Tim Curry zyskał międzynarodową sławę dzięki kultowej roli doktora Franka-N-Furtera w filmowej adaptacji musicalu "The Rocky Horror Picture Show". W kolejnych latach widzowie mogli go oglądać w takich produkcjach jak "Trop", "Trzej muszkieterowie", "Oskar" czy "Kongo". Sporą popularność przyniosła mu także rola w filmie "To" z 1990 roku, gdzie wcielił się w postać przerażającego Pennywise'a.
Pomimo problemów zdrowotnych, aktor do końca pozostawał aktywny zawodowo. Choć nigdy się nie ożenił, w jednym z wywiadów wyjawił z dużym dystansem, kto skradł jego serce.
Wybranka serca, którą znają wszyscy
W wywiadzie z 2019 roku, który w ostatnich latach krążył w mediach społecznościowych, Curry podzielił się zaskakującą odpowiedzią, zapytany o swoje największe miłości z przeszłości.
"Muszę o to zapytać… To trudne pytanie" - zagaił aktora 69-letni Charlie Adler. "Czy kiedykolwiek odeszła ci jakaś wielka miłość, której żałujesz?"
Tim Curry z pełną powagą odparł:
"Tak, Piggy. Powiem ci, jeśli raz spróbujesz wieprzowiny, to już nigdy nie zawrócisz".
Warto przypomnieć, że Curry zagrał pirata Long Johna Silvera w filmie "Muppet Treasure Island", humorystycznej adaptacji klasycznej powieści "Wyspa skarbów" z 1883 roku. To właśnie tam poznał Miss Piggy.
Oczywiście ta humorystyczna odpowiedź była w pełni spójna z niechęcią Curry'ego do dzielenia się szczegółami ze swojego życia prywatnego. W wydanych w 2025 roku wspomnieniach zatytułowanych "Vagabond" aktor otwarcie przyznał, że nigdy nie czuł się zobowiązany do dzielenia się z opinią publiczną szczegółami swojego życia osobistego i związków romantycznych.
"Gwarantuję ci, jeśli to ma znaczenie, że doświadczyłem prawdziwej miłości, prawdziwego złamanego serca i wszystkiego, co pomiędzy, w tym niemałej ilości zniszczeń. Co, naturalnie, pomaga mi zrozumieć, kim jestem. Kochałem i byłem kochany i mam nadzieję, że ty też. Ale nie interesują mnie twoje romanse" - napisał we wstępie do książki. "A szczegóły dotyczące moich romansów sercowych czy sypialnianych - z całym szacunkiem - nie twoja sprawa".
Ostatnie pożegnanie
Tim Curry zmarł w wieku 80 lat w swoim domu w Los Angeles - poinformował serwis TMZ, powołując się na źródła zbliżone do rodziny aktora. Jego śmierć potwierdziła wieloletnia menedżerka i przyjaciółka Marcia Hurwitz, która przekazała, że artysta odszedł spokojnie.











