Kultowa parodia science fiction wraca po niemal czterech dekadach. Kontynuacja "Kosmicznych jaj" ma trafić do kin 23 kwietnia 2027 roku i wszystko wskazuje na to, że twórcy zamierzają po raz kolejny sparodiować nie tylko klasykę gatunku, ale i najnowsze trendy w kinie.
Za kamerą stanie Josh Greenbaum, a scenariusz współtworzy Josh Gad, który od lat rozwijał ten projekt i będzie pełnił funkcję jednego z producentów.
Największą sensacją jest jednak powrót oryginalnej obsady. Na ekranie ponownie zobaczymy Ricka Moranisa, który wraca do aktorstwa po ponad 30 latach przerwy, a także Mela Brooksa, który znów wcieli się w Yogurta - parodię Yody. W filmie pojawią się również Bill Pullman oraz Daphne Zuniga. Co ciekawe, Brooks w momencie premiery filmu będzie miał 101 lat!
"Kosmiczne jaja 2": Znamy już tytuł
Do sieci trafił materiał wideo zapowiadający powrót kultowej produkcji. Na nagraniu widzimy Mela Brooksa, który w żartobliwy sposób zdradził tytuł projektu. Wbrew temu, czego spodziewali się internauci, nie brzmi on "Kosmiczne jaja: W poszukiwaniu pieniędzy". Oficjalny tytuł to "Spaceballs: The New One".
Podczas CinemaConu zaprezentowano zwiastun, w którym znalazły się nawiązania do takich hitów jak "Avatar" czy "Harry Potter". Podobnie jak we wstępie do "Przebudzenia Mocy", widzimy piaszczystą scenerię, pośród której przemieszczają się roboty. Studio Amazon pilnie strzeże tajemnic produkcji. W komunikacie prasowym można przeczytać:
""zczegóły fabuły są trzymane pod kluczem i chronione przemysłową osłoną Schwartza".
Kultowy film z lat 80.
Oryginalne "Kosmiczne jaja" w reżyserii Mela Brooksa zadebiutowały w 1987 roku jako parodia przede wszystkim "Gwiezdnych wojen", ale też wielu innych produkcji science fiction, takich jak "Star Trek" czy "Obcy - ósmy pasażer Nostromo". Film kosztował około 25 milionów dolarów i od początku wyróżniał się absurdalnym humorem.
Choć w momencie premiery recenzje były raczej średnie, obraz z czasem zyskał status kultowego. Widzowie docenili jego bezczelność, liczne odniesienia do popkultury oraz niepodrabialny styl Brooksa.










