Reklama

Reklama

Maja Hirsch topless w akcji "Dekolt dla Białorusi"

Maja Hirsch zdecydowała się na półnagą sesję, której efekty można oglądać na kalendarzu przeznaczonym dla więźniów. Myliłby się jednak ten, że marzeniem aktorki jest zawiśnięcie w celi. Półnagie zdjęcie Mai Hirsch jest owocem sesji do charytatywnego kalendarza. Dochód ze sprzedaży tego wydawnictwa zostanie przekazany na pomoc rodzinom białoruskich więźniów politycznych. Dzień wcześniej swoją fotografię bez stanika opublikowała Magda Gessler, też biorąca udział w akcji #dekoltdlabialorusi.

Maja Hirsch

Maja Hirsch w ostatnim poście na Instagramie, nie ograniczyła się do pochwalenia się swoim odważnym zdjęciem. Dokładnie też opisała przesłanie akcji, którą wspiera.

"Kalendarz #dekoltdlabialorusi powstał z połączenia solidarności i ciałopozytywności. Chcemy wesprzeć rodziny więźniów politycznych w Białorusi jednocześnie pokazać, że pomaganie ma wiele twarzy i może łączyć walki na różnych frontach - od protestów przeciwko dyktaturze i przemocy, po starania o poszerzenie widoczności i akceptację różnorodnych ciał. Kobiece piersi już stały się symbolem solidarności z Białorusią po tym, jak aktywistka Jana Shostaka spotkała się z falą krytyki za brak stanika. Kiedy wystąpiła na konferencji prasowej ubrana w biało-czerwono-białą sukienkę z dekoltem, wiele osób uznało, że taki strój odwraca uwagę i odbiera jej wiarygodność" - wyjaśnia aktorka.

Reklama

"Na każdym zdjęciu znajduje się modelka topless trzymająca kota. Zdecydowaliśmy się na połączenie piersi i kotków. Chcemy pokazać, że nasze ciała należą do nas i tylko my możemy decydować o tym, kiedy chcemy je odsłonić. Przed obiektywem Kamila Kotarby stanęły wspaniałe artystki i dzielne aktywistki, które w akcie solidarności zaufały nam na tyle, aby się rozebrać i zapolować do zdjęć z kotami. Zależało nam na tym, aby osoby uczestniczące w projekcie czuły się jak najlepiej z jego efektami, tak więc zdjęcia są rezultatem rozmów i negocjacji: ile i jak odkryć, jak kadrować i czy retuszować" - pisze Hirsch.

W sesji do kalendarza brały udział również m.in. Magda Gessler, Julia Kamińska i Tamara Gonzalez Perea. Hirsh zaznaczyła, że zdjęcia z sesji do kalendarza, które trafiły do Internetu, ocenzurowano na potrzeby sprzedaży internetowej. Natomiast fotografie w kalendarzu odsłaniają nieco więcej.

Kalendarz symbolicznie zaczyna się 9 sierpnia, czyli w rocznicę wybuchu białoruskiego zrywu - w dniu, kiedy Aleksander Łukaszenka ogłosił, że wygrał wybory prezydenckie przewagą 80 proc. głosów. Zarzucający mu sfałszowanie wyborów Białorusini wyszli na ulicę, co spotkało się z agresywną reakcją władzy.

Publikacja trafi do sprzedaży 2 października. Cały dochód ze sprzedaży kalendarza zostanie przekazany rodzinom więźniów politycznych w Białorusi.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Maja Hirsch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje