Reklama

Reklama

Kto się boi Angeliny Jolie?

Niewielu dystrybutorów zaryzykowało konfrontację z najnowszym filmem Angeliny Jolie - szpiegowskim thrillerem "Salt". W bieżącym repertuarze, oprócz obrazu Philipa Noyce'a, znalazły się tylko trzy.... hmmm, dwa nowe tytuły.

"Salt"

Oficer CIA, Evelyn Salt (Jolie) złożyła przysięgę służby dla ojczyzny. Jej lojalność została jednak wystawiona na próbę, kiedy jeden ze zdrajców oskarżył ją o bycie rosyjskim szpiegiem.

Aby uniknąć aresztowania, Salt musi uciekać wykorzystując swoje umiejętności i lata doświadczeń. Jej wysiłki zmierzające do udowodnienia własnej niewinności wzbudzają jednak sporo wątpliwości co do motywów jej działania. Rozpoczyna się polowanie, które ma na celu aresztowanie agentki i poznanie jej prawdziwej tożsamości. Ciągle bez odpowiedzi pozostaje pytanie: "Kim jest Salt?".

Reklama

Scenariusz film w reżyserii Philipa Noyce'a ("Polowanie na króliki") bazuje na postaci byłej szpieg CIA Melissy Mahle, która doradzała Angelinie Jolie podczas prac nad produkcją. Sama aktorka nie bała się brać udziału w scenach kaskaderskich, rezygnując z pomocy dublerki. Postać, która w 'Salt" chodzi po niebezpiecznie wysokich budynkach oraz bierze udział w licznych kraksach samochodowych, to naprawdę ona.

Jolie w filmie partnerują: Liev Schreiber, Chiwetel Ejiofor oraz Daniel Olbrychski, który wcielił się w postać rosyjskiego agenta Orlova.

- W tym filmie są trzy ważne role męskie, wśród nich moja - agent, wielki rosyjski patriota, były bohater ZSRR, tęskniący za dawnym Związkiem Radzieckim - stwierdził polski aktor.

Na planie "Salt" artysta miał kilkanaście dni zdjęciowych. - Kręciliśmy zdjęcia w Nowym Jorku. Praktycznie wszystkie sceny realizowałem wspólnie z Angeliną. To była fantastyczna współpraca. Jolie jest znakomitą aktorką i osobą szalenie sympatyczną, bardzo życzliwą w stosunku do innych ludzi - ocenił.

"Święty interes"

"Święty interes" w reżyserii Macieja Wojtyszki ("Ogród Luizy") to komediowa opowieść o dwóch braciach (Piotr Adamczyk i Adam Woronowicz), którzy wracają do rodzinnej wsi na pogrzeb dawno niewidzianego ojca. Okazuje się, że w spadku odziedziczyli jedynie rozpadającą się stodołę wraz ze starą, rozklekotaną Warszawą M-20. Losy samochodu budzą ogromne zainteresowanie mieszkańców wsi, gdyż wieść gminna niesie, że w przeszłości należał on do biskupa Karola Wojtyły. Przekonani o cudownej, uzdrawiającej mocy pojazdu, ludzie chcą odkupić auto od spadkobierców. Ci zaś mają nadzieję, że sprzedaż pojazdu pozwoli im wydobyć się z finansowych tarapatów.

Scenariusz filmu pisany był specjalnie dla dwóch "świętych" polskiego kina: Piotra "Karola, który został papieżem" Adamczyka i Adama "Popiełuszko" Woronowicza.

- To lekki film z dystansem do nas samych. Ja i Adam Woronowicz mamy na swoim koncie święte role, a w tym filmie gramy braci, którzy dziedziczą samochód należący niegdyś do Karola Wojtyły. To już samo w sobie jest podwójnym dnem, które śmieszy. A my mieliśmy okazję pośmiać się z samych siebie - tłumaczy Adamczyk.

W obrazie zobaczymy też Patricię Kazadi, dla której jest to pierwsza tak duża rola kinowa. - Jestem zachwycony aktorstwem Patrycji. Wiele osób z branży, które widziały film, pyta "gdzie ją znaleźliście?" - tłumaczy reżyser "Świętego interesu".

Jak to gdzie? W "jak Oni śpiewają"...

Przeczytaj recenzję filmu Macieja Wojtyszki

"Ja, Don Giovanni"

Akcja najnowszego filmu hiszpańskiego mistrza Carlosa Saury rozgrywa się w Wenecji w 1763 roku. Pisarz Lorenzo da Ponte prowadzi rozpustne życie. Kiedyś był księdzem, ale liczne skandale i romanse sprawiły, że został wydalony do Wiednia. Wspierany przez przyjaciela i mentora, Giacomo Casanovę, zostaje przedstawiony ulubionemu kompozytorowi cesarza - Salieriemu i nowo przybyłemu na dwór Wolfgangowi Amadeuszowi Mozartowi.

Próbując zaszkodzić karierze Mozarta, Salieri przekonuje cesarza Józefa II, by ten zatrudnił nieznanego libertyna jako autora libretta do "Wesela Figara". Stanie się jednak inaczej. Namiętny charakter da Ponte, który znów zakochał się do szaleństwa i jego sentymentalne spacery po Wiedniu posłużą mu także za inspirację do napisania genialnego libretta do jednego z najpiękniejszych i najmocniejszych dzieł Mozarta - "Don Giovanniego".

W filmie Saury brak światowej sławy aktorów, "Ja, Don Giovanni" to jednak świetna okazja do poznania losów słynnego librecisty, którego Historia schowała w cieniu Mozarta.

Przeczytaj recenzję filmu "Ja, Don Giovanni" na stronach INTERIA.PL!

"Avatar: Wersja specjalna"

W piątek do kin trafia także "Avatar" Jamesa Camerona - tym razem w dłuższej o 8 minut wersji, w której reżyser umieścił niewykorzystane w oryginalnym montażu ujęcia. Czego mogą spodziewać się widzowie podczas powrotu na Pandorę?

Jedną z "nowych" scen będzie śmierć Tsu'tey (granego przez Laza Alonso). "Jest niezwykle intensywna emocjonalnie scena pod koniec filmu, czyli śmierć Tsu'tey, która w oryginalnej wersji filmu rozgrywa się poza ekranem. Tam widzieliśmy tylko, jak spada z pojazdu... Teraz będziemy mu towarzyszyć do końca" - zdradził Cameron.

Reżyser "Avatara" dodał też, że w rozszerzonej wersji filmu pojawi się nowa postać - Sturmbeest. "Jest taka scena, którą nazwaliśmy pościgiem za Sturmbeestem. To zwierzę, które będzie nowością dla widzów, ponieważ jego wątek wypadł w oryginalnym montażu" - ujawnił Cameron.

Czy te kilka dodatkowych minut ucieszy fanów, którzy czekają już na sequel "Avatara"? Biorąc pod uwagę, że druga część superprodukcji ma trafić do kin dopiero w 2014 roku, chyba nie mają innego wyjścia, jak przyjąć nową wersję z całym dobrodziejstwem inwentarza...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: boja | CIA | film | kim | jolie | kto

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje