Reklama

Reklama

Magdalena Koleśnik o nagości na planie

Aktorka Magdalena Koleśnik, która występuje m.in. na deskach warszawskiego Teatru Powszechnego, poruszyła ostatnio kwestię ciałopozytywności. W swojej rozmowie z "Wysokimi Obcasami" odniosła się także do afery przemocowej.

Magdalena Koleśnik

Aktorkę od 18 czerwca będzie można zobaczyć w głównej roli w filmie "Sweat". W rozmowie z "Wysokimi Obcasami" opowiedziała m.in. o swoich doświadczeniach aktorskich związanych z nagością. 

"Pamiętam, jak oswajałam się z tym, że mam rozstępy na piersiach. Przez długi czas czułam się pokrzywdzona przez naturę, bo z jakiej racji je mam, skoro nie byłam w ciąży?" - wspominała aktorka.

"Kiedyś podczas prób do spektaklu, w którym graliśmy nago, jeden z kolegów powiedział do mnie 'no chodź tutaj do mnie z tymi cycuszkami z rozstępami' - dodała, podkreślając jednak, że nie były to słowa z kategorii "harassment".

"Były słowami, które w jakimś sensie mnie uzdrowiły. Wydawało mi się, że może ludzie ich nie widzą, że może światło je maskuje. Ale nie, ludzie widzieli, że mam te 'słoneczka' i z tego powodu ani mnie nie odrzucali, ani nie lubili mniej" - wyjaśniła aktorka.

Reklama

Koleśnik zapytana o pomysł wprowadzania koordynatorów nagości na planach filmowych, wspomniała o swojej pracy w produkcji "Kamienie na szaniec" Roberta Glińskiego.

"Zorientowałam się, że nikt tego za mnie nie zrobi, więc stanęłam na środku i powiedziałam: teraz będziemy grać scenę z elementami nagości i proszę, żeby ta część ekipy, która nie jest tu niezbędna, wyszła" - wspominała. Dodała, że przy innym projekcie miała sytuację, gdy po wielu prośbach, część zbędnych osób wciąż nie opuszczała planu. "Podeszłam więc do nich tak, jak stałam i powiedziałam 'wypier****ć'. Poskutkowało, tylko po co tak robić?" - zapytała retorycznie w rozmowie z magazynem.

W wywiadzie poruszono także temat afery przemocowej. Aktorka wspomniała o rozmowie dotyczącej podwójnych standardów, którą odbyła z jednym z reżyserów. "Inaczej traktowano mnie, a inaczej bardziej znanego i doświadczonego aktora. Odważyłam się" - wyznała. 

Aktorka podkreśliła, że docenia postawę Bartosza Bieleni, który prywatnie jest jej przyrodnim bratem. Przypomnijmy, że aktor przyznał, że sam jest "sprawcą przemocy", ponieważ uczestniczył w tzw. fuksówkach. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Koleśnik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama