Reklama

Reklama

Kto poprowadzi Oscary? Akademia Filmowa ma problem

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej stoi przed poważnym dylematem. Po tym, jak komik Kevin Hart zrezygnował z prowadzenia oscarowej gali w związku z oskarżeniami o homofobię, trzeba znaleźć kogoś nowego na jego miejsce.

Anna Kendrick i Kevin Hart na oscarowej gali w 2015 roku

Jak informuje magazyn "Variety", władze Akademii biorą pod uwagę różne scenariusze - łącznie z tym, by w ogóle zrezygnować z jednej osoby prowadzącej ceremonię.

91. gala rozdania Oscarów odbędzie się już 24 lutego. Miał ją poprowadzić Kevin Hart. Komik jednak zrezygnował z tej funkcji po tym, jak przypomniano mu jego homofobiczne wpisy na portalach społecznościowych i wypowiedzi publiczne.

W jednym z wywiadów aktor powiedział, że jest heteroseksualnym mężczyzną i "jeśli zdoła zapobiec temu, by jego syn stał się gejem, to to zrobi". 

Reklama

Po fali oskarżeń aktor ogłosił na Twitterze, że nie poprowadzi oscarowej gali.

"Zdecydowałem się zrezygnować z prowadzenia ceremonii. Nie chcę rozpraszać swoją obecnością innych w noc, która powinna być celebrowana przez wielu niesamowitych utalentowanych artystów. Szczerze przepraszam społeczność LGBTQ za moje nieempatyczne słowa z przeszłości" - napisał Hart.

Jak pisze "Variety", powołując się na nieoficjalne informacje, decyzja Harta kompletnie zaskoczyła władze Akademii. Planu awaryjnego nie miała też odpowiedzialna za transmisję telewizja ABC ani producenci gali. Ten temat ma być dyskutowany na najbliższym spotkaniu władz Akademii.

Według "Variety", rozważane są różne scenariusze wybrnięcia z kryzysu. Naturalnym wyborem mógłby być ktoś, kto jak Jimmy Kimmel (gospodarz dwóch ostatnich ceremonii) prowadzi popularny program telewizyjny. Akademia ma jednak obawiać się tego rozwiązania i kolejnych kontrowersji. Z drugiej strony postawienia na kogoś stonowanego i nie budzącego kontrowersji mogłoby wpłynąć negatywnie na - i tak coraz niższe - wyniki oglądalności samej ceremonii.

Jest jeszcze jedno rozwiązanie, które ma być brane pod uwagę. Według "Variety" chodzi o rezygnację z jednej osoby prowadzącej oscarową galę. Jej miejsce miałaby zająć grupa gwiazd, która utrzymywałaby tempo i atrakcyjność wydarzenia. Miałoby to być coś podobnego do programu "Saturday Night Live". 

Ostatnia gala rozdania Oscarów bez jednego prowadzącego odbyła się w 1989 roku. 

Na razie ani Akademia, ani telewizja ABC nie komentują poszukiwań następcy - bądź następców - Kevina Harta. 

Oscarowe nominacje poznamy już 22 stycznia. Wtedy dowiemy się, czy o statuetkę dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego powalczy "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego. W 2015 roku Pawlikowski otrzymał Oscara za swój poprzedni film - "Ida". 

Maciej Nycz


RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje