"Jack Ryan: Wojna Duchów": kultowy bohater znowu na ekranie
Cykl powieści Toma Clancy'ego o przygodach Ryana należy do klasyków gatunku. Łącznie składa się z 12 powieści, z których kilka zostało już przeniesionych na duży ekran: "Polowanie na Czerwony Październik" (1990), "Czas patriotów" (1992), "Stan zagrożenia" (1994), "Suma wszystkich strachów" (2002), "Jack Ryan: Teoria chaosu" (2014). Podobnie jak w przypadku Jamesa Bonda w filmowych adaptacjach w postać Ryana wcielali się różni aktorzy. Byli to kolejno Alec Baldwin, Harrison Ford (dwukrotnie: "Czas patriotów" i "Stan zagrożenia"), Ben Affleck i Chris Pine.
W serialowego Jacka Ryana wciela się John Krasinski, którego ostatni raz w roli analityka zobaczyliśmy w 2023 roku. Wtedy nasz bohater po ostatniej, najbardziej niebezpiecznej misji w swojej karierze, postanawia odejść z szeregów CIA i zaznać spokojnego, "zwykłego" życia. Trzy lata później okazuje się, że jednak normalna praca nie jest mu pisana.
"Jack Ryan: Wojna Duchów": filmowe dopełnienie historii
"Jack Ryan: Wojna Duchów" to domknięcie serialowej historii, w której na jaw wychodzą sekrety z przeszłości (jak wiadomo, zawsze dopadną bohaterów po latach), a kumpel Jacka gotowy jest na narażenie jego życia, aby dopiąć swego. Granice moralne w świecie najemników i agentów nie mają bowiem racji bytu. Przynajmniej według Jamesa Greera (Wendell Pierce), który wciąga Ryana w wir kolejnej szalonej akcji.
Dzięki temu Jack Ryan wraca z krótkiej emerytury i wybiera się na tajemnicze spotkanie do Dubaju, które oczywiście nie jest zwykłym spotkaniem. W ciągu kilku minut zostaje wplątany we wspólną akcję CIA i MI6, od której zależą losy świata. Aby zapobiec tragicznym skutkom działań niekontrolowanej tajnej grupy łączy siły z dawnymi współpracownikami. Do akcji wkracza Mike November (Michael Kelly) oraz nowy narybek - Emma Morlow (Sienna Miller).
"Jack Ryan: Wojna Duchów": serial zamiast filmu
"Jack Ryan: Wojna Duchów" to próba skondensowania fabuły, którą bez trudu można byłoby rozwinąć w, dajmy na to, sześcioodcinkowym serialu, w niecałych dwóch godzinach. Jest kilka ciekawie zrealizowanych scen akcji, pościgi ulicami Dubaju i Londynu, oraz kilka dobrych żartów, głównie dzięki Kelly'emu, który chyba jako jedyny świetnie (i z radością) bawi się swoją rolą. Dobrze ogląda się również Siennę Miller. Jack Ryan sprawia jednak wrażenie, jakby był cieniem samego siebie.
Wydaje się, że "Jack Ryan: Wojna Duchów" lepiej sprawdziłyby się jako miniserial. Dałoby to czas na pogłębienie historii, relacji; danie możliwości fanom spędzenia nieco więcej czasu z bohaterami i lepszego naszkicowania ich relacji.

"Jack Ryan: Wojna Duchów": plusy i minusy
W efekcie końcowym, w przypadku filmowej odsłony losów Ryana, dostajemy produkcję, w której wszystko dzieje się bardzo szybko, z tylko chwilowymi momentami, w których czuć jakieś napięcie. Jest kilka ciekawych kwestii wypowiedzianych przez Greera i Ryana o balansowaniu na granicy dobra i zła, czy metaforycznego mroku, w jakim znajdują się bohaterowie.
Na plus na pewno wypada Blond Ambicja, czyli postać Sienny Miller i kilka scen, które dzieli z Ryanem, określonym przez nią humorystycznie Napsterem. Niestety mamy za mało czasu, aby tą relacją się nacieszyć.
Koniec końców, "Jack Ryan: Wojna Duchów" to nieidealna propozycja dla fanów serialu. Widzowie nieznający serii Prime Video mogą czuć się zagubieni i nie poczują więzi z bohaterami, ani zbyt wielu emocji.
Zobacz też: Widzowie pokochali ten kryminał! "Kolory zła: Czerń" już w czerwcu na Netfliksie












