Reklama

"Madryt 1987": Dwoje nagich ludzi w łazience

10 maja na ekrany naszych kin trafi "Madryt 1987" w reżyserii Davida Trueby. "Kiedy zamykasz dwoje nagich ludzi w łazience, wiadomo, że powietrze będzie ciężkie od seksualnego napięcia" - tłumaczy hiszpański twórca.

Fabuła filmu "Madryt 1987" rozpoczyna się w pewien upalny letni dzień, w którym znany dziennikarz Miguel i młodziutka studentka dziennikarstwa Angela spotykają się w jednej z madryckich kawiarni na umówiony wywiad. Wokół jest dość gwarno, więc Miguel zaprasza swoją towarzyszkę do mieszkania kolegi, które znajduje się nieopodal. Jego intencje są jasne - zamierza uwieść śliczną dziewczynę. Ona spontanicznie zgadza się z nim iść, licząc, że uda jej się przechytrzyć starego lisa i osiągnąć swoje cele. Przypadek sprawia, że ci dwoje na wiele godzin zatrzaskują się w ciasnej łazience, nadzy, bez możliwości ucieczki. Od tej pory są na siebie skazani.

Reklama

Z dala od zewnętrznego świata toczą burzliwą dyskusję na temat życia, miłości, literatury, sztuki pisania, polityki i nieuchronności upływu czasu. Z czasem przeradza się ona w namiętny seks. Fizyczna nagość i erotyczne napięcie w miarę rozwoju akcji tracą jednak znaczenie - dużo ważniejsze staje się poznanie drugiego człowieka, dotarcie do tego, co skrywa on w swoim wnętrzu...

Choć tytuł odnosi się do konkretnego miejsca i czasu (okres przemian ustrojowych oraz społecznych w Hiszpanii końca lat 80.), film i pytania, które zadaje na temat pożądania, wieku i władzy, są uniwersalne. Mistrzowska reżyseria Davida Trueby oraz wspaniały popis aktorski Marii Valverde i José Sacristána sprawiają, że widz przez półtorej godziny siedzi wciśnięty w fotel, niecierpliwie czekając, co się wydarzy między jego bohaterami.

- Kiedy zamykasz dwoje nagich ludzi w łazience, wiadomo, że powietrze będzie ciężkie od seksualnego napięcia. Ale nie ono jest w filmie najważniejsze. Chciałem, żeby moi bohaterowie musieli się z czymś zmierzyć. Od chwili zatrzaśnięcia w łazience ich wcześniejsze powierzchowne relacje ulegają zmianie; sytuacja zmusza ich, by spróbowali się poznać i wzajemnie zrozumieć. Zamknięci tak długo razem, muszą mówić, wyjaśniać, obnażyć się przed sobą i nawiązać głębszą więź... - wyjaśnia Tueba.

Grająca główną rolę María Valverde przyznaje, że fakt iż niemal przez cały film widzimy ją nagą, "było wyzwaniem pod każdym względem".

- Nagość jest [w tym wypadku] uzasadniona historią. A ja popieram ją, jeśli wiem, dlaczego ona się pojawia i dlaczego jest tak ważna. Ale sytuacja na planie z pewnością przyprawiała mnie o zawrót głowy. Kiedy jest się nagim, nie jest łatwo wypowiadać kwestie i słuchać partnera. Wiele razy nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, jak stanąć, usiąść. Łazienka była tak niewielka... Ale cała ekipa była bardzo blisko, uważna, zaangażowana i dzięki miłej, żartobliwej atmosferze na planie czułam się komfortowo i zapominałam, że nie mam nic na sobie - mówi aktorka.

Reżyser "Madrytu 1987" puentuje zaś, że jego film jest czymś więcej niż obrazem o erotycznym zapatrzeniu. - Ważną rzeczą w relacjach międzyludzkich jest również władza. W tym filmie wiele dyskutujemy o władzy: Miguel ma władzę intelektualną, a Angela - seksualną. W grze, która się między nimi odbywa, chodzi o to, że oboje chcą coś dostać, nie rezygnując w zamian z niczego, co mają - kończy Trueba.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Madryt 1987 | naga | 10 maja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje