"Harry Angel": Nie od razu stał się kultowy
"Harry Angel" po niemal czterdziestu latach od premiery powrócił pod koniec zeszłego roku na ekrany kin. Kultowe dzieło Alana Parkera można było oglądać w zrekonstruowanej wersji 4K.
Przypomnijmy, że klimat filmu jest gęsty jak krew, a sama historia wciąga już od pierwszych scen. Akcja przenosi widzów do połowy lat 50. Tajemniczy Louis Cyphre (Robert De Niro) wynajmuje prywatnego detektywa, Harry'ego Angela (Mickey Rourke), by ten odszukał jego nieuchwytnego dłużnika. Podążając tropem mężczyzny, Angel odkryje okultystyczne praktyki mieszkańców Nowego Orleanu oraz dziwny fakt, że wszystkie osoby, które pyta o zaginionego, zostają zamordowane w przerażający sposób. Jak każda dobra groza, "Harry Angel" zostaje w pamięci, prowokując do refleksji, interpretacji i pytań.
Co ciekawe, droga samego filmu była równie skomplikowana, co jego tytułowego bohatera. "Harry Angel" debiutował w amerykańskich kinach w ten sam weekend, co "Zabójcza broń" i "Koszmar z ulicy Wiązów III" - poległ w box office, by po jakimś czasie zyskać drugie życie na kasetach wideo i utrzymać swój kultowy status aż do dzisiaj.
Jednym z nielicznych krytyków, którzy od razu poznali się na wyjątkowości tego dzieła, był Roger Ebert, chwalący thriller Parkera za wspaniałą kreację aktorską Mickeya Rourke'a. Nonszalancki, w stylowym płaszczu i z tajemniczym uśmiechem na ustach, a chwilę potem - udręczony, zdesperowany i przerażony, Rourke jako detektyw Angel przypomina, dlaczego uznaje się go za jeden z najbardziej niewykorzystanych talentów Hollywood i czołowego amanta lat 80. zarazem.
"Harry Angel" powraca w formie serialu
Nad nową wersją "Harry'ego Angela" pracuje hollywoodzki gwiazdor Zac Efron, który ostatnio zachwycił publiczność w roli członka zapaśniczej rodziny w filmie "Bracia ze stali". Gwiazdor ma zagrać główną rolę i być jednym z producentów serialu, który powstanie dla HBO.
Za jego scenariusz jest odpowiedzialny Zach Baylin ("Black Rabbit"). Reżyserem całości lub przynajmniej znacznej większości odcinków będzie z kolei Jonathan van Tulleken ("Szogun").
Powstający projekt ma być wierniejszą adaptacją powieści Williama Hjortsberga z 1978 roku, niż było to w wypadku filmu Parkera.
Serial będzie opowiadał o nowojorskim paparazzi, który zarabia na życie, fotografując ludzi, którzy nie chcą być odnalezieni. Zostaje on wynajęty przez tajemniczego mężczyznę do odnalezienia zaginionej kobiety. Proste z pozoru zadanie komplikuje się, gdy okazuje się, że w sprawę zamieszani są członkowie nowojorskiej elity, a być może także siły nadprzyrodzone.













