"Lalka": plejada gwiazd w adaptacji polskiej powieści
"Lalka" Macieja Kawalskiego, twórcy zachwycających "Niebezpiecznych dżentelmenów", wzbudza emocje od momentu publikacji pierwszej wzmianki o projekcie. Opiekę producencką nad projektem sprawuje Radosław Drabik, który na swoim koncie ma takie hity jak "Planeta Singli" czy "Masz ci los!".
W najnowszej produkcji w Stanisława Wokulskiego i Izabelę Łęcką wcielają się Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska. W pozostałych rolach zobaczymy wiele cenionych polskich gwiazd, w tym m.in. Krystynę Jandę (hrabina Joanna Karolowa, siostra Łęckiego), Andrzeja Seweryna (Tomasz Łęcki), Agatę Kuleszę (Pani Meliton), Maję Komorowską (Prezesowa Zasławska) czy Cezarego Żaka (Baron Dalski).
Największe emocje wywołała jednak informacja, że w roli Ignacego Rzeckiego wystąpi Marek Kondrat, który po latach zgodził się na powrót z aktorskiej emerytury. Jego ostatnia pierwszoplanowa kreacja pochodzi z komediodramatu "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego z 2006 roku, a w 2007 roku zakończył pełną sukcesów karierę. Od tego czasu konsekwentnie odmawiał twórcom i powtarzał, że więcej nie zamierza pojawiać się na ekranie.
Marek Kondrat dla Interii. Rola w "Lalce" skłoniła go do powrotu z aktorskiej emerytury
15 kwietnia w Warszawie zorganizowany został dzień prasowy filmu "Lalka". Podczas wydarzenia mieliśmy okazję chwilę porozmawiać z Markiem Kondratem i poznać kulisy jego angażu do projektu. Dlaczego zdecydował się na ten krok i czy przypuszczał, że wieści o jego powrocie zostaną przyjęte z tak wielkim entuzjazmem?
"Spodziewać się chyba spodziewałem. Wiele było hałasu po tym, jak ogłosiłem, że przestaję być aktorem. Jestem teraz właściwie w dwóch sytuacjach. Najpierw muszę powiedzieć, dlaczego się rozstałem, a potem, dlaczego wróciłem. Zawsze pozostaje pytanie - dlaczego?"
Prawdę mówiąc, mój organizm działa szybko i jeżeli czegoś mam dosyć, to po prostu mam dosyć. A potem, jak mi coś się odwidzi, to podpowiada, żeby zrobić coś innego. Ta przerwa trwała wystarczająco długo, żebym mógł odrzucić wszystkie "ale" i przekonać się, że jest mnóstwo powodów, dla których warto wrócić na plan filmowy. Na plan, który się zupełnie zmienił. Okoliczności i cała troska o aktora to jest zupełnie co innego niż w stu innych filmach, które zrobiłem do tej pory. Także sama postać i treść tego zadania była zupełnie inna.
"To jest powrót do kostiumu, to jest film wielkoekranowy z prezentacją talentów tylu różnych środowisk artystycznych. Mówię o strojach, o świetle, o scenografii. Mamy do czynienia ze światowym dziełem, nie boję się tego mówić. Po trzech scenach, które dzisiaj wspólnie zobaczyliśmy, bo nic więcej nie widziałem, jestem już pewien, że ten obraz przyniesie ludziom ogromnie dużo satysfakcji. Nie tylko w namiętności tej powieści, ale także w walorach artystycznych, które przyniesie, które będzie widać, bo dopiero duży ekran pokazuje takie szczegóły. To on pozwala filmowi przeżyć" - kontynuował.
Aktor wspomniał także, dlaczego nowy film "Lalka" ma szansę nie tylko zdobyć serca widzów, ale i zapisać się w historii polskiej kinematografii:
"Miałem takie doświadczenia z 'Zaklętymi Rewirami', z paroma innymi kostiumowymi filmami, w których ewidentna była dbałość o szczegół, takimi jak wspomniane 'Zaklęte Rewiry', jak 'CK Dezerterzy', czy 'Pułkownik Kwiatkowski'. To są rzeczy, które trwają ze względu na prawdziwość charakterów ludzkich, dobrze napisane postaci i zdarzenia notujące czas, czyli kostium i okoliczności. Ten film ma ogromne szanse, nie mówiąc o tym, że to jest powieść ikoniczna, dla niektórych najwspanialsza powieść w naszym dorobku literackim. Także same plusy".
Co ciekawe, ojciec aktora, Tadeusz Kondrat, miał okazję wystąpić w pierwszej ekranizacji "Lalki". W dziele Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku pojawił się w roli Henryka Szlangbauma. Czy dzięki temu udział w projekcie miał dla niego jeszcze większe znaczenie?
"Nie aż tak, ale jasne, pomyślałem sobie, że bardzo miło, że jest jeszcze i taki łącznik w tym wszystkim. To nic decydującego w tym nie było. Jednak jest to zabawne; nagle sobie pomyślałem, że proszę, znowu Kondrat w 'Lalce'. Ja 'Lalkę' uwielbiam, a tam stary był nawet młodszy ode mnie dzisiaj [Tadeusz Kondrat miał wówczas 60 lat, Marek Kondrat ma obecnie 75 - przyp. red.], więc możliwości techniczne są nieporównanie lepsze w każdym wymiarze".

Marek Kondrat o "Lalce": "film niezwykłych namiętności"
Marek Kondrat wystąpi w roli Ignacego Rzeckiego, starego subiekta i bliskiego przyjaciela Stanisława Wokulskiego. Aktor dostrzega pewne podobieństwo między sobą a granym bohaterem, mówiąc, że obaj żyją w dwóch światach - mijającym i obecnym.
"Mam takie poczucie, bo jestem obecny w tych dwóch światach, zwłaszcza że nasza rzeczywistość jest niesłychanie pospieszna. To, co się stało na przestrzeni mojego życia, jest trudne do opisania. Sam sobie z wielką satysfakcją zresztą muszę to powiedzieć, bo właśnie to czyni życie bardzo ciekawym. Zmieniło się wiele, zaczynając od miasta, w którym rozgrywa się akcja powieści. Ja je pamiętam w kompletnej ruinie, a dzisiaj nie mogę się nacieszyć jego rozwojem i pięknem bardzo osobliwym" - mówił.
"Zmieniła się także komunikacja między nami zupełnie. Pamiętam jeszcze telefon na korbkę w swoim domu, jak jest dzisiaj, to wszyscy wiemy. Pamiętam także różne stylistyczne oblicza, własne i wszystkich moich przyjaciół, bo się zmieniały mody, które dzisiaj przybrane znowu budziłyby nasz uśmiech politowania. Aczkolwiek moda zatacza różne kręgi i czasami korzysta z przeszłości w sposób zabawny. Nie sądzę, aby wróciła ta moda, z którą będziemy mieli do czynienia w 'Lalce', ale ona nie budzi już takiego zdziwienia, bo dzisiaj możemy to na przykład zobaczyć w Londynie, kiedy arystokracja udaje się na królewskie garden party" - zauważył aktor.
"W każdym razie 'Lalka' jest filmem kostiumowym, ale też jest filmem niezwykłych namiętności, które towarzyszą współczesnym ludziom. Więc my współcześni grający postaci z przeszłości mamy swoje współczesne, nieprzemijające namiętności i one będą widoczne i odczuwalne. Dzisiaj po tej projekcji jestem tego pewien" - podsumował.
Aktor otwarcie zachwycał się filmem również podczas zorganizowanej w trakcie wydarzenia konferencji prasowej:
"Dziś mam tyle lat, że nie muszę się wstydzić, że sam się sobie nawet podobam. Bycie w tym zespole jest prawdziwą przyjemnością. [...] To jest marzenie w dobie telefonów i filmów oglądanych w łazience, to jest przeniesienie się do świata marzeń, którym film był zawsze dla mnie i dla mojego pokolenia".
"Lalka" wejdzie do kin już 30 września 2026 roku.
Zobacz też:
Cała Polska czeka na premierę. Nowa adaptacja zachwyca rozmachem











