Reklama

Legenda Marka Perepeczko

W czwartek, 17 listopada, zmarł znany aktor Marek Perepeczko. Mimo iż w trakcie trwającej 40 lat kariery zagrał w stosunkowo niewielkiej ilości filmów, na stałe wyrył się w zbiorowej świadomości jako "zgrabny góral" z serialu Jerzego Passendorfera, "Janosik". W ostatnich latach rozśmieszał w "13. posterunku" Macieja Ślesickiego. Jeżeli nawet nie był najwybitniejszym polskim aktorem, to reakcje po jego śmierci świadczą o tym, że na pewno był jednym z najpopularniejszych i najbardziej lubianych postaci polskiej sceny filmowej i teatralnej.

Perepeczko był bowiem bardziej człowiekiem teatru niż filmu. W latach 1966-69 występował w Teatrze Klasycznym w Warszawie, a w latach 1970-77 był aktorem warszawskiego Teatru Komedia. Do 2003 roku był przez pięć lat dyrektorem częstochowskiego Teatru im. Adama Mickiewicza. Został zwolniony, gdyż w repertuarze teatru było zbyt wiele komedii, które ubóstwiał.

Reklama

Tuż przed śmiercią przygotowywał spektakl "Dwie morgi utrapienia" w teatrze w Czeskim Cieszynie.

W filmie obsadzano go zwykle ze względu na jego warunki fizyczne. Zadebiutował w "Popiołach" Andrzeja Wajdy jako zbójnik gwałcący kobietę. To nie jedyny przypadek stereotypowego obsadzania Perepeczki.

W wywiadzie, którego tuż przed śmiercią udzielił "Dziennikowi Zachodniemu", wspomina rolę w czeskim filmie, w którym zagrał mężczyznę gwałcącego dwie autostopowiczki.

Niechcący został ikoną lat 70. jako "Janosik" i - obok Stanisława Mikulskiego w roli Hansa Klossa ("Stawka większa niż życie") czy bohaterów serialu "Czterej pancerni i pies" - został najpopularniejszym polskim aktorem tamtego okresu.

""Janosik" to dla mnie głęboka przeszłość i głęboka młodość. A to przecież nie było nic wielkiego. Ot, taka bajka" - powiedział na planie filmu "Dublerzy".

Pamiętać należy, że obok "Janosika" zagrał jeszcze przynajmniej kilka dobrych ról, m.in. w "Wilczych echach" Aleksandra Ścibora-Rylskiego czy filmach Andrzeja Wajdy: "Brzeziena", "Wesele" czy "Pan Tadeusz".

Tak jak niegdyś niechcący ugrzązł w roli Janosika, tak w ostatnich latach przylgnęła do niego etykietka odtwórcy ról mafiosów - dlatego nazywano go nawet polskim Marlonem Brando. Kreacje w filmach "Sara", "Atrakcyjny pozna panią" czy we wchodzących w styczniu 2006 r. na ekrany polskich kin "Dublerach", były kolejnymi propozycjami dostosowanymi bardziej do jego warunków fizycznych, niż aktorskich.

Na wieść o śmierci Perepeczki studenci krakowskich uczelni zorganizowali w hołdzie specjalny koncert. O północy, studenckim zwyczajem, odegrali na garnkach i pokrywkach słynny motyw muzyczny z telewizyjnego serialu "Janosik".

"Wychowałem się na tym serialu, a przygody polskiego Robin Hooda" pozostaną na zawsze w mojej pamięci jako wspomnienie lat dzieciństwa" - powiedział jeden ze studentów.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marek Perepeczko | 40 lat | Janosik | legenda | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje