"Jestem w tym momencie kariery, że niewiele osób w mojej pracy może się na mnie wydrzeć. Za to 'New York Times' może opublikować cały artykuł o tym, że jestem beznadziejny w swojej robocie" - stwierdził szczerze Rogen.
"Coś za coś. Pracowałem, by nie musieć użerać się z konfliktami osobistymi, w ogóle mierzyć się z konfliktami. A teraz jakieś medium mówi, że słabo mi idzie. [...] Wiem, że tak jest, ale staram się, by nie hamowało mnie to przed realizacją projektów, które według mnie są interesujące albo interesujące" - kontynuował.
Na pytanie, czy krytyka boli, Rogen odpowiedział szybko: "och, tak". "Jasne, boli każdego. Nawet bardzo. Gdyby większość krytyków wiedziała, jak boleśnie są odbierane rzeczy, które piszą, zastanowiliby się dwa razy, czy należy je tak ująć. To potrafi być dewastujące" - stwierdził aktor.
Seth Rogen przeżywa najlepszy czas w karierze
Rogen jest obecnie jednym z największych nazwisk w amerykańskim przemyśle filmowym. Jego autorski serial "Studio", który powstał dla serwisu Apple TV+, przyniósł mu cztery nagrody Emmy: za produkcję komediową, rolę główną, reżyserię i scenariusz.
Co ciekawe, aktor nie musiał zwykle mierzyć się z bolesną krytyką. Z jego bogatej filmografii skrajnie negatywnie przyjęto jedynie "Zielonego szerszenia" (2011) oraz komedię "Mama i ja" (2013). Sam nie szczędził kąśliwych uwag wobec kolegów z branży. Ostatnio stwierdził, że Sylvester Stallone nakręcił w swej karierze zaledwie cztery dobre filmy.












