bola w "Piłkarskim pokerze" czy Roberta w "Komorniku".

Teraz gra w serialach: "Na dobre i na złe" oraz "Prawo Agaty". Ci, którzy chcieliby go zobaczyć na żywo mogą się wybrać do warszawskiego teatru Ateneum.

Kurier TV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje