"Batman i Robin" miał być wielkim, pełnym kolorów widowiskiem, które pociągnie serię dalej. Zamiast mroku pojawiły się neony, zamiast napięcia - kampowy przepych, a zagrożenie zastąpiono czymś, co przypominało barwną paradę komiksowych bohaterów. Dla części widzów tytuł wyrósł do rangi "guilty pleasure", dla innych do dziś pozostaje wpadką przy pracy.
"Batman i Robin" z George'em Clooneyem: film zapisał się w historii, ale nie tak, jak planowano
Clooney wszedł w rolę Bruce'a Wayne'a po Valu Kilmerze i dostał zadanie trudne - udźwignąć postać, którą publiczność kojarzyła już z różnymi interpretacjami. Problem w tym, że w "Batmanie i Robinie" nie chodziło o subtelności. Film był głośny, jaskrawy, przerysowany. A Batman, zamiast być tajemniczym mścicielem, pojawiał się jako jeden z elementów kolorowej układanki, a nie jej centrum.
Najgorszy Batman w historii? George Clooney do dziś przeprasza fanów
To nie jest tak, że George Clooney nie posiadał warunków, by w ciekawy sposób przedstawić Batmana. Miał głos, miał sylwetkę, miał ekranowy magnetyzm. Ton filmu "Batman i Robin" był jednak tak specyficzny, że nawet największa charyzma nie mogła go uratować przed krytyką fanów.
Widzowie twierdzili, że w historii zabrakło napięcia i emocji, które traciły się pod warstwą przerysowanego stylu. W dialogach pojawiało się za dużo żartów, a mrok i groza, które dla wielu są fundamentem postaci, zostały całkowicie pominięte.
W takim świecie Clooney miał mało miejsca, by zbudować porządnego bohatera. Został Batmanem w kampowym stylu, co dla wielu fanów okazało się nie do przyjęcia.
Wielu aktorów broni swoich wpadek, tłumaczy się, unika tematu albo udaje, że krytyka ich nie rusza. Clooney poszedł inną drogą: zaczął żartować z filmu, a nawet przepraszać fanów. W wywiadach mówił wprost, że to była pomyłka, produkcja się nie udała i że on sam nie jest z tego dumny. Aktor opowiadał o tym wszystkim z dużym dystansem i autoironią, co wyraźnie spodobało się widowni.
Dlaczego więc aktor zdecydował się na przyjęcie tej roli? Trzeba podkreślić, że granie Batmana było ogromnym wyróżnieniem i dawało globalną rozpoznawalność. Dla aktora to mogło brzmieć jak świetna okazja, by włączyć się do głośnej serii, zagrać ikonicznego superbohatera oraz zostać częścią popkultury. I w pewnym sensie to się udało. Clooney zdecydowanie zapisał się w historii, choć raczej nie tak, jak pierwotnie zamierzał.
"Zawsze przepraszam za 'Batmana i Robina'. Właściwie to myślałem, że zniszczyłem tę serię, dopóki ktoś inny po latach jej nie przywrócił i nie zmienił. Przyjmując rolę, myślałem, że to będzie bardzo dobry ruch w karierze. Jednak nie był" - powiedział w programie "The Graham Norton Show".
Zobacz też:
Duńczyk zachwycił w nowej roli. Kiedy komedia trafi na streaming?










